Wiśniewski i Świderski w składzie na mecz ze Szwecją [AKTUALIZOWANY]

PIŁKA NOŻNA ELIM MŚ TRENING REPREZENTACJI POLSKI

PIŁKA NOŻNA ELIM MŚ TRENING REPREZENTACJI POLSKI

Z Przemysławem Wiśniewskim w obronie i Karolem Świderskim w ataku obok Roberta Lewandowskiego rozpocznie piłkarska reprezentacja Polski finałowy baraż ze Szwecją o awans do mistrzostw świata. Po pauzie za kartki wraca Nicola Zalewski. Początek spotkania w Sztokholmie o godz. 20.45.

Lewandowski wystąpi w kadrze po raz 165. i jednocześnie po raz setny założy opaskę kapitana. Natomiast Piotr Zieliński rozegra 107. mecz w barwach narodowych. 

Po przerwie spowodowanej żółtymi kartkami do składu wraca nieobecny w półfinale z Albanią (2:1) Zalewski. 

Skład reprezentacji Polski na mecz ze Szwecją: 

Kamil Grabara – Jan Bednarek, Przemysław Wiśniewski, Jakub Kiwior – Matty Cash, Nicola Zalewski, Piotr Zieliński, Sebastian Szymański, Jakub Kamiński – Karol Świderski, Robert Lewandowski.

Szwedzkie media o meczu z Polską: pojedynek Gyokeresa z Lewandowskim

Emocjonującego i zaciętego meczu z Polska spodziewają się we wtorkowym finale baraży o awans do mistrzostw świata w Sztokholmie szwedzkie media. Zapowiadają go jako pojedynek Victora Gyokeresa z Robertem Lewandowskim.

W gazecie „Dagens Nyheter” napisano, że wieczorny mecz jest „o wszystko” i nie będzie to widowisko „dla ludzi o słabych nerwach”. Dziennik kibicom i szwedzkim piłkarzom radzi: „zaakceptujecie nerwy i emocje”.

Szwedzka agencja TT pojedynek na Strawberry Arena w Solnej pod Sztokholmem określa jako „jedne z najgorętszych spotkań międzynarodowych”, a pojedynek snajperów obu reprezentacji – Gyokeresa i Lewandowskiego – określa jako „mecz w meczu”.

Gazeta „Goeteborgs-Posten” prorokuje, że „ten wieczór zapisze się w kronikach szwedzkiej piłki”. Dziennik zakłada, że po końcowym gwizdku następcą Ove Kindvalla czy Zlatana Ibrahimovicia będzie „maszyna do strzelania goli”, czyli Gyokeres. Do sukcesu mają też poprowadzić zespół „Trzech Koron” weteran Victor Lindeloef oraz trener Graham Pottera, określany „magikiem”, ze względu na zbieżność nazwisk ze słynnym czarodziejem z książek J.K. Rowling.

Według gazety „Sydsvenskan” szwedzcy piłkarze mogą spełnić dziecięce marzenie, jakim jest występ w mistrzostwach świata, ale w pojedynku z Polską chodzi również o ogromne sumy pieniędzy, których „futbol w Szwecji naprawdę potrzebuje po kilku chudych latach”. Podobnie zauważa Szwedzkie Radio: „wynik meczu będzie mieć duże znaczenie dla przyszłości futbolu w Szwecji”.

Mecz Szwecja – Polska rozpocznie się we wtorek o godz. 20.45. Zwycięzca awansuje do mundialu, który z udziałem 48 zespołów rozpocznie się 11 czerwca, a współgospodarzami turnieju będą USA, Kanada i Meksyk.

Ostatni krok kadry Urbana. W Sztokholmie o 10. występ na mundialu w historii

Wieczorny (godz. 20.45) mecz w Sztokholmie ze Szwecją zdecyduje, czy piłkarska reprezentacja Polski po raz 10. w historii zagra w mistrzostwach świata. Do tej pory w turniejach finałowych rozegrała 38 meczów. Bilans to 17 zwycięstw, sześć remisów i 15 porażek. Bramki: 49-50.

Pierwszy udział był poprzedzony udanymi eliminacjami, a w dwumeczu Polska okazała się lepsza od Jugosławii, trzeciej drużyny pierwszej edycji MŚ w 1930 roku. W Warszawie było 4:0, a w rewanżu w Belgradzie gospodarze zwyciężyli 1:0 i nie zdołali odrobić strat.

Debiut w mundialu miał miejsce w niedzielę 5 czerwca 1938 roku. Od razu w 1/8 finału, bowiem taka wtedy obowiązywała formuła. O godzinie 17 na Stade de la Meinau w Strasburgu szwedzki sędzia Ivan Eklind rozpoczął mecz Polska – Brazylia. W regulaminowym czasie gry było 4:4, a skończyło się 5:6 po dogrywce, jedynej, jaką biało-czerwoni rozegrali w mistrzostwach świata. Polskim bohaterem został Ernest Wilimowski, który zdobył cztery gole.

Na kolejny występ w MŚ Polacy czekali 36 lat. W eliminacjach sprawili sensację, gdyż okazali się lepsi m.in. od Anglii, która w 1966 roku świętowała wywalczenie tytułu, a „zwycięski remis” 1:1 na londyńskim Wembley 17 października 1974 roku przeszedł do historii krajowego futbolu i do dziś pozostaje jednym z najsłynniejszych meczów, jakie rozegrała reprezentacja.

W turnieju finałowym w Republice Federalnej Niemiec „Orły Górskiego” – jak nazywano zespół prowadzony przez słynnego trenera Kazimierza Górskiego – po raz kolejny zadziwiły świat i zajęły trzecie miejsce. W meczu o podium pokonały faworyzowaną Brazylię 1:0. Wcześniej miało miejsce inne historyczne spotkanie, słynny „mecz na wodzie” we Frankfurcie, w którym biało-czerwoni ulegli gospodarzom 0:1.

Cztery lata później, już pod wodzą Jacka Gmocha, reprezentacja dysponowała składem, o którym mówi się, że był najsilniejszy w historii. Nie zdołała jednak wywalczyć miejsca w pierwszej czwórce, co wówczas przyjęto z rozczarowaniem. Kluczowa również okazała się porażka z ekipą gospodarzy – 0:2 w drugiej fazie grupowej.

W 1982 roku w Hiszpanii Polacy trenowani przez Antoniego Piechniczka nawiązali do dokonań drużyny Górskiego. O tym mundialu można powiedzieć, że dobry wynik rodził się w bólach. Ostatni mecz towarzyski przed turniejem – ze względu na obowiązujący w kraju stan wojenny – biało-czerwoni rozegrali ponad pół roku wcześniej. Brak wartościowych sprawdzianów kadra rekompensowała sobie długimi zgrupowaniami oraz sparingami z zespołami ligowymi.

Także początek turnieju – remisy 0:0 z Włochami i niespodziewanie z Kamerunem – nie dawały powodów do optymizmu, ale po przełomie, jaki nastąpił w spotkaniu z Peru (5:1), skończyło się na trzecim miejscu w świecie.

Mistrzostwa świata w Meksyku w 1986 roku były kolorowe, emocjonujące i toczone w ogromnym upale. Przekonali się o tym polscy piłkarze, którzy mecze grupowe rozgrywali w gorącym Monterrey, gdzie mają szanse na jedno spotkanie wrócić w tym roku. Zmęczeni odpadli w 1/8 finału, po porażce w Guadalajarze z Brazylią 0:4.

Na kolejny występ Polaków w mistrzostwach świata kibice musieli poczekać aż 16 lat. Prowadzeni przez Jerzego Engela biało-czerwoni po świetnej grze w eliminacjach wyruszali do Korei Południowej i Japonii z wielkimi nadziejami, ale odpadli już po dwóch pierwszych meczach – z Koreańczykami (0:2) i Portugalczykami (0:4). Na pocieszenie „rezerwejros”, jak określił ich w piosence Maciej Maleńczuk, pokonali ekipę USA 3:1.

Historia powtórzyła się w 2006 roku na niemieckich stadionach i trybunach pełnych własnych kibiców – porażki w dwóch pierwszych meczach, szybkie pożegnanie z turniejem i wygrana w „meczu o honor”. Do tego napięcia między selekcjonerem Pawłem Janasem i dziennikarzami, zła atmosfera wokół całego polskiego futbolu. Z tarczą do kraju wrócił tylko Bartosz Bosacki, strzelec jedynych dwóch goli.

Później nastąpiła 12-letnia przerwa w udziale biało-czerwonych w MŚ, a na wielką scenę powrócili w 2018 roku. Występ w Rosji nie różnił się od mundiali 2002 i 2006. Znów porażki w dwóch pierwszych meczach i szybki koniec złudzeń. Tym razem jednak zawód był większy, bo w 2016 roku drużyna trenera Adama Nawałki dotarła do ćwierćfinału mistrzostw Europy.

Dziewiąty, ostatni jak dotychczas występ w MŚ miał miejsce w 2022 roku w Katarze. Pod wodzą Czesława Michniewicza Polacy przełamali niemoc i po raz pierwszy od 1986 roku przebrnęli fazę grupową. Odpadli w 1/8 finału przegrywając z późniejszymi wicemistrzami globu – Francuzami 1:3. Wynikowo w miarę się zgadzało, ale postawą na boisku piłkarze – poza bramkarzem Wojciechem Szczęsnym, który dla reprezentacji jakby narodził się na nowo – nie zdobyli uznania kibiców. Skończyło się zmianą selekcjonera i nadzieją, że za cztery lata w USA, Kanadzie i Meksyku będzie lepiej.

We wtorek wieczorem okaże się, czy w ogóle biało-czerwoni wybiorą się za ocean.

Ostatni, ważny krok na drodze do MŚ. Dziś Polska gra ze Szwecją

Tylko jeden mecz dzieli reprezentację Polski od awansu do mistrzostw świata w USA, Kanadzie i Meksyku. We wtorek (31 marca) o 20.45 piłkarze Jana Urbana zagrają w Sztokholmie z osłabioną brakiem kilku gwiazd Szwecją, którą cztery lata temu pokonali w finale baraży o poprzedni mundial.

W czwartkowych półfinałach tegorocznej „ścieżki barażowej” Polska wygrała w Warszawie z Albanią 2:1, natomiast Szwecja pokonała w Walencji występującą tam w roli gospodarza Ukrainę 3:1, po trzech golach Viktora Gyokeresa.

Dalsza część tekstu pod grafiką

Reprezentację „Trzech Koron”, która nie odniosła żadnego zwycięstwa w grupie eliminacyjnej, a w barażach gra dzięki Lidze Narodów, prowadzi od jesieni 2025 roku Graham Potter. We wtorkowy wieczór Anglik nie będzie mógł skorzystać z kilku ważnych zawodników, kontuzje leczą m.in. Alexander Isak, Dejan Kulusevski oraz Isak Hien, który doznał urazu w półfinale z Ukrainą.

Trener Urban nie ma takich zmartwień kadrowych. – Wszyscy piłkarze są do mojej dyspozycji – przyznał dzień przed meczem.

Na dodatek po pauzie za żółte kartki do składu wraca Nicola Zalewski, który – jak zapowiedział selekcjoner – na pewno zagra w Sztokholmie.

To drugi z rzędu finał barażowy o mundial Polski ze Szwecją. W marcu 2022 roku w Chorzowie gospodarze wygrali 2:0. Bilans wszystkich meczów z ekipą „Trzech Koron” jest jednak dla biało-czerwonych niekorzystny – dziewięć zwycięstw, cztery remisy i 15 porażek.

Na wyjazdowe zwycięstwo nad Szwecją Polska czeka od… 1930 roku.

Historia niech pozostanie historią. My gramy tutaj o swoją przyszłość. Mamy swoje marzenia i tę nową historię na pewno napiszemy we wtorek

 – powiedział Jakub Kamiński, obecnie jeden z czołowych piłkarzy reprezentacji Polski.

Zwycięzca trafi do grupy F mistrzostw świata, gdzie czekają: Holandia, która była też rywalem Polski w eliminacjach, a także Japonia i Tunezja.

Mundial, po raz pierwszy z udziałem 48 drużyn, odbędzie się w dniach 11 czerwca – 19 lipca.

Exit mobile version