Hiszpania w półfinale po wygranej z Belgią

Mikel Merino. Fot. PAP/EPA/CHRISTOPHER TORRES

Mikel Merino. Fot. PAP/EPA/CHRISTOPHER TORRES

Hiszpania pokonała Belgię 2:1 (1:1) w meczu 1/4 finału piłkarskich mistrzostw świata, który odbył się w Inglewood pod Los Angeles. Decydującą bramkę zdobył w końcówce Mikel Merino. W półfinale zagra z Francją.

Hiszpania – Belgia 2:1 (1:1). 

Bramki: dla Hiszpanii – Fabian Ruiz (30), Mikel Merino (88); dla Belgii – Charles De Ketelaere (41-głową).

Żółte kartki: Hiszpania – Pau Cubarsi, Aymeric Laporte; Belgia – Kevin De Bruyne, Axel Witsel. 

Sędzia: Michael Oliver (Anglia). Widzów: 70 492. 

Hiszpania: Unai Simon – Pedro Porro, Pau Cubarsi, Aymeric Laporte, Marc Cucurella – Lamine Yamal, Rodri, Dani Olmo (86. Mikel Merino), Fabian Ruiz (55. Pedri), Alex Baena (55. Ferran Torres) – Mikel Oyarzabal (79. Nico Williams). 

Belgia: Thibaut Courtois (71. Senne Lammens) – Timothy Castagne, Nathan Ngoy, Brandon Mechele, Maxim De Cuyper (60. Roberto Seys) – Leandro Trossard (60. Axel Witsel), Hans Vanaken (60. Romelu Lukaku), Kevin De Bruyne (86. Alexis Saelemaekers), Nicolas Raskin, Jeremy Doku – Charles De Ketelaere. 

Faworytami tego spotkania byli Hiszpanie i nie zawiedli, a o ich sukcesie, podobnie jak w poprzednim meczu z Portugalią, przesądził gol w końcówce strzelony przez „super rezerwowego” Mikela Merino. 

Ekipa z Półwyspu Iberyjskiego przedłużyła serię spotkań bez porażki do 36. Ostatniej porażki aktualni mistrzowie Europy doznali 22 marca 2024 roku – 0:1 w towarzyskim meczu z Kolumbią. 

Selekcjoner Belgów Rudi Garcia nie mógł skorzystać z pomocnika Amadou Onany, który w meczu z USA doznał ciężkiej kontuzji kolana. Natomiast tuż przed spotkaniem, podczas rozgrzewki, urazu doznał Youri Tielemans. 

Przez pierwsze pół godziny mecz był niezbyt interesujący. Żadnej z drużyn nie udało się oddać celnego strzału. 

Hiszpanie uśpili jednak czujność Belgów i przeprowadzili w końcu skuteczną akcję. Lamine Yamal podał z prawego skrzydła do Daniego Olmo. Jego strzał odbił Thibaut Courtois, ale wobec dobitki Fabiana Ruiza był już bezradny. 

Chwilę później Courtois obronił groźny strzał Yamala z rzutu wolnego. 

Tymczasem w 41. minucie był już remis 1:1. Timothy Castagne dośrodkował z prawej strony, a Charles De Ketelaere popisał się efektowną „główką” i Unai Simon po raz pierwszy w tym turnieju skapitulował. 

Po przerwie wciąż przeważali Hiszpanie, ale lepszą okazję do objęcia prowadzenia mieli Belgowie. W 54. minucie Maxim De Cuyper nie trafił w bramkę, strzelając z kilku metrów. 

Potem Courtois pokazał klasę skutecznie interweniując po strzałach Yamala i Mikela Oyarzabala. 

W 71. minucie Courtois z powodu kontuzji musiał opuścić boisko. Zastąpił go Senne Lammens, dla którego był to dopiero trzeci mecz w reprezentacji. To był jeden z kluczowych momentów tego spotkania. 

W 88. minucie Lammens odbił przed siebie piłkę po strzale Pau Cubarsiego, a wprowadzony chwilę wcześniej Merino zdobył zwycięską bramkę. Pomocnik Arsenalu to prawdziwy joker w talii trenera De la Fuente. W poprzednim spotkaniu z Portugalią zapewnił wygraną Hiszpanii w doliczonym czasie gry. 

Belgia mogła jeszcze w końcówce wyrównać, ale piłkę po strzale Alexisa Saelemaekersa wybił z bramki Aymeric Laporte. 

Hiszpanie, którzy mają na koncie mistrzostwo świata w 2010 roku oraz czwarte miejsce w 1950, w dwóch ostatnich mundialach odpadli w 1/8 finału.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Belgowie: jesteśmy dumni, ale mogliśmy zagrać lepiej

Belgijscy piłkarze po porażce 1:2 z Hiszpanią w ćwierćfinale mundialu mówili o dumie z drużyny, ale też o niedosycie. Obrońca Timothy Castagne przyznał, że rywale byli lepsi, a Belgii zabrakło jakości. Mecz z trybun oglądał m.in. król Filip.

Podopieczni Rudiego Garcii zakończyli udział w mistrzostwach świata po porażce 1:2 z Hiszpanią w rozegranym w Inglewood pod Los Angeles ćwierćfinale. W pomeczowych wypowiedziach zawodnicy „Czerwonych Diabłów” podkreślali zaangażowanie zespołu, ale przyznawali, że Hiszpanie zasłużyli na awans. 

Oni byli lepszą drużyną

– powiedział Castagne w rozmowie z serwisem Sporza. 

Jego zdaniem Belgowie dobrze bronili, lecz po przejęciu piłki grali zbyt słabo. 

Jeśli chcemy zajść dalej, musimy grać znacznie lepiej. Stworzyliśmy niewiele okazji i rzadko utrzymywaliśmy się przy piłce

– ocenił. 

Dodał, że drużynie „być może zabrakło dziś jakości”. 

Castagne, który asystował przy golu Charlesa De Ketelaere’a przyznał, że mimo udanego turnieju pozostał żal. 

Nigdy nie jesteś zadowolony po odpadnięciu. To był piękny turniej, ale skoro widzimy, że mogliśmy dziś zagrać lepiej, pozostaje niedosyt

– powiedział. 

Youri Tielemans, który z powodu urazu odniesionego podczas rozgrzewki nie mógł wystąpić, ocenił, że Belgowie zapłacili za zmęczenie. 

Walczyliśmy, ale potrzeba było czegoś więcej. Hiszpanie mieli też odrobinę szczęścia przy obu bramkach

– stwierdził. 

Jestem dumny z każdego. Daliśmy z siebie wszystko i mam nadzieję, że kraj również jest z nas dumny. Doszliśmy do granic możliwości, ale to nie wystarczyło

– dodał. 

Hiszpania objęła prowadzenie w 30. minucie po golu Fabiana Ruiza. Jedenaście minut później De Ketelaere doprowadził do remisu, trafiając głową po dośrodkowaniu Castagne’a. 

W drugiej połowie kontuzjowanego Thibauta Courtois zastąpił Senne Lammens. W 88. minucie rezerwowy bramkarz nie utrzymał piłki po strzale Pau Cubarsíego, a Mikel Merino zdobył zwycięską bramkę. 

Belgijski portal VoetbalPrimeur.be ocenił, że „Czerwone Diabły” długo miały szansę na sprawienie niespodzianki i broniły z dużym poświęceniem, ale Hiszpania okazała się w przekroju całego spotkania zasłużonym zwycięzcą. 

Najwyższe noty w belgijskim zespole otrzymali m.in. Castagne, De Ketelaere, Nicolas Raskin i Nathan Ngoy. Najsłabiej oceniono Lammensa, a krytycznie także Jeremy’ego Doku, któremu zarzucono niewielki wkład w grę ofensywną. 

Spotkanie z trybun SoFi Stadium oglądał król Filip. Dzień wcześniej monarcha zjadł kolację z reprezentantami i przekonywał ich, że są w stanie pokonać Hiszpanię. 

Jestem pewien, że wygracie

– powiedział do zawodników. 

Belgijskie media przypominały, że obecność monarchy podkreśla szczególne znaczenie drużyny narodowej w kraju podzielonym językowo i politycznie. 

Awans Belgii typował również Maximus, kot premiera Barta De Wevera, który podczas mundialu wybierał zwycięzców spotkań spośród ustawionych przed nim miseczek z jedzeniem i flagami państw. Przed ćwierćfinałem wskazał „Czerwone Diabły” i ich awans do półfinału. Tym razem jego prognoza okazała się nietrafiona. 

Na trybunach SoFi Stadium nie zabrakło także najbardziej rozpoznawalnego belgijskiego kibica – Obelgixa. Pod strojem rudowłosego Gala z komiksów kryje się 43-letni przedsiębiorca Nicolas Dardenne z brukselskiej gminy Woluwe-Saint-Pierre. W kostiumie w barwach Belgii dopinguje reprezentację od 2015 roku i podczas mundialu regularnie pojawiał się w telewizyjnych transmisjach. 

Przed ćwierćfinałem przewidywał zwycięstwo Belgów 2:1. Po końcowym gwizdku to jednak Hiszpanie świętowali awans, a jego typ – podobnie jak prognoza kota Maximusa – się nie sprawdził. 

Hiszpania w półfinale zmierzy się z Francją. Najlepszym wynikiem Belgii w historii mistrzostw świata pozostaje trzecie miejsce w 2018 roku.

Selekcjoner Hiszpanii: chcemy więcej

Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Hiszpanii Luis de la Fuente po wyeliminowaniu Belgii (2:1) w ćwierćfinale mistrzostw świata nie krył radości, ale też zapewnił, że ambicje drużyny są większe. Docenił również klasę następnego rywala jego podopiecznych – Francji.

Cieszymy się, że dotarliśmy do tego etapu, ale chcemy więcej. Jesteśmy świadomi naszego potencjału i pamiętamy, że jesteśmy jedyną drużyną, która potrafiła wygrać z Francją w dwóch ostatnich turniejach

– podkreślił. 

„La Roja” pokonała Francuzów 2:1 w mistrzostwach Europy 2024, w których później triumfowała, oraz niespełna rok później w półfinale Ligi Narodów 5:4. 

Francja jest w wielkiej formie, ale zagramy z poczuciem, że jesteśmy w stanie wygrać z każdym. Spotkamy się ze wspaniałą reprezentacją, ale my też taką jesteśmy

– dodał de la Fuente. 

W piątek w Inglewood koło Los Angeles na gola Fabiana Ruiza (30.) odpowiedział Charles De Ketelaere (41.), a wynik ustalił rezerwowy Mikel Merino (88.). 30-letni piłkarz Arsenalu Londyn także w 1/8 finału z Portugalią wszedł na boisko z ławki i uzyskał zwycięskiego gola na 1:0. 

Powoli można się do tego przyzwyczaić. Znowu wszedłem i krótko przed końcem strzeliłem gola, który okazał się decydujący. Teraz czeka nas kolejne zadanie. Przed nami jeszcze dwa mecze, po których – mamy nadzieję – spełnią się nasze marzenia

– powiedział Merino. 

Gwiazdor reprezentacji Hiszpanii Lamine Yamal przyznał z kolei, że nie może się doczekać półfinału z Francją. 

Oni i my to jedne z najlepszych drużyn tego mundialu. Zagramy bez żadnego strachu. Od kiedy tylko zaczął się ten turniej, cały świat czekał na ten mecz. Jeśli ktoś może czuć się pewnie w meczu z Francją, to właśnie my

– ocenił napastnik Barcelony. 

Zdaniem selekcjonera Belgii Rudiego Garcii o porażce zdecydowało wiele czynników. Wśród nich wymienił kontuzje kapitana Youriego Tielemansa na rozgrzewce oraz bramkarza Thibaut Courtois w drugiej połowie. 

Powiedziałem moim piłkarzom, że możemy być dumni z tego, czego dokonaliśmy. Spojrzeliśmy Hiszpanii w oczy, ale przeszkodziła nam fortuna. Szczęście dopisało Hiszpanii, a nie Belgii. Straciliśmy przed meczem kapitana, Tielemansa, a potem też Courtois. Do tego nie było VAR przy zagraniu ręką

– powiedział francuski szkoleniowiec, odnosząc się do sytuacji z drugiej części gry, gdy piłka odbiła się od ręki Rodriego w polu karnym Hiszpanii, ale sędziowie nie reagowali. 

Zrobiliśmy wszystko, co było możliwe, ale to nie wystarczyło. Stworzyliśmy rywalom wiele problemów, ale też popełniliśmy błędy. Przeciwko takiej drużynie tego robić nie wolno. Nasi najmłodsi piłkarze wyciągną z tego naukę

– dodał. 

Nie chciał rozmawiać na temat dymisji lub pozostania na stanowisku selekcjonera Belgii.

To nie jest właściwy moment na to

– uciął.

Exit mobile version