Spis treści
Władze USA ogłosiły w czwartek (23 lipca) nowe cła w wysokości 10 albo 12,5 proc. na swoich 60 partnerów handlowych, w tym UE. Pochodzi z nich niemal cały import do USA. Taryfy mają zastąpić tymczasową 10-procentową stawkę globalną, wygasającą 24 lipca.
Stawką celną w wysokości 10 proc. będą objęte kraje, które przyjęły przepisy dotyczące zakazu pracy przymusowej, ale zdaniem USA nie egzekwują ich skutecznie. Towary pochodzące z pozostałych państw będą podlegać stawce 12,5 proc.
Unii Europejskiej dotyczą taryfy w wysokości 10 proc.
Cła wejdą w życie tuż po północy z czwartku na piątek czasu wschodnioamerykańskiego; w tym samym czasie wygasa globalna 10-procentowa stawka, ogłoszona przez prezydenta Donalda Trumpa wcześniej w tym roku.
O nowych cłach poinformowano na stronie internetowej biura przedstawiciela USA ds. handlu (USTR) Jamiesona Greera. W komunikacie napisano, że Greer podjął decyzję o taryfach w ramach postępowań prowadzonych na podstawie sekcji 301. ustawy o handlu z 1974 r.
Po tym, jak Sąd Najwyższy USA uchylił wcześniejszą rundę ceł globalnych, administracja Donalda Trumpa wykorzystuje ten przepis do budowy nowej architektury taryfowej. „Wall Street Journal” zauważył, że po wejściu w życie cła te mogą obowiązywać bezterminowo i mogą być jednostronnie zmieniane przez głowę państwa.
– Prezydent nie zamierza dopuścić do tego, by jego polityka handlowa i szersze cele zostały osłabione wyłącznie dlatego, że jedno z dostępnych narzędzi może zostać ograniczone przez sąd lub z innych przyczyn – przekazali w czwartek dziennikarzom wysocy rangą urzędnicy Białego Domu.
Biuro napisało, że prowadzone postępowania dotyczyły „niewprowadzenia i nieskutecznego egzekwowania zakazu importu towarów wytwarzanych z wykorzystaniem pracy przymusowej”.
W wyniku tych postępowań „nałożono cła w wysokości 10 proc. i 12,5 proc. na import od 60 partnerów handlowych, z wyłączeniem niektórych kategorii produktów”. Nowymi taryfami nie są objęte m.in. stal, aluminium, samochody i części samochodowe. Zwolnione z nich będą również niektóre produkty spożywcze i rolne.
Administracja USA prowadzi też kolejne dochodzenia w sprawach związanych z handlem międzynarodowym, które mogłyby dać jej podstawę prawną do zaproponowania wyższych ceł – podkreślił „Financial Times”. Wysokiej rangi członkowie administracji rekomendują jednak Trumpowi zachowanie stabilnych relacji z partnerami handlowymi i honorowanie porozumień zawartych z nimi w 2025 roku, na mocy których cła zostały obniżone – przekazało dwóch rozmówców „FT”.
1. Kallas o nowych cłach USA: są bezpodstawne
Zarzuty administracji prezydenta USA Donalda, którymi uzasadniła ona nowe cła nałożone na towary z Unii Europejskiej, są bezpodstawne – powiedziała w Manili szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas. Cła objęły kraje, które zdaniem Waszyngtonu nie dość skutecznie walczą z pracą przymusową.
Nie można tego powiedzieć o UE. Jeśli porównać nasze prawo pracy z amerykańskim, mamy płatne urlopy i bardzo dobre warunki dla pracowników, więc (te zarzuty) nie są niczym poparte
– oceniła Kallas w wypowiedzi dla agencji Reutera.
Zapowiedziała, że Wspólnota zażąda od USA pilnych wyjaśnień.
To nie tylko naruszenie naszych dwustronnych ustaleń, ale również podważenie zasad wielostronnego systemu handlowego. Nie wykluczamy skierowania sprawy do Światowej Organizacji Handlu, ponieważ UE nie może zaakceptować ceł narzucanych pod bezpodstawnymi pretekstami
– dodała.
Kallas podkreśliła, że nowe taryfy są szokiem, ponieważ blok wywiązał się ze zobowiązań z zeszłorocznego porozumienia handlowego.
Uzgodniliśmy z Amerykanami porozumienie i dotrzymaliśmy swoich zobowiązań. Dlatego ta decyzja jest dla nas negatywnym zaskoczeniem
– dodała.
Kallas przebywa z wizytą na Filipinach, gdzie reprezentowała UE na posiedzeniu ministrów spraw zagranicznych krajów Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN).
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Trump ma zamiar nałożyć nowe, 10-procentowe cła na import z kilkudziesięciu krajów
Prezydent USA Donald Trump ma zamiar nałożyć nowe cła w wysokości 10 proc. na import z kilkudziesięciu krajów, mimo iż doradcy ostrzegają go przed rozpętaniem wojny handlowej przez listopadowymi wyborami do Kongresu -...
Czytaj więcejDetails2. Wlk. Brytania o amerykańskich cłach: nie pogorszą sytuacji brytyjskich firm
Rzecznik brytyjskiego rządu zapewnił, że nowe amerykańskie cła, ogłoszone przez administrację prezydenta Donalda Trumpa, nie zmieniają sytuacji brytyjskich firm, ponieważ stawka pozostanie dla nich na tym samym poziomie.
W wyniku tej (decyzji) nie zmienia się stawka celna, której podlegają brytyjskie przedsiębiorstwa. Zjednoczone Królestwo nadal obowiązuje stawka w wysokości 10 proc., a preferencyjny dostęp (do rynku), zapewniony na mocy naszego porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi, pozostaje w mocy
– zapewnił rzecznik w oświadczeniu.
Administracja Trumpa oświadczyła, że ogłoszone właśnie cła związane są z rzekomym niewywiązywaniem się niektórych państw z obowiązku zwalczania zjawiska pracy przymusowej. Rzecznik brytyjskiego rządu podkreślił, że Londyn poważnie traktuje walkę z tym problemem i dba o to, by brytyjskie firmy, także jako części globalnych łańcuchów dostaw, nie były współodpowiedzialne za naruszenia praw człowieka.
Stany Zjednoczone dostrzegają działania podejmowane przez Zjednoczone Królestwo, dlatego w obwieszczeniu nie objęto (Wielkiej Brytanii) dodatkowymi cłami
– zapewnił przedstawiciel rządu w Londynie.
Władze USA ogłosiły w czwartek nowe cła w wysokości 10 albo 12,5 proc. wobec 60 partnerów handlowych, w tym m.in. UE. Stawką w wysokości 10 proc. będą objęte kraje, które przyjęły przepisy dotyczące zakazu pracy przymusowej, ale – zdaniem strony amerykańskiej – nie egzekwują ich skutecznie.
Towary pochodzące z pozostałych państw będą podlegać stawce 12,5 proc.
Taryfy mają zastąpić tymczasową 10-procentową stawkę globalną, wygasającą 24 lipca.
3. Kanada z działaniami odwetowymi wobec USA? Carney: wszystkie opcje są na stole
Działania odwetowe wobec USA są jedną z opcji, z których może skorzystać Kanada, jeśli nie zostanie osiągnięte porozumienie z USA – poinformował w czwartek (23 lipca) premier Mark Carney, odnosząc się do zapowiedzi nałożenia przez władze amerykańskie ceł w wysokości 50 proc. na wiele kanadyjskich towarów.
Wszystkie opcje są na stole
– powiedział Carney, pytany o reakcję Kanady na ogłoszenie w poniedziałek przez prezydenta USA Donalda Trumpa ceł 50 proc.
Nowe taryfy mają wejść w życie 19 sierpnia, jeśli nie dojdzie do porozumienia.
Carney nie sprecyzował, jakie działania odwetowe mógłby podjąć jego rząd, podkreślając, że byłoby to „kontrproduktywne” wobec faktu, że negocjacje nadal trwają. – Intensyfikujemy negocjacje z USA w celu osiągnięcia ogólnego porozumienia obejmującego wszystkie sektory, których dotyczą cła – powiedział po spotkaniu z szefami władz kanadyjskich prowincji i terytoriów w Charlottentown.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Trump: szkody wyrządzone statkom będą pokrywane z irańskich środków
Szkody wyrządzone przez Iran statkom i ładunkom będą pokrywane z irańskich środków, będących pod kontrolą USA - zapowiedział prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. Zamrożone irańskie środki są szacowane na...
Czytaj więcejDetailsZapowiadając nowe cła, Trump powołał się na art. 338 ustawy o cłach z 1930 r., umożliwiający USA jednostronne wprowadzenie sięgających 50 proc. ceł za „nierozsądne” bariery w handlu. Administracja amerykańska twierdzi, że Kanada dyskryminuje amerykański przemysł motoryzacyjny, mleczarski i alkoholowy.
Wstrzymanie importu amerykańskich alkoholi, w tym win, przez większość kanadyjskich prowincji i terytoriów w reakcji na ogłoszenie przez USA w zeszłym roku ceł na część kanadyjskich towarów, jest uważane przez USA za jeden z najważniejszych punktów spornych w relacjach handlowych z Kanadą.
Wcześniej premierzy prowincji wypowiadali się bardziej otwarcie. Premier Ontario Doug Ford sugerował wstrzymanie eksportu do USA potażu, niezbędnego do produkcji nawozów sztucznych, oraz ropy naftowej. Wstrzymaniu dostaw kanadyjskiej ropy sprzeciwia się jednak premierka Alberty Danielle Smith, a premier Manitoby Wab Kinew podsumował, że „nic tak nie jednoczy jak wspólny przeciwnik i nie ma obecnie w Kanadzie przeciwnika tak popularnego jak Donald Trump”.
Dziennikarze relacjonujący spotkanie premiera oraz szefów prowincji i terytoriów (Rady Federacji) w Charlottentown zwracali uwagę na wspólny front władz kanadyjskich regionów. „Premierzy potwierdzili znaczenie jednolitego podejścia (…) i zobowiązali się do dalszej współpracy w obronie kanadyjskich pracowników, farmerów, biznesów i rodzin” – napisano we wspólnym komunikacie po czwartkowych rozmowach.



















