Dzięki darmowej aplikacji na telefon grzybiarze, wędkarze czy spacerowicze mogą pomóc naukowcom w monitorowaniu migracji kleszczy. Program służy do zgłaszania znalezionych, np. na psie, pajęczaków. Badacze chcą m.in. sprawdzić, czy w Polsce osiedliły się przenoszące groźne choroby kleszcze wędrowne.
W ramach programu COST Action PragmaTick naukowcy z całej Europy przygotowali aplikację na telefony dostępną w 22 językach. Polska wersja programu jest pierwszą tego typu działającą w naszym kraju. Za jej funkcjonowanie odpowiada dr inż. Anna Wierzbicka z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Chcemy monitorować migrację i występowanie tzw. kleszczy wędrownych, w mediach nazywanych afrykańskimi, ale także stworzyć realną mapę występowania innych gatunków tych pajęczaków. W Polsce mamy bardzo fragmentaryczne dane, np. z zakładów doświadczalnych uczelni, ale dotyczą one niewielkich obszarów
– powiedziała PAP.
Badaczka zaznaczyła, że pomoc użytkowników aplikacji pozwoli na zebranie znacznie większej liczby informacji.
Jeżeli ktoś zgłosi, a najlepiej prześle nam kleszcza, który będzie należał do rzadkiego gatunku, to pojedziemy na miejsce i sprawdzimy występowanie: czy jest stałe, czy nie
– podkreśliła.
Ekspertka wyjaśniła, że w Polsce najpopularniejsze są dwa gatunki kleszczy: pospolite i łąkowe. Pierwsze to czerwono-czarne pajęczaki, które występują w całym kraju. Natomiast kleszcze łąkowe rozprzestrzeniają się ze wschodnich regionów na pozostałe województwa. Oba gatunki powodują u ludzi boreliozę i kleszczowe zapalenie mózgu.
Kleszcze wędrowne zachowują się inaczej niż te, które znamy. Musimy się przed nimi inaczej chronić. Są większe i biegną za swoją ofiarą, a nie czekają na nią w trawie. Do tego przenoszą inne choroby niż kleszcze pospolite i łąkowe
– zaznaczyła dr Wierzbicka.
Jako przykład podała gorączkę krymsko-kongijską.
W niektórych krajach śmiertelność w przypadku zachorowania na nią wynosi 30-40 proc. Dla porównania w Polsce śmiertelność z powodu kleszczowego zapalenia mózgu wynosi 2 proc.
– podkreśliła badaczka.
Kleszcze wędrowne są już znajdowane w Polsce. Nie wiemy jednak, czy występują tu na stałe, czy tylko przylatują na ptakach lub przechodzą na migrujących zwierzętach. Żeby mieć pewność, że ten gatunek się u nas zadomowił, musimy znaleźć wszystkie jego formy życiowe: larwę, nimfę i dorosłego osobnika
– opisała.
Dodała, że naukowcy nie mają sił i środków potrzebnych do zbadania np. terenu wzdłuż całej długości rzeki takiej jak Odra, stąd pomysł na zwrócenie się o pomoc do użytkowników aplikacji.
Wskazała przy tym, że jeżeli naukowcy dostaną informację, iż na danym terenie znajdują się kleszcze wędrowne, to powiadomią o tym sanepid, który ostrzeże lekarzy pierwszego kontaktu o możliwości wystąpienia rzadkich schorzeń.
Jeżeli użytkownik naszej aplikacji znajdzie na swoim ciele kleszcza, musi go usunąć, położyć na kartkę papieru i zrobić mu zdjęcie. To, jak je prawidłowo wykonać, żeby było najbardziej użyteczne dla naukowców, jest opisane w aplikacji. Użytkownik zgłasza kleszcze przez program za pomocą formularza
– opisała badaczka.
W odpowiedzi na zgłoszenie użytkownicy dostaną informację zwrotną m.in. o gatunku znalezionego kleszcza.
Dr Wierzbicka zaznaczyła, że ciągle jest stosunkowo ciepło i grzybiarze nadal wędrują po lasach.
Wciąż jest sporo kleszczy, które można złapać. Mimo że mamy jesień, trzeba na nie uważać
– podkreśliła.
Darmowa aplikacja PragmaTick jest dostępna w sklepach z oprogramowaniem dla telefonów. Program będzie działać co najmniej do 2029 r. Zebrane za pomocą aplikacji dane będą opracowywane i publikowane w ujęciu ogólnoeuropejskim.
Polecamy
Sulęcińska porodówka bez zmian
W województwie lubuskim, choć nie tylko, trwa ożywiona dyskusja o zasadności utrzymywania oddziałów położniczych tam, gdzie rodzi się mało dzieci....
Czytaj więcejDetails