Warszawski sąd okręgowy na 18 stycznia wyznaczył we wtorek (27 października) termin przesłuchania prezydenta Karola Nawrockiego w procesie cywilnym przeciwko właścicielowi portalu Onet o ochronę dóbr osobistych. Chodzi o opublikowany w maju 2025 r. artykuł pt. „Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu”.
Materiał autorstwa dwóch dziennikarzy – Jacka Harłukowicza i Andrzeja Stankiewicza – ukazał się w czasie kampanii wyborczej przed ubiegłorocznymi wyborami prezydenckimi.
Według publikacji Nawrocki – gdy około dwudziestu lat temu pracował jako ochroniarz w sopockim Grand Hotelu – miał uczestniczyć w „procederze sprowadzania prostytutek” dla gości. Jak wskazywał Onet, informację w tej sprawie przekazać mieli ówcześni koledzy Nawrockiego z hotelowej ochrony.
Po ukazaniu się materiału ówczesny kandydat w wyborach prezydenckich, zapowiedział kroki prawne za – jak oświadczył – „stek kłamstw i nienawiści”.
W połowie września br. ruszył proces cywilny z pozwu Karola Nawrockiego przeciwko spółce Ringier Axel Springer Polska – właścicielowi portalu Onet. Prezydent domaga się przeprosin. We wtorek (27 października) przed Sądem Okręgowym w Warszawie odbyła się już piąta – ale jednocześnie pierwsza jawna – rozprawa w tym procesie. Poprzednie odbywały się bowiem za zamkniętymi drzwiami.
We wtorek przesłuchanych zostało troje świadków. Jako pierwszy zeznawał dziennikarz Piotr Głuchowski, który jesienią 2024 r. opublikował na łamach „Gazety Wyborczej” sylwetkę Karola Nawrockiego, uwzględniającą wątek procederu, który miał mieć miejsce w Grand Hotelu. Informacje w tej sprawie miał uzyskać od – jak wówczas pisał – „dawnego znajomego” Nawrockiego. Głuchowski nie powiedział jednak, kto był tym znajomym. Mimo próśb pełnomocników prezydenta, sąd nie zobowiązał jednak dziennikarza do ujawnienia danych tego informatora.
Zeznania przed sądem złożyła także współpracownica Nawrockiego, która – jak mówiła – w 2006 czy też 2007 roku pracowała z nim w ochronie sopockiego hotelu. Kobieta opisała sytuację, której była świadkiem podczas jednego z wieczornych dyżurów w okolicach recepcji Grand Hotelu.
Zauważyłam, że Karol wchodzi do hotelu wraz z kobietą i mężczyzną, co już było dosyć nietypowe, ponieważ my raczej nie (…) wprowadzaliśmy gości do hotelu
– relacjonowała.
Następnie – jak dodała – widziała, że Nawrocki wsiadł z tymi osobami do windy i udał się z nimi na piętra, gdzie znajdowały się pokoje dla gości.
Świadek zaznaczyła, że ta sytuacja bardzo ją zdziwiła. Oceniła przy tym, że zarówno Nawrocki, jak i towarzyszące mu osoby, zachowywali się swobodnie.
Kobieta mówiła, że gdy Nawrocki wrócił w okolice recepcji, zapytała go, o co chodziło w sytuacji, którą widziała.
Karol tylko odpowiedział, że można sobie dorobić, wprowadzając dziewczyny do gości i jeśli miałabym ochotę też mogłabym się przyłączyć
– zeznała świadek.
Podkreśliła, że odpowiedź Nawrockiego ją zszokowała, w związku z czym odmówiła mu „w dość ostrych i prześmiewczych słowach”.
Świadek oceniła, że wygląd towarzyszącej Nawrockiemu kobiety nie zasugerował jej, kim jest. Twierdzenie, że była to prostytutka oparła zaś – jak mówiła – na swojej rozmowie z Nawrockim.
Natomiast kolejny świadek – kolega Nawrockiego z czasów licealnych, który pracował w ochronie Grand Hotelu w tym samym czasie co obecny prezydent – zeznał, że nie przypomina sobie „takiej sytuacji, żeby ktokolwiek z nas, w sensie ochrony, kogokolwiek tam sprowadzał”.
Świadek podkreślał, że w pięciogwiazdkowym Grand Hotelu pojawiali się ludzie „z pierwszych stron gazet”, w związku z czym dyskrecja była istotna. Pytany, czy w hotelu bywały prostytutki, świadek przyznał, że „mogły się zdarzyć takie sytuacje”. Dopytywany, na czym opiera takie wrażenie, wskazał, że wyłącznie na wrażeniach wizualnych. Zastrzegł również, że ochroniarze zatrudniani przez zewnętrzną firmę nie mieli prawa nikogo legitymować.
Pytany przez pełnomocników Nawrockiego, czy był kiedykolwiek świadkiem sytuacji, w której Nawrocki „dzwoni po prostytutkę” czy też dzwoni w tej sprawie do innej osoby, świadek zaprzeczył. Świadek przecząco odpowiedział również na pytania, czy Nawrocki kiedykolwiek wspominał mu, że dorabia na procederze związanym z prostytutkami, czy też w ogóle wspominał mu o takim procederze.
Świadek przekazał, że jeden z autorów tekstu, red. Harłukowicz, kontaktował się z nim w sprawie wydarzeń w hotelu za pośrednictwem mediów społecznościowych w maju 2025 r. Zaznaczył, że nie udzielił jednak żadnej odpowiedzi na jego wiadomość.
Sąd zdecydował o odroczeniu rozprawy do 18 stycznia 2027 r. Wówczas zeznania w charakterze strony ma złożyć Karol Nawrocki.
Sędzia Aleksandra Orzechowska zobowiązała prezydenta do osobistego stawiennictwa na w styczniowej rozprawie – stacjonarnie lub w trybie zdalnym, pod rygorem „pominięcia dowodu z jego zeznań w razie nieusprawiedliwionego niestawiennictwa”. Rozprawa mogłaby się odbyć w trybie hybrydowym.
Sędzia zobowiązała także redaktora naczelnego Onetu Bartosza Węglarczyka oraz autorów tekstu do przekazania do akt ewentualnych nagrań rozmów dziennikarzy z dwojgiem ich informatorów, którymi byli dawni ochroniarze sopockiego hotelu.
Sąd przychylił się w ten sposób do wniosku jednego z pełnomocników Karola Nawrockiego mec. Bogusława Kosmusa.
Adwokat zwrócił uwagę, że nagrania te byłyby istotne dla ustalenia przebiegu kontaktu autorów spornego materiału z tymi informatorami. Dodał, że pozwoliłyby one także stwierdzić, czy dziennikarze próbowali weryfikować uzyskane od swoich rozmówców informacje i czy dochowali przy tym należytej staranności.
Sędzia Orzechowska poinformowała, że przesłuchanie prezydenta jest jedną z ostatnich czynności, jaka pozostała do zrealizowania w procesie. W związku z tym sąd będzie mógł przystąpić wkrótce do wysłuchania stanowisk procesowych stron sporu, a następnie – wydać orzeczenie.
Podczas wtorkowej rozprawy na salę wszedł poseł PiS Antoni Macierewicz. Został jednak wyproszony przez sędzię Orzechowską ze względu na brak przepustki – rozprawa bowiem była jawna, ale dla dziennikarzy i publiczności przed jej rozpoczęciem wydawane były przepustki.
Przed pierwszą rozprawą w toczącym się od połowy września procesie cywilnym szef działu prawnego spółki RASP Jakub Kudła informował PAP, że w pozwie zwrócono uwagę m.in. na naruszenie czci i godności Nawrockiego.
Wspierający Nawrockiego w kampanii wyborczej politycy PiS twierdzili, że tekst Onetu oraz inne ówczesne doniesienia w przestrzeni medialnej „miały mało wspólnego z rzetelnością dziennikarską, a więcej z pomówieniami i kłamstwami”.
W ubiegłym roku, gdy Nawrocki zapowiadał podjęcie kroków w związku z publikacją Onetu, politycy związani z koalicją rządzącą, w tym premier Donald Tusk, twierdzili, że kandydat na prezydenta powinien wystąpić do sądu w trybie wyborczym. Politycy PiS zaznaczali jednak, że popierany przez nich kandydat tego nie zrobi, bo – ich zdaniem – według linii orzeczniczej polskich sądów publikacje prasowe nie są uznawane za materiały wyborcze, w związku z czym taki wniosek zostałby najpewniej odrzucony.
Poza pozwem cywilnym Karol Nawrocki skierował także do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa prywatny akt oskarżenia przeciwko autorom tekstu pt. „Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu”. Dotyczy on przestępstwa z art. 212 Kodeksu karnego, czyli zniesławienia. Pierwsza rozprawa w tym procesie została zapowiedziana w listopadzie br.
