Moskwa może chcieć przetestować jedność NATO i dokonać prowokacji w Polsce lub w krajach bałtyckich – podaje „The Guardian”, opierając się na źródłach wywiadowczych dwóch państw wschodniej flanki NATO.
Cytowane przez brytyjski dziennik zachodnie źródło wojskowe uważa, że ryzyko rosyjskich prowokacji jest realne i związane z rosnącą presją wywieraną na Rosję przez ukraińskie ataki. W ostatni poniedziałek o możliwych rosyjskich prowokacjach donosił również łotewski wywiad, który ocenił, że Rosja nie jest w stanie otworzyć drugiego frontu, rozważa jednak „ataki hybrydowe – z użyciem pocisków rakietowych, dronów czy innych środków – mające na celu wysłanie sygnału: przestańcie wspierać Ukrainę, bo inaczej sami będziecie mieć kłopoty”.
Według cytowanych przez „The Guardian” źródeł, Moskwa może chcieć przetestować spójność NATO i reakcję między innymi USA na prowokację w jednych z najmniejszych państw Sojuszu: Litwie, Łotwie lub Estonii.
Brytyjski dziennik przypomniał również wypowiedź premiera Donalda Tuska. „Podzielamy, bez wyjątku, opinię, że sytuacja jest bardzo niestabilna i w nadchodzących tygodniach oraz miesiącach można spodziewać się różnego rodzaju eskalacji” – powiedział w czwartek premier Donald Tusk, który na marginesie Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy w Gdańsku wziął udział w spotkaniu przywódców wschodniej flanki NATO.
„The Guardian” przypomniał, że od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, dochodziło już do prowokacji rosyjskich w państwach NATO. To między innymi umieszczanie ładunków zapalających w paczkach kurierskich na terenie Polski, Wielkiej Brytanii oraz Niemiec. We wrześniu ubiegłego roku kilkanaście rosyjskich dronów naruszyło polską przestrzeń powietrzną, co skutkowało poderwaniem samolotów NATO.


















