Prezydent zwraca się do rządu. Chodzi o politykę klimatyczną [AKTUALIZACJA]

Fot. Mikołaj Bujak/KPRP i Radio Zachód

Fot. Mikołaj Bujak/KPRP i Radio Zachód

Prezydent Karol Nawrocki w liście skierowanym do premiera Donalda Tuska oświadczył, że oczekuje od rządu przyjęcia stanowiska, które w pełnym zakresie zabezpieczy Polaków przed dalszymi konsekwencjami polityki klimatycznej. Zdaniem prezydenta najbardziej racjonalnym rozwiązaniem byłoby odejście od systemu ETS.

W czwartek, 19 marca odbędzie się unijny szczyt ws. ETS. To system handlu uprawnieniami do emisji CO2, którym obecnie objęta jest energetyka. Mechanizm został wprowadzony przez Unię Europejską, by ograniczać emisję gazów cieplarnianych (głównie CO2) poprzez nadanie im ceny. Od 2028 r. ma wejść w życie ETS2, który prawami do emisji obejmie m.in. transport czy budownictwo. 

Prezydent Karol Nawrocki w liście skierowanym do premiera Donalda Tuska przedstawił swoje stanowisko w tej sprawie. W poniedziałek zostanie ono też zaprezentowane na konferencji prasowej przez doradców prezydenta Karola Rabendę i Wandę Buk. 

Prezydent zwrócił uwagę, że od wprowadzenia systemu EU ETS minęło dwadzieścia lat.

To wystarczająco długi okres, aby dokonać twardej i bezkompromisowej oceny skuteczności tego instrumentu. Jesteśmy świadkami zjawiska, które historia zapamięta jako wielką deindustrializację Europy i ucieczkę przemysłu z naszego kontynentu. Ostrzeżenia płynęły od dawna, a wnioski płynące z Europejskiego Szczytu Przemysłowego są alarmujące. To dramatyczne wołanie o ratunek dla przyszłości europejskiej bazy wytwórczej i stabilności całej Wspólnoty

– napisał Nawrocki. 

Prezydent wskazał, że jednym z głównych powodów erozji europejskiej bazy przemysłowej są dramatycznie wysokie koszty energii elektrycznej, ponad dwukrotnie wyższe niż w Chinach czy Stanach Zjednoczonych.

Kluczowym czynnikiem jest koszt uprawnień do emisji CO2. W realiach globalnej konkurencji oznacza to systemowe osłabienie europejskich przedsiębiorstw i utratę zdolności do konkurowania na rynkach światowych. Nie możemy dłużej biernie przyglądać się temu procesowi. Potrzebne są zdecydowane, natychmiastowe działania, które przywrócą europejskiej gospodarce warunki uczciwej konkurencji w czasach narastających wyzwań geopolitycznych. Stawką jest przyszłość europejskiego przemysłu – a wraz z nim przyszłość naszej Wspólnoty

– napisał Nawrocki. 

Według prezydenta, w tej sytuacji najbardziej racjonalnym rozwiązaniem z punktu widzenia interesu gospodarczego i strategicznego Europy byłoby odejście od systemu EU ETS.

Pozwoliłoby to natychmiast ograniczyć presję kosztową na przemysł, przywrócić bardziej zrównoważone warunki globalnego handlu oraz zatrzymać postępujący proces deindustrializacji. Jeżeli takie działanie nie uzyskałoby szybkiego poparcia ze strony państw członkowskich, konieczne byłoby przeprowadzenie jego natychmiastowego głębokiego i zdecydowanego ograniczenia redukującego skalę negatywnych skutków gospodarczych obserwowanych obecnie w Europie i stanowiącej minimum niezbędne do ochrony europejskiej bazy przemysłowej

– podkreślił Nawrocki. 

Ocenił, że działania, które należy podjąć niezwłocznie, aby zatrzymać dalszą degradację europejskiej bazy przemysłowej, choć mniej korzystne niż pełna likwidacja systemu EU ETS, powinny obejmować: wprowadzenie możliwości uiszczania opłaty zastępczej zamiast umarzania uprawnień do emisji, wprowadzenie mechanizmu obniżającego ceny uprawnień do emisji do czasu efektywnego obniżenia cen energii do poziomu konkurencyjnego międzynarodowo, wykluczenie instytucji finansowych z rynku – ograniczenie spekulacji oraz zachowanie realnego systemu bezpłatnych uprawnień do emisji dla przemysłu – utrzymanie przydziałów w sektorach objętych CBAM oraz zawieszenie aktualizacji benchmarków produktowych na lata 2026–2030

Zdaniem prezydenta reforma dyrektywy ETS powinna obejmować całkowitą rezygnację z wdrożenia systemu ETS2 

Oczekuję od polskiego rządu przyjęcia stanowiska, które w pełnym zakresie zabezpieczy Polaków przed dalszymi konsekwencjami polityki klimatycznej. Przedstawione przeze mnie kierunki działań to sposób na obniżenie kosztów energii. Efektem tak realizowanej polityki będzie podwyższenie konkurencyjności polskiego przemysłu, a także oszczędności w portfelach Polaków. Jestem przekonany, że takie stanowisko Polski powinno być prezentowane podczas Rady Europejskiej

– napisał prezydent.

Szczegóły stanowiska prezydenta przedstawili na wtorkowej konferencji prasowej jego doradcy: Karol Rabenda i Wanda Buk. Rabenda podkreślił, że Polska rocznie wydaje na system ETS 35 mld zł. 

20 lat temu udział Unii Europejskiej w produkcji przemysłowej to było około 20 proc., dzisiaj jest to 17 proc. Mamy realny spadek tej produkcji, co rzutuje na pozycję ekonomiczną Europy

– ocenił.

Doradca prezydenta poinformował też, że stanowisko ws. ETS zostanie przekazane stronie rządowej w ciągu najbliższych kilku godzin.

Buk natomiast rozwinęła przedstawione przez prezydenta w liście propozycje przygotowane na wypadek, gdyby nie udało się sformować większości do likwidacji ETS-u. Jedną z propozycji jest wprowadzenie limitu cenowego CO2 w systemie Market Stability Reserve, który byłby – według doradczyni – „termostatem w sytuacji, kiedy cena ETS przekroczy 10 euro za tonę do emisji”.

W roku 2005, kiedy wprowadzaliśmy system ETS, roczna produkcja stali Unii Europejskiej to było 180 mln ton, dzisiaj jest to 126 mln ton. W przypadku Chin ta liczba wzrosła (…) z 360 kilku do ponad 900 (mln ton), a to tylko w imię ograniczenia emisji z 4 mld ton rocznie na 2,4 (mld ton), w sytuacji kiedy całość (globalnych-PAP) emisji rocznych wzrosła o ponad 9 mld

– powiedziała Buk.

5 marca kraje Unii Europejskiej ostatecznie zatwierdziły nowy cel klimatyczny, zakładający redukcję emisji gazów cieplarnianych o 90 proc. do 2040 r. w stosunku do poziomu z 1990 r. Zatwierdzono również roczne opóźnienie wejścia w życie systemu ETS2, który przewiduje objęcie transportu i budownictwa pozwoleniami na emisję CO2. Zamiast w 2027 r., system ten zacznie obowiązywać w 2028 r.

Dalsza część tekstu pod wpisem i listem prezydenta

Premier: Polska będzie domagała się polskich rozwiązań ws. ETS

Polska będzie domagała się specyficznie polskich rozwiązań ws. ETS, który negatywnie wpływa na ceny energii – oświadczył we wtorek (17 marca) premier Donald Tusk, odnosząc się do dyskusji przed unijnym szczytem. Poinformował, że polski rząd podjął wiele działań, by „rozbroić ETS1” i wpłynąć na dyskusję wokół ETS2.

Prezydent Karol Nawrocki w liście skierowanym do premiera przedstawił swoje stanowisko ws. ETS i mającego wejść w życie od 2028 r. ETS2. Oświadczył w nim, że oczekuje od rządu przyjęcia stanowiska, które w pełnym zakresie zabezpieczy Polaków przed dalszymi konsekwencjami unijnej polityki klimatycznej. List ma związek z szczytem Rady Europejskiej ws. ETS, który odbędzie się w czwartek, 19 marca. 

Przed wtorkowym (17 marca) posiedzeniem rządu Tusk stwierdził, że problem związany z cenami energii będzie głównym tematem unijnego szczytu.

Politycy PiS prężą muskuły i udają, że mają świetne pomysły i że są zdeterminowani, i skuteczni w walce o tanią energię, i coraz częściej słyszymy wezwania, żeby natychmiast opuścić umowy europejskie, w tym ETS 

– powiedział Tusk. 

Przytoczył też wypowiedź b. premiera Mateusza Morawieckiego z 2023 r., który wówczas ocenił, że wyjście z ETS nie jest możliwe w prawie europejskim.

To proponują ci, którzy nie mają wiedzy, albo mają złą wolę w tej kwestii

– cytował szef rządu. 

Premier przypomniał też wypowiedź lidera Konfederacji Sławomira Mentzena, który stwierdził, że „jeżeli spojrzymy na relację z Unią Europejską, to Tusk jest bardziej asertywny niż Morawiecki”.

Tak to wygląda, jeżeli chodzi nie o mówienie, tylko o robienie i tutaj w pełni się zgadzam z tą opinią

– zauważył Tusk. 

Zdaniem prezesa Rady Ministrów, polski rząd przeprowadził wiele działań, by „rozbroić ETS1” oraz, by przekształcić myślenie o cenach energii w dyskusji o ETS2.

Polska będzie domagała się specyficznie polskich rozwiązań, aby uszanować naszą sytuację, w której m.in. ETS stanowi bardzo istotny i negatywnie rozstrzygający czynnik, jeśli chodzi o ceny energii

– zapewnił.

Wiceminister klimatu: wyjście z systemu ETS byłoby dla Polski nieopłacalne

Wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta skomentował we wtorek (17 marca) w Brukseli apele PiS w sprawie wycofania się Polski z unijnego systemu handlu emisjami CO2 (ETS) mówiąc, że nie tylko miałoby to konsekwencje polityczne, ale też byłoby dla Polski nieopłacalne.

Bolesta powiedział, że trudno sobie wyobrazić konsekwencje jednostronnego wyjścia Polski z unijnego programu, zwłaszcza w sytuacji, kiedy pozostałe państwa członkowskie będą nadal stosować system ETS. Podkreślił, że byłoby to nie tylko naruszeniem dobrej współpracy w ramach Unii Europejskiej, ale także naruszeniem przepływów handlowych i zasad jednolitego rynku. 

Wiceminister zaznaczył, że Polska eksportuje co roku produkty o wartości mniej więcej 160 mld euro, z czego dużą część stanowią produkty wytwarzane w sektorach objętych ETS.

Jeśli w Polsce nie będzie opłaty za handel emisjami, to nasi partnerzy w Unii Europejskiej będą mieli pełne prawo do tego, żeby zatrzymać import tych towarów

– powiedział Bolesta. 

Dodał, że od początku istnienia systemu Polska otrzymała z niego mniej więcej 30 mld euro przychodu do budżetu, z czego środki te trafiły nie tylko na transformację energetyczną, ale także na inne potrzeby. Stąd też, jak podkreślił Bolesta, wycofanie się z ETS byłoby dla naszego kraju zwyczajnie nieopłacalne. 

Wiceminister zapytany o list, który szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wystosowała w poniedziałek do przywódców UE, a który zawierał m.in. propozycje dotyczące przeglądu ETS, odpowiedział, że list „najeżony był różnymi ciekawymi pomysłami”, ale brakowało w nim konkretów.

Czekamy na posiedzenie Rady Europejskiej i zobaczymy, co pani przewodnicząca zaproponuje konkretnie. Wtedy będziemy mogli się do tego odnieść

– powiedział Bolesta. 

Wiceminister bierze udział we wtorek w Brukseli w posiedzeniu unijnych ministrów ds. środowiska i klimatu. 

Wiceprezes PiS i kandydat partii na premiera Przemysław Czarnek zapowiedział w poniedziałek złożenie w Sejmie projektu uchwały, która wzywa premiera Donalda Tuska do przedstawienia w ciągu 14 dni planu wyjścia z unijnego systemu ETS. Zdaniem Czarnka, wyjście z ETS obniżyłoby o kilkadziesiąt procent rachunki za energię. 

5 marca kraje Unii Europejskiej ostatecznie zatwierdziły nowy cel klimatyczny, zakładający redukcję emisji gazów cieplarnianych o 90 proc. do 2040 r. w stosunku do poziomu z 1990 r. Zatwierdzono również roczne opóźnienie wejścia w życie systemu ETS2, który przewiduje objęcie transportu i budownictwa pozwoleniami na emisję CO2. Zamiast w 2027 r., system ten zacznie obowiązywać w 2028 r.

Szłapka o ETS: śmieszy mówienie o stanowisku PiS; byli nieasertywni w UE, gdy trzeba było walczyć o interes Polski

Rzecznik rządu Adam Szłapka stwierdził w sprawie ETS, że „śmieszy go mówienie o stanowisku polityków Prawa i Sprawiedliwości”, którzy według niego „pokrzykiwali na konferencjach”, gdy rządzili i byli „kompletnie nieasertywni w kwestiach UE tam, gdzie trzeba było walczyć” o interes Polski.

Szłapka był we wtorek (17 marca) w Polsat News pytany, czy rząd weźmie pod uwagę stanowisko prezydenta przed nadchodzącą Radą Europejską w sprawie Europejskiego Systemu Handlu Emisjami (ETS). Skierowanie stanowiska zapowiedziała w poniedziałek Wanda Buk – społeczna doradczyni prezydenta, była wiceprezes Polskiej Grupy Energetycznej i była wiceminister cyfryzacji. W Polsat News mówiła, że należy zrobić wszystko aby doprowadzić do likwidacji ETS. 

Rozumiem, że jakieś pismo przyjdzie w tej sprawie. Ciekaw jestem, kto to napisze. Czy na przykład były minister spraw europejskich w rządzie PiS-u, na przykład pan minister Konrad Szymański, który ostatnio opublikował w „Rzeczpospolitej” bardzo duży i krytyczny artykuł wobec polityki obecnej Prawa i Sprawiedliwości

– mówił Szłapka. 

Odnosząc się do pytania, rzecznik rządu stwierdził, że członkowie Prawa i Sprawiedliwości są w kwestiach europejskich „nieasertywni” i „bardzo słabi”.

Przez całe rządy Mateusza Morawieckiego pokrzykiwali na konferencjach prasowych i byli kompletnie nieasertywni, jeśli chodzi o kwestie Unii Europejskiej, tam, gdzie trzeba było walczyć o nasz interes

– mówił Szłapka. 

Podkreślił też, że ETS „powstał w czasach poprzednich, a nie teraz”.

Śmieszy mnie mówienie teraz o jakimś stanowisku polityków Prawa i Sprawiedliwości. Mieli na to szansę, kiedy rządzili, niespecjalnie cokolwiek zrobili, ale dużo gadali tam, gdzie mieli władzę, czyli na konferencji prasowej w tym zakresie. A my, jeśli chodzi o rozwój konkurencyjności, rozwój europejskiego przemysłu, naprawdę działamy

– stwierdził. 

Szłapka był dopytywany, czy rząd również rozważa zmiany, o których potrzebie wspominała doradczyni prezydenta; miała powiedzieć m.in, że na stole jest, „jeśli nie likwidacja całego systemu, to przynajmniej jego głęboka korekta”. 

Najpierw załatwiajmy wszystkie te najważniejsze sprawy, a potem ogłaszajmy, że coś nam się udało

– dodał. 

W czwartek rozpocznie się unijny szczyt podczas którego liderzy mają rozmawiać m.in. ws. ETS. To system handlu uprawnieniami do emisji CO2, którym obecnie objęta jest energetyka. Mechanizm został wprowadzony przez Unię Europejską, by ograniczać emisję gazów cieplarnianych (głównie CO2) poprzez nadanie im ceny. Od 2028 r. ma wejść w życie ETS2, który prawami do emisji obejmie m.in. transport czy budownictwo. 

Wśród przedstawicieli rządu powtarzane jest stanowisko, że ETS2 powinien być opóźniony, ale jednocześnie oznacza to mniej pieniędzy na transformację energetyczną. Przedstawiciele PiS są przeciwni temu rozwiązaniu. Wiceprezes tej partii ogłoszony jako kandydat na premiera Przemysław Czarnek zapowiedział złożenie w Sejmie projektu uchwały, która wzywa premiera Donalda Tuska do przedstawienia w ciągu 14 dni planu wyjścia z unijnego systemu ETS.

Urszula Zielińska: rezygnacja z systemu ETS to rezygnacja z funduszy na transformację energetyczną

Wiceminister klimatu i środowiska Urszula Zielińska oceniła, że rezygnacja z Europejskiego Systemu Handlu Emisjami (ETS) to brak funduszy na transformację energetyczną. Do 2032 roku Polska ma otrzymać na ten cel prawie 300 mld zł. Odejście od ETS postulują przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego.

Dalsza część tekstu pod nagraniem

Prezydent Karol Nawrocki w liście skierowanym do premiera Donalda Tuska oświadczył, że oczekuje od rządu przyjęcia stanowiska, które w pełnym zakresie zabezpieczy Polaków przed dalszymi konsekwencjami polityki klimatycznej. Zdaniem prezydenta najbardziej racjonalnym rozwiązaniem byłoby odejście od systemu ETS. 

Z tym postulatem nie zgadza się wiceminister klimatu i środowiska Urszula Zielińska, o czym mówiła we wtorek (17 marca) w Studiu PAP. 

Największym źródłem zasilania funduszy europejskich jest system ETS, więc to jest rezygnacja ze wszystkich tarcz energetycznych, które do tej pory obywatele otrzymywali w kryzysowych sytuacjach, kiedy ceny paliw czy ceny węgla szły bardzo wysoko w górę i trzeba było dopłacać do cen energii. To są środki ETS – środki na docieplanie domów, na wymianę okien, na wymianę pieców, na panele fotowoltaiczne, na modernizację spółek energetycznych, które muszą modernizować swoje również technologie i źródła zasilania, żeby mogły działać, dostarczać nam ciepło, energię i prąd w gniazdku na następne lata

– powiedziała w Studiu PAP Zielińska. 

Wiceminister zauważyła, że w ramach ETS do Polski trafiło do tej pory ok. 123 mld zł, natomiast do 2032 roku ma to być prawie 300 mld zł. Podkreśliła, że środki z ETS są potrzebne do budowania niezależności energetycznej Polski, co jest „technologicznie i inwestycyjnie realistyczne”. 

100 proc. środków z ETS-u, czyli z tych pozwoleń na emisję jest reinwestowane m.in. w przedsiębiorstwa energetyczne, żeby mogły się modernizować, żeby mogły przechodzić na nasze krajowe źródła energii. Nie na ropę i gaz z importu, tylko na wiatr, słońce, biogaz od rolników, biometan od rolników, magazyny energii ciepła. Te wszystkie technologie, które umożliwią nam uniezależnienie się od importu różnych paliw. To co dzisiaj obserwujemy z dosyć poważną zgrozą, to co dzieje się na Bliskim Wschodzie wpływa niesamowicie na ceny paliw, które importujemy. Jesteśmy od tego zależni, więc jesteśmy na to bardzo wrażliwi. To nie jest bezpieczny trend

– zaznaczyła Zielińska. 

Jak dodała, trwają rozmowy z Komisją Europejską, aby nie pozwolić na „zbyt szokowe skoki, na spekulacje na rynku emisji”, ale ceny emisji muszą rosnąć.

Bez tego impulsu rynkowego spółki i zarządy spółek nie będą miały uzasadnienia ekonomicznego, żeby cokolwiek zmienić

– podkreśliła.

Zaznaczyła, że Unia Europejska nie jest wyjątkiem, bo podobny system mają chociażby Chiny. 

Chiny kilka dekad temu zdały sobie sprawę, że podobnie jak Europa są jednym z największych, właściwie obok Europy największym importerem różnych paliw na swój rynek i są uzależnione. I w związku z tym podjęły decyzję świadomą i strategiczną, żeby masowo inwestować w nowoczesne technologie energetyczne, które produkują energię z wiatru, słońca, magazynów energii, wodoru, rozwijanych w Chinach. Chiny robią to szybciej obecnie niż Europa i cała reszta świata razem wzięta. Montują więcej paneli fotowoltaicznych, więcej wiatraków, więcej elektrolizerów. Więcej planują, mają ambicje, żeby mieć pierwszą zieloną stal, czyli zeroemisyjną stal chińską. Po to właśnie, żeby uniezależnić się od tego importu

– powiedziała wiceminister klimatu. 

Według niej, napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie i rosnące ceny paliw powodują, że Europa powinna „wyciągnąć z tego lekcję i raczej przyspieszyć niż spowalniać”. Dodała, że o ile w Polsce i w Unii Europejskiej system ETS obejmuje 50 proc. generowanych emisji, to w Chinach od zeszłego roku ich ETS obejmuje ponad 60 proc. emisji. 

5 marca kraje Unii Europejskiej ostatecznie zatwierdziły nowy cel klimatyczny, zakładający redukcję emisji gazów cieplarnianych o 90 proc. do 2040 r. w stosunku do poziomu z 1990 r. Zatwierdzono również roczne opóźnienie wejścia w życie systemu ETS2, który przewiduje objęcie transportu i budownictwa pozwoleniami na emisję CO2. Zamiast w 2027 r., system ten zacznie obowiązywać w 2028 r. 

W czwartek, 19 marca odbędzie się unijny szczyt ws. ETS. To system handlu uprawnieniami do emisji CO2, którym obecnie objęta jest energetyka. Mechanizm został wprowadzony przez Unię Europejską, by ograniczać emisję gazów cieplarnianych (głównie CO2) poprzez nadanie im ceny. Od 2028 r. ma wejść w życie ETS2, który prawami do emisji obejmie m.in. transport czy budownictwo.

Exit mobile version