Dokument z 1754 r. z pieczęcią miasta Landsberg, czyli dzisiejszego Gorzowa Wlkp., skradziony z tamtejszego Archiwum Państwowego, który próbowała sprzedać mieszkanka Świeradowa-Zdroju, odzyskali policjanci KWP Szczecin.
Akcję, dzięki której cenny dokument wraca do Gorzowa Wielkopolskiego, zorganizował nadkom. dr Marek Łuczak, specjalista w odzyskiwaniu zrabowanych i zaginionych dzieł sztuki, prezes Pomorskiego Towarzystwa Historycznego. W środę wieczorem (1 kwietnia) jeden z kolekcjonerów zawiadomił Łuczaka, że na portalu internetowym pojawił się dokument z 1754 r., z pieczęcią lakową miasta Landsberg i śladem po przeszyciu typowym dla zbiorów archiwalnych.
Łuczak i policjanci wydziału kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie szybko ustalili, gdzie należy szukać osoby, która próbuje sprzedać cenny zabytek. Okazało się, że to 31-letnia mieszkanka Świeradowa-Zdroju w woj. dolnośląskim.
W czwartek odzyskaliśmy dokument, a teraz wieziemy go do Gorzowa
– przekazał PAP Łuczak w piątek (3 kwietnia) w południe.
Dalsze postępowanie będzie prowadzone przez tutejszą policję
– wyjaśnił.
Policjant wyjaśnił, że dokument, opatrzony datą 20 marca 1754 r., dotyczy zatwierdzenia przez burmistrza i radę miasta dzierżawy dziedzicznej gruntów kościelnych na terenie dzisiejszego Gorzowa. Na karcie, zbliżonej do dzisiejszego formatu A4, widać herb i podpisy. W górnym prawym rogu jest też numer archiwalny. Jak przekazał Łuczak, w Archiwum Państwowym w Gorzowie Wlkp. sprawdzono zbiór dzierżaw kościelnych za lata 1753-1859 i okazało się, że tego dokumentu brak.
Archiwum potwierdziło, że to ich i złożyło zawiadomienie o kradzieży
– wyjaśnił w rozmowie z PAP Łuczak.
Kto, kiedy i w jakich okolicznościach wyniósł XVIII-wieczny dokument, ustalać będzie gorzowska policja. 31-latka, która wstawiła zdjęcia skradzionego zabytku do internetu, powiedziała funkcjonariuszom, że znalazła dokument w jednej z książek wyrzuconych z opróżnianego mieszkania.
Wstępnie udało się tę wersję zweryfikować. Wyjaśnienia kobiety się potwierdziły
– podkreślił Łuczak.
Zaznaczył, że treść posta opublikowanego przez nią w interncie wskazuje, iż chciała ona „zorientować się, co właściwie znalazła i ile to może być warte”.
Przestępstwo kradzieży przedawnia się po 10 latach. Policjanci z Gorzowa Wlkp. będą ustalać, kto rejestrował się w Archiwum Państwowym i przeglądał zawartość teczki, z której zginął dokument.
W rozmowie z PAP Łuczak ocenił, że za tego typu dokument kolekcjonerzy mogli zaoferować kilka tysięcy złotych, ale, jak podkreślił policjant, ważniejsza jest wartość historyczna zabytku.
Polecamy
Ważą się losy zabytkowego Spichlerza. Czy mógłby się stać Domem Historii Miasta?
Czy gorzowski Spichlerz może zostać zamknięty? Jest takie ryzyko. Budynek z 1723 roku, w ramach zaleceń przeciwpożarowych, potrzebuje montażu instalacji...
Czytaj więcejDetails