Morawiecki: lojalki nie podpiszę, ponownie proponuję, że rezygnuję z funkcji wiceprezesa PiS

Mateusz Morawiecki. Fot. PAP/Paweł Supernak

Mateusz Morawiecki. Fot. PAP/Paweł Supernak

 

Mateusz Morawiecki powiedział w piątek (24 lipca), że żadnej „lojalki” nie podpisze. Ponowił też propozycję zrezygnowania z funkcji wiceprezesa PiS, która jest wśród 21 punktów kompromisu przedstawionych przez niego w czwartek prezesowi partii Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Zapytany w piątek rano (24 lipca) w telewizji wPolsce24, czy podpisze deklarację o braku przynależności do stowarzyszeń prowadzących działalność polityczną, Morawiecki powiedział, że „żadnej lojalki nie podpisze, bo to mu się bardzo źle kojarzy”.

Zaznaczył, że podczas czwartkowego spotkania z Kaczyńskim przedstawił 21 punktów kompromisu, wśród których była m.in. propozycja, że zrezygnuje z funkcji wiceprezesa partii, by być szeregowym członkiem PiS i zająć się przede wszystkim docieraniem do nowych grup wyborców.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Morawiecki powiedział, że ponawia tę propozycję, po ty, by „jakiekolwiek niesnaski ustąpiły zdrowemu rozsądkowi”. Podkreślił też, że wśród przedstawionych przez niego 21 punktów, oprócz jego rezygnacji z funkcji wiceprezesa, była też m.in. deklaracja braku budowy alternatywnego wobec PiS ośrodka politycznego i struktur terenowych, wymiana informacji, uzgadnianie tematów.

Według niego po zaprezentowaniu tych punktów, Kaczyński przyznał, że są one „daleko idącą koncesją, zmianą”.

Morawiecki stwierdził jednak, że w PiS są osoby, które bardzo ciężko pracują i takie, które „zajmują się przede wszystkim intrygami i są w tym dobre”. Dodał, że był umówiony z Kaczyńskim na rozmowę „w cztery oczy”, ale ze zdziwieniem zobaczył tam posła PiS Jacka Sasina. Ocenił, że gdyby jego spotkanie z prezesem PiS odbyło się „w cztery oczy”, rozmowa mogłaby się potoczyć inaczej.

Morawiecki postawił też pytanie co zmieniło się od kwietnia, kiedy ustalono, że jego stowarzyszenie „Rozwój Plus” może działać w ramach PiS, że są „dwa płuca” w partii. Według niego, „grupa intrygantów”, „garstka kombinatorów” i „wichrzycieli” poszła na Nowogrodzką i „zaczęła zmieniać nastawienia pana prezesa”. Być może – dodał – chcieli przykryć nieudolność swojej strategii „obchodzenia Grzegorza Brauna od prawej strony”.

Czytaj także:

Exit mobile version