1506. dzień wojny na Ukrainie. J.D. Vance: Europejscy liderzy nie robią dość wiele, by zakończyć wojnę na Ukrainie [RELACJA]

Fot. PAP/EPA/RUSSIAN DEFENCE MINISTRY PRESS SERVICE/HANDOUT

Fot. PAP/EPA/RUSSIAN DEFENCE MINISTRY PRESS SERVICE/HANDOUT

Rozejm na czas Wielkanocy między Rosją a Ukrainą. Putin ogłasza

Kreml oświadczył w czwartek (9 kwietnia), że przywódca Rosji Władimir Putin ogłosił rozejm w wojnie z Ukrainą na okres prawosławnych świąt wielkanocnych. Rozejm ma obowiązywać od 11 kwietnia po południu (godz. 16 czasu moskiewskiego, czyli godz. 15 w Polsce) do 12 kwietnia do końca dnia.

Według komunikatu Kremla Putin polecił wojskowym rosyjskim na ten czas „przerwanie działań bojowych na wszystkich kierunkach”. Jednakże oddziały mają być gotowe do „przerwania wszystkich możliwych prowokacji” i „wszelkich agresywnych działań” ze strony przeciwnika.

W komunikacie Kreml dodał, że zakłada, iż „strona ukraińska pójdzie za przykładem Federacji Rosyjskiej”.

Zełenski o zawieszeniu broni

Wcześniej prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski proponował rozejm na czas Wielkanocy. Zełenski powiedział 30 marca, że Ukraina jest gotowa do zawieszenia broni na okres świąt, ale podkreślił, że nie nastąpi to za cenę godności i niepodległości. Kreml najpierw odniósł się sceptycznie do idei rozejmu i jeszcze w czwartek w ciągu dnia Moskwa nie podjęła ostatecznej decyzji w tej sprawie.

Wieczorem w czwartek (9 kwietnia), bezpośrednio po oświadczeniu Kremla, przedstawiciele Ukrainy nie wypowiedzieli się na ten temat.

Jak przypomniał niezależny rosyjski portal Meduza, w kwietniu 2025 roku Putin w trybie jednostronnym ogłosił przerwanie działań bojowych na półtora dnia w czasie świąt wielkanocnych. Wówczas Rosja i Ukraina oskarżały się wzajemnie o liczne naruszenia rozejmu. Niemniej, intensywność działań bojowych w tym czasie znacznie spadła.

Reuters: wysłannik Putina Dmitrijew przybył do USA na rozmowy z administracją Trumpa

Specjalny wysłannik rosyjskiego przywódcy Władimira Putina Kiriłł Dmitrijew przebywa obecnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie spotka się z członkami administracji prezydenta Donalda Trumpa – podała w czwartek (9 kwietnia) agencja Reutera powołując się na źródła zaznajomione z przebiegiem wizyty.

Według tych źródeł, celem wizyty ma być omówienia porozumienia pokojowego w sprawie Ukrainy oraz współpracy gospodarczej między Stanami Zjednoczonymi a Rosją. 

Jak zauważa Reuters, wizyta Dmitrijewa odbywa się tuż przed decyzją władz USA o tym, czy przedłużyć wygasające 11 kwietnia zwolnienie rosyjskiej ropy z sankcji i sprawa ta może również znaleźć się w porządku obrad. 

12 marca władze USA ogłosiły zwolnienie na 30 dni z sankcji rosyjskiej ropy naftowej i produktów ropopochodnych, które przed tą datą już były załadowane na tankowcach. Minister finansów (skarbu) Scott Bessent określił to jako krok mający na celu ustabilizowanie światowych rynków energii, które rozchwiały się po rozpoczęciu przez USA i Izrael wojny z Iranem. 

Złagodzenie sankcji nastąpiło po rozmowie telefonicznej między Trumpem a Putinem 9 marca oraz późniejszej wizycie Dmitrijewa w USA, której celem było omówienie kryzysu energetycznego z delegacją amerykańską, w skład której wchodzili specjalny wysłannik Trumpa Steve Witkoff oraz zięć Trumpa Jared Kushner.

Brytyjskie wojsko wykryło obecność rosyjskich okrętów na brytyjskich wodach

Brytyjskie wojsko wykryło na brytyjskich wodach i przez miesiąc śledziło trzy rosyjskie okręty podwodne, które stanowiły zagrożenie dla podmorskich kabli i rurociągów – poinformował w czwartek (9 kwietnia) minister obrony Wielkiej Brytanii John Healey. Jednostki opuściły już wody brytyjskie i skierowały się na północ.

Podczas gdy uwaga wielu osób skupiła się na Bliskim Wschodzie, Wielka Brytania – wraz z Norwegią i innymi sojusznikami – zareagowała na nasilenie rosyjskiej aktywności na północnym Atlantyku

– powiedział Healey na konferencji prasowej.

Dodał, że w pobliżu kabli zauważono okręt podwodny klasy AKUŁA i dwie podwodne jednostki Głównego Zarządu Badań Głębinowych Ministerstwa Obrony Rosji (GUGI). 

Operacja miała miejsce „na wodach brytyjskich i wokół nich” – przekazał. 

Nasze siły zbrojne jasno dały im do zrozumienia, że są monitorowane (…) i że ich próba tajnej operacji została udaremniona

– zapewnił minister.

Dodał, że nie ma dowodów na jakiekolwiek szkody. Jak ocenił, przywódca Rosji Władimir Putin miał nadzieję, że tocząca się wojna w Iranie odwróci uwagę od działań szpiegowskich okrętów podwodnych. 

Premier Keir Starmer zapewnił, że Wielka Brytania ujawni wszelkie rosyjskie działania destabilizujące. „Nasze siły zbrojne należą do najlepszych na świecie, a społeczeństwo brytyjskie nie powinno mieć wątpliwości, że ten rząd zrobi wszystko, co konieczne, aby bronić naszego bezpieczeństwa narodowego i gospodarczego” – zapewnił w oświadczeniu. 

Udział w operacji potwierdziła Norwegia. Minister obrony Tore O. Sandvik poinformował, że wykorzystano m.in. morskie samoloty patrolowe P-8 oraz okręty nawodne. W ocenie norweskiego ministra Rosja rozwija zdolności do mapowania i potencjalnego sabotażu infrastruktury na dużych głębokościach.

Władze Ukrainy: odzyskaliśmy ciała kolejnych żołnierzy poległych na wojnie z Rosją

Stronie ukraińskiej zwrócono tysiąc ciał, które według wstępnych informacji strony rosyjskiej mogą należeć do ukraińskich wojskowych poległych na wojnie z Rosją – przekazał w czwartek (9 kwietnia) Sztab Koordynacyjny ds. Jeńców Wojennych w Kijowie. 26 lutego Ukraina także odzyskała zwłoki tysiąca żołnierzy.

Śledczy (…) wspólnie z komórkami eksperckimi systemu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych przeprowadzą wszystkie niezbędne badania w celu identyfikacji ciał (…). Po ustaleniu tożsamości zmarłych ciała zostaną przekazane rodzinom w celu godnego pochówku

– napisano w komunikacie na Telegramie. 

Sztab Koordynacyjny zaznaczył, że udało się sprowadzić ciała dzięki wspólnym wysiłkom pracowników Połączonego Centrum przy Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy, Sił Zbrojnych Ukrainy, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Ukrainy, Biura Rzecznika Praw Człowieka Rady Najwyższej Ukrainy, Sekretariatu Pełnomocnika ds. Osób Zaginionych w Szczególnych Okolicznościach, Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy oraz innych struktur sektora bezpieczeństwa i obrony Ukrainy. 

Wyrażono również wdzięczność Międzynarodowemu Komitetowi Czerwonego Krzyża za okazaną pomoc. 

Wymianę jeńców wojennych i ciał poległych Ukraina i Rosja uzgodniły podczas drugiej rundy negocjacji, przeprowadzonej 2 czerwca 2025 r. w Stambule. Strony, które rozmawiały tam za pośrednictwem władz Turcji, ustaliły wówczas wymianę wszystkich poważnie chorych jeńców wojennych i żołnierzy, którzy mają mniej niż 25 lat, oraz wymianę ciał w formule 6 tys. na 6 tys.

Szef francuskiego Sztabu Generalnego: możliwość otwartej wojny z Rosją pozostaje moją główną obawą

Szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Francji generał Fabien Mandon powiedział w czwartek (9 kwietnia) przed komisją parlamentu, że jego główną obawą pozostaje możliwość otwartej wojny z Rosją. Generał mówił o tym w kontekście przygotowania wojsk Francji i zwiększania wydatków obronnych.

Utrzymywanie się zagrożenia rosyjskiego na naszym kontynencie, wraz z otwartą wojną, pozostaje moją główną obawą, jeśli chodzi o przygotowanie sił zbrojnych

– powiedział Mandon. 

Generał odpowiadał na pytania komisji obrony w parlamencie Francji w związku z aktualizacją wydatków w budżecie obronnym do 2030 roku. 

Mandon przytoczył prognozy mówiące o wzroście liczebności armii rosyjskiej z obecnych 1,3 mln ludzi w 2025 roku do 1,9 mln w roku 2030. Liczba ciężkich czołgów powinna wzrosnąć do 7 tys. do roku 2030 (z 4 tys. w 2025). Rosja powinna przy tym – jak ocenił francuski generał – utrzymać obecną liczbę okrętów bojowych, wynoszącą 230-240 jednostek. Przytaczając te oceny mówił, że są oparte na faktach; uzasadniał w ten sposób konieczność wzmocnienia obronności Francji. 

Ustawa o programowaniu wojskowym (LPM) ma zostać zaktualizowana i projekt jej aktualizacji przedstawiono w środę na posiedzeniu rządu. Przewiduje on przeznaczenie na obronność dodatkowych 36 mld euro, poza już przydzieloną kwotą 314 mld euro na lata 2024-2030. 

Szef sztabu podkreślił, że obecna ustawa LPM ma zasadnicze znaczenie dla obronności Francji, jej obywateli i interesów francuskich.

Jesteśmy w niebezpiecznym okresie. Nie trzeba podsycać niepokoju, a po prostu pobudzać świadomość, ponieważ potrzebujemy tego inwestowania w obronę

– powiedział generał Mandon.

Centrum praw człowieka Memoriału: kończymy wszelką działalność w Rosji

Centrum praw człowieka rosyjskiego Memoriału poinformowało w czwartek (9 kwietnia), że kończy wszelkie działania na terytorium Rosji i nie ma swoich członków, pracowników czy wolontariuszy w tym kraju. Komunikat ukazał się po decyzji Sądu Najwyższego o uznaniu Memoriału za organizację ekstremistyczną.

Od dnia dzisiejszego Centrum obrony praw człowieka Memoriał kończy wszelką działalność bezpośrednio na terytorium Rosji. Nie mamy pracowników, członków, ani wolontariuszy w Rosji. Nie przyjmujemy datków z rosyjskich kart (bankowych), ponieważ może to narazić naszych ofiarodawców na ryzyko

– głosi komunikat. 

Poza granicami putinowskiej Rosji Centrum obrony praw człowieka będzie kontynuować pracę, niezależnie od wszelkich represyjnych decyzji rosyjskich organów państwowych

– dodali działacze. 

Komentując decyzję Sądu Najwyższego, podkreślili, że wniosek o uznanie organizacji za ekstremistyczną został rozpatrzony przez sąd na zamkniętym posiedzeniu, a sprawa opatrzona jest klauzulą „ściśle tajne”. Na rozprawę nie dopuszczono adwokata. 

Decyzja Sądu Najwyższego – jak podkreślił Memoriał – dotyczy organizacji, która „nie istnieje”. Chodzi bowiem o podmiot określony we wniosku resortu sprawiedliwości jako „międzynarodowy ruch społeczny Memoriał”. Żadna z organizacji ani żaden z projektów związanych z Memoriałem nie nosi takiej nazwy.

Nie można jednak wykluczyć, że represyjny aparat reżimu putinowskiego będzie prześladować zwolenników i uczestników najróżniejszych organizacji Memoriału

– uznali działacze. 

Dodali, że decyzja Sądu Najwyższego nie należy do sfery prawa i oznacza ona „nowy etap presji politycznej na rosyjskie społeczeństwo obywatelskie”. 

W 2021 r. władze Rosji zlikwidowały dwie główne struktury Memoriału – odpowiadającą za obronę praw człowieka (czyli Centrum praw człowieka) i badanie zbrodni totalitaryzmu sowieckiego. Wcześniej zostały one uznane za tzw. agentów zagranicznych, odpowiednio w latach 2014 i 2016. W 2022 r. organizacja Memoriał została uhonorowana Pokojową Nagrodą Nobla za działalność na niwie obrony praw człowieka (wraz z białoruskim aktywistą Alesiem Bialackim oraz ukraińskim Centrum Wolności Obywatelskich).

Rzeczniczka KE: Węgry muszą pilnie złożyć wyjaśnienia ws. doniesień o przeciekach do Rosji

Rzeczniczka Komisji Europejskiej Paula Pinho powiedziała w czwartek (9 kwietnia) w Brukseli, że węgierski rząd musi w „trybie pilnym” złożyć wyjaśnienia w związku z nowymi doniesieniami o przeciekach informacji do Rosji. Szefowa KE Ursula von der Leyen ma poruszyć tę kwestię z przywódcami państw UE.

Pinho przyznała, że informacje ujawnione przez dziennikarzy śledczych wskazują na „niepokojącą możliwość, że rząd jednego z państw członkowskich koordynuje swoje działania z Rosją”.

To oznacza aktywne działanie na szkodę bezpieczeństwa oraz interesów Unii Europejskiej i wszystkich jej obywateli

– oceniła. 

Rzeczniczka określiła ujawnione informacje za „niezwykle niepokojące”. Powiedziała, że węgierski rząd powinien udzielić wyjaśnień w tej sprawie w „trybie pilnym”. Pinho zapowiedziała, że szefowa Komisji Europejskiej zamierza poruszyć tę kwestię także na szczeblu przywódców państw członkowskich. 

Seria ujawnionych rozmów telefonicznych między węgierskim ministrem spraw zagranicznych Peterem Szijjarto a jego rosyjskim odpowiednikiem Siergiejem Ławrowem wskazała, że węgierskie władze działały na rzecz rosyjskich interesów. Nowe nagranie ujawniło, że Węgrzy proponowali Rosjanom przekazywanie dokumentów UE za pośrednictwem węgierskiej ambasady w Moskwie i że koordynowali z Rosjanami swoje działania mające na celu m.in. zablokowanie wysiłków Ukrainy na rzecz integracji europejskiej. 

Premier Donald Tusk jeszcze w środę we wpisie na platformie X określił te doniesienia jako „bardziej niż szokujące”. Z kolei Szijjarto uznał ujawnienie rozmów za „agresywną i jawną” ingerencję zagranicznych służb wywiadowczych w wybory parlamentarne na Węgrzech, które odbędą się w niedzielę 12 kwietnia.

Sąd Najwyższy uznał Memoriał za organizację ekstremistyczną

Rosyjski Sąd Najwyższy uznał ruch Memoriał za organizację ekstremistyczną – podały w czwartek (9 kwietnia) rosyjskie media. O taką decyzję w sprawie ruchu, dokumentującego zbrodnie stalinowskie, w tym zbrodnię katyńską, zwróciło się do sądu ministerstwo sprawiedliwości w Moskwie. Rozprawa odbyła się za zamkniętymi drzwiami.

Za „ekstremistyczny” uznany został „międzynarodowy ruch społeczny Memoriał”. Żadna organizacja związana ze Stowarzyszeniem Memoriałem – jedną z najbardziej zasłużonych organizacji społecznych w Rosji – nie nosi takiej nazwy – zauważył niezależny rosyjski portal Nowaja Gazieta Jewropa. 

Działacze Memoriału uważają, że celowo nieprecyzyjna nazwa została użyta we wniosku ministerstwa sprawiedliwości po to, by władze używały jej w odniesieniu do wszystkich organizacji i projektów, które uznają za powiązane z Memoriałem.

Stworzy to przesłanki do dalszych represji w Rosji przeciwko wszelkim organizacjom »memoriałowskim«, ich uczestnikom i zwolennikom

– napisali działacze Memoriału (jego Centrum obrony praw człowieka) w oświadczeniu jeszcze przed decyzją sądu. 

Posiedzenie Sądu Najwyższego odbyło się za zamkniętymi drzwiami, tzn. nie było na nim ani publiczności, ani też przedstawicieli mediów. Nie dopuszczono również adwokata. 

Memoriał zapowiadał wcześniej, że gdy sąd uzna go za organizację ekstremistyczną i nie nastąpi odwołanie się od tej decyzji, po miesiącu Memoriał znajdzie się w oficjalnym rejestrze organizacji ekstremistycznych. Wówczas za współpracę z nim i udział w jego działalności grozić będzie odpowiedzialność karna. 

Memoriał – którego pełna nazwa brzmi: Międzynarodowe stowarzyszenie historyczno-oświatowe, charytatywne i obrony praw człowieka „Memoriał” – powstał w latach 80. XX wieku jako zrzeszenie niezależnych organizacji. Przez kolejne ponad trzy dekady Memoriał zajmował się badaniem represji politycznych w ZSRR, w tym represji wobec Polaków, m.in. dokumentowaniem zbrodni stalinowskich, w tym zbrodni katyńskiej. Centrum obrony praw człowieka Memoriału nagłaśnia przypadki łamania praw człowieka; prowadzi też wykaz więźniów politycznych w Rosji. 

W 2021 r. władze Rosji zlikwidowały dwie główne struktury Memoriału – odpowiadającą za obronę praw człowieka i badanie zbrodni totalitaryzmu sowieckiego. Wcześniej zostały one uznane za tzw. agentów zagranicznych odpowiednio – w 2014 i 2016 r. 

W 2022 r. organizacja Memoriał została uhonorowana Pokojową Nagrodą Nobla za działalność na niwie obrony praw człowieka (wraz z białoruskim aktywistą Alesiem Bialackim oraz ukraińskim Centrum Wolności Obywatelskich).

Japońskie media: podczas wizyty Tuska premierzy omówią plan wsparcia Ukrainy i współpracę gospodarczą

Trwają ustalenia przed wizytą Donalda Tuska w Japonii i jego spotkaniem z premier Sanae Takaichi, wstępnie planowanym na 15 kwietnia – podała w czwartek (9 kwietnia) agencja Kyodo. Głównym tematem rozmowy ma być współpraca na rzecz wsparcia Ukrainy i pogłębienie relacji w dziedzinie bezpieczeństwa i gospodarki.

Podczas szczytu przywódcy mają wspólnie potępić trwającą już piąty rok rosyjską inwazję. Zgodnie z japońskimi źródłami, Takaichi i Tusk potwierdzą współpracę na rzecz „wczesnego, całkowitego zawieszenia broni” oraz wypracowania mechanizmów prowadzących do trwałego pokoju. 

Oczekuje się, że premierzy podkreślą strategiczną tezę, iż bezpieczeństwo Europy i regionu Indo-Pacyfiku są nierozerwalnie połączone. W tym kontekście omówiona zostanie także napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie. 

Według japońskich źródeł rządowych przewidywane są ustalenia o dwustronnym dialogu obronnym i wsparciu powojennej odbudowy Ukrainy. Jak podały japońskie media, Takaichi dąży do pogłębienia relacji, opartych – jak zaznaczono – na trwającym od dekady „strategicznym partnerstwie”, w dziedzinie bezpieczeństwa i gospodarki, w tym w kwestiach sektora energetycznego i nowoczesnych technologii. 

Agencja Kyodo przypomniała, że w lutym ubiegłego roku ministrowie spraw zagranicznych obu państw, Radosław Sikorski i Takeshi Iwaya, podpisali pięcioletni plan działań, który zakłada między innymi „wielowymiarowe” wsparcie dla państwa ukraińskiego, graniczącego z należącą do sojuszu NATO Polską. 

Ostatnie spotkanie szefów rządów Polski i Japonii odbyło się w lipcu 2023 roku, kiedy to ówczesny japoński premier Fumio Kishida spotkał się w Polsce z Mateuszem Morawieckim. 

W ubiegłym tygodniu źródła rządowe Korei Południowej podały, że Donald Tusk ma przebywać w Seulu 12 i 13 kwietnia, a rozmowy mają obejmować m.in. rozszerzenie współpracy zbrojeniowej, w tym realizację kontraktu na dostawy uzbrojenia do Polski przez koncern Hyundai Rotem.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Współpracownik Radia Wolna Europa oskarżony o zdradę za współpracę z Ukrainą

Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa zatrzymała byłego współpracownika Radia Wolna Europa i oskarżyła go o zdradę za współpracę z Ukrainą – poinformowała w czwartek (9 kwietnia) agencja Reutera.

Dane personalne zatrzymanego nie zostały jak na razie ujawnione. Wiadomo, że do aresztowania doszło w mieście Czita w azjatyckiej części Rosji. 

FSB oskarża zatrzymanego o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy – miał przekazywać informacje dotyczące infrastruktury krytycznej i „specjalnej operacji wojskowej” (w ten sposób w Rosji określa się wojnę z Ukrainą) za pośrednictwem komunikatora Telegram. 

Strona ukraińska nie skomentowała dotąd zatrzymania. 

Po rozpoczęciu pełnoskalowej agresji na Ukrainę, Rosja, która już wcześniej uznawana była za organizacje międzynarodowe za kraj niebezpieczny dla dziennikarzy, drastycznie zaostrzyła cenzurę i nasiliła represje wobec niezależnych mediów. Dochodziło również do aresztowania dziennikarzy pod zarzutami szpiegostwa i ekstremizmu oraz zdrady stanu. Według raportu Dziennikarzy bez Granic na koniec ubiegłego roku za kratami znajdowało się w Rosji 48 dziennikarzy, w tym 26 reporterów ukraińskich. Organizacja Centrum Obrony Praw Mediów (ang. Mass Media Defence Centre – MMDC), uznana przez władze Rosji za agenta zagranicznego, podaje w swoim rocznym raporcie, że władze Rosji wszczęły w 2025 r. co najmniej 81 spraw karnych wobec dziennikarzy.

Szef MSZ Francji: rozmowy ministra spraw zagranicznych Węgier z Rosją to zdrada solidarności UE

Szef resortu spraw zagranicznych Francji Jean-Noel Barrot ocenił w czwartek (9 kwietnia), że rozmowy ministra spraw zagranicznych Węgier Petera Szijjarto z jego rosyjskim odpowiednikiem, Siergiejem Ławrowem, były zdradą solidarności Unii Europejskiej – przekazała agencja Reutera.

To zdrada fundamentalnej solidarności, która musi istnieć między krajami Unii Europejskiej

– oświadczył Barrot na antenie radia France Inter.

Dodał, że „jeśli chcemy być silni w świecie, w którym powstają nowe imperia, musimy być zjednoczeni i solidarni”. 

Minister wezwał premiera Węgier Viktora Orbana „nie tylko do dotrzymywania słowa, ale także do przestrzegania zasady solidarności”. 

Portale śledcze VSquare, FRONTSTORY, Delfi Estonia, The Insider i Centrum Śledcze im. Jana Kuciaka (ICJK) opublikowały pod koniec marca transkrypcje rozmów ministra spraw zagranicznych Węgier z przedstawicielami rosyjskich władz: szefem rosyjskiej dyplomacji Ławrowem oraz wiceministrem energii Pawłem Sorokinem. Szijjarto uzgadniał w tych rozmowach starania na rzecz usunięcia z listy sankcyjnej UE obywateli Rosji, wybranych przez Kreml, oraz formy sprzeciwu wobec sankcji, nakładanych na Rosję przez UE. 

Po tych doniesieniach medialnych Szijjarto potępił w komunikacie na Facebooku „przechwytywanie jego rozmów telefonicznych przez zagraniczne służby specjalne, które je upubliczniły”. Minister wyraził przekonanie, że takie działania są „w interesie Ukrainy” w okresie poprzedzającym wybory parlamentarne na Węgrzech. 

Wybory te odbędą się w najbliższą niedzielę, 12 kwietnia. Opozycyjna TISZA wyprzedza w większości niezależnych sondaży Fidesz premiera Orbana. W marcowym badaniu firmy Median TISZA uzyskała poparcie na poziomie 58 proc. wśród zdecydowanych wyborców, a Fidesz – 35 proc. Badanie ośrodka 21 Research Center z 1 kwietnia wykazało, że TISZA cieszy się poparciem 56 proc. zdecydowanych wyborców, a Fidesz – 37 proc. 

Z kolei sondaże ośrodków powiązanych z rządem wskazują na przewagę ugrupowania Orbana, wynoszącą kilka punktów procentowych.

Rosyjskie straty bojowe

Rosyjska armia straciła w ostatniej dobie kolejnych 1040 żołnierzy (łącznie 1 307 540 od początku pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie) – podaje ukraiński resort obrony na podstawie danych Sztabu Generalnego.

Dalsza część tekstu pod wpisem

Syrski: w marcu oddziały sił bezzałogowych zaatakowały o 50 proc. więcej celów niż w lutym

Oddziały sił bezzałogowych zaatakowały w marcu o 50 proc. więcej zweryfikowanych celów niż w lutym — poinformował w czwartek (9 kwietnia) naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy gen. Ołeksandr Syrski. Do końca 2026 r. Rosjanie planują zwiększyć liczebność swoich wojsk systemów bezzałogowych do 165,5 tys. – dodał.

Średnio w ciągu doby jednostki sił bezzałogowych wykonują już ponad 11 tys. zadań bojowych. Jednocześnie, według wyników z marca, zlikwidowano o 50 proc. więcej zweryfikowanych celów w porównaniu ze statystykami z lutego. To ponad 150 tys.

– napisał Syrski na Facebooku. 

Generał zaznaczył, że wyniki z marca podsumowano i przeanalizowano podczas narady poświęconej rozwojowi systemów bezzałogowych. W marcu, w porównaniu z lutym, odnotowano 29-procentowy wzrost całkowitych strat w szeregach wojsk rosyjskich, spowodowanych przez ukraińskie jednostki wyposażone w systemy bezzałogowe. 

Chciałbym osobno podkreślić wzrost skuteczności naszych środków typu Middle Strike (uderzenia średniego zasięgu). Prawie 350 uderzeń na głębokości 30–120 km. Zniszczono 143 obiekty logistyczne i magazyny wroga, 52 punkty dowodzenia armii rosyjskiej, 20 obiektów przemysłu naftowego i energetycznego wroga oraz wiele innych. To kompleksowy wynik pracy krajowych producentów bezzałogowych systemów powietrznych, wzrostu umiejętności operatorów oraz podjętych przez nas decyzji organizacyjnych

– podkreślił dowódca. 

Według Syrskiego, w marcu również ukraińskie drony naziemne zwiększyły liczbę wykonanych zadań o ponad 50 proc. w porównaniu z lutym. 

Jednocześnie, jak zauważył dowódca, przeciwnik także odnotowuje postępy. Według danych ukraińskiego wywiadu, na początku kwietnia Rosjanie zwiększyli liczebność swoich sił bezzałogowych do 101 tys. żołnierzy, a do końca 2026 r. planują ją zwiększyć do 165,5 tys. 

Syrski podkreślił, że trwa dalszy rozwój jednostek systemów bezzałogowych w różnych formacjach wojskowych Sił Zbrojnych Ukrainy.

Dalsza część tekstu pod wpisem

Białoruś w sierpniu otworzy ambasadę w Korei Północnej

Pierwszego sierpnia w stolicy Korei Północnej, Pjongjangu, otwarta zostanie ambasada Białorusi – poinformowała białoruska państwowa agencja informacyjna BiełTA. W marcu wizytę w Korei Płn. złożył białoruski przywódca Alaksandr Łukaszenka.

Decyzję w sprawie otwarcia ambasady, w formie postanowienia „O otwarciu ambasady Republiki Białoruś w Koreańskiej Republice Ludowo-Demokratycznej”, podjęła w środę białoruska rada ministrów na wniosek Łukaszenki. 

W dniach 25-26 marca Łukaszenka odbył wizytę w Korei Północnej. Wraz z przywódcą tego kraju Kim Dzong Unem podpisał wówczas w Pjongjangu traktat o przyjaźni i współpracy, ogłaszając „fundamentalnie nowy etap” we dwustronnych relacjach. 

Poza głównym porozumieniem zawarto też kilkanaście innych umów. Jak przekazała państwowa agencja północnokoreańska KCNA, przywódcy zgodzili się na pogłębienie współpracy m.in. w dziedzinie rolnictwa, edukacji i zdrowia publicznego.

Kuratorki CSW: współpraca z ukraińskimi artystami nie powinna być aktem litości

Współpraca z ukraińskimi artystami nie powinna być aktem litości ani formą pomocy – powiedziała PAP dyrektorka Centrum Sztuki Współczesnej – Zamek Ujazdowski Anna Łazar. Dodała, że nie chodzi o pokazywanie Ukraińców w „wojennym getcie”, ale o to, by pokazać, że jesteśmy częścią jednej wspólnej układanki.

Praca „Europa” autorstwa Agnieszki Kalinowskiej ma formę napisu ze zużytych strun fortepianowych. Artystka odwołuje się w niej do podwójnego znaczenia słowa „wygrane”. Z jednej strony struny są już wyeksploatowane, a z drugiej zwycięskie. Pokazuje, że Europa, która stworzyła język demokracji, równości i praw człowieka, ma również historię pełną przemocy, kolonialnych hierarchii, wojen i wyczerpania. W splocie poskręcanych, poszarpanych, a jednak wciąż niosących ślad dawnej muzyki strun pojawia się potrzeba odnalezienia nowej nuty. 

„Łup” Łady Nakonecznej i Anastasii Czeredniczenko przedstawia zasłonę z kryształków. Jej centralnym punktem są elementy żyrandola Teatru Dramatycznego w Mariupolu zniszczonego w 2022 roku. To nie rekonstrukcja samego momentu tragedii – rosyjskiego ataku na teatr i zbrodni na ludziach, którzy szukali w nim schronienia – ale przestrzeń do samodzielnego odtworzenia wydarzeń. 

Obie prace znajdują się na prezentowanej obecnie w Zamku Ujazdowskim wystawie „Ten kot został narysowany w czasie wojny”, dotyczącej relacji między sztuką a doświadczeniem konfliktu zbrojnego. Stawia pytanie o sens działania podczas skrajnego kryzysu – czy można jeszcze tworzyć, kiedy wojna przenika wszystkie rodzaje relacji międzyludzkich i wprowadza stałe napięcie? 

Jej kuratorkami są artystka Łada Nakoneczna i dyrektorka instytucji Anna Łazar. 

Polska Agencja Prasowa: Minęły cztery lata od pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Jak wygląda teraz sytuacja ukraińskich artystów? 

Łada Nakoneczna: Przez cały ten czas bardzo się zmieniała. Dziś ludzie są spragnieni sztuki. Odbywa się dużo wydarzeń kulturalnych: wystawy, koncerty i spektakle. Puste przestrzenie muzeów i galerii sztuki wypełniają się nową sztuką współczesną. Dzieła, które były w nich dotychczas wystawiane, zostały ukryte lub wywiezione z obawy przed zniszczeniem, które niesie wojna. Można powiedzieć, że instytucje zostały uwolnione od starej sztuki i stały się miejscem dla żyjących artystów. 

Inaczej wygląda sytuacja samych artystów i artystek. Mężczyzn obowiązuje służba wojskowa. Nie mogą otwarcie uczestniczyć w życiu kulturalnym, brać udziału w wystawach, korzystać z przestrzeni publicznej tak jak kobiety – z obawy przed wcieleniem do wojska. Ukrywają się z różnych przyczyn – mają dzieci albo rodziców w starszym wieku, którymi muszą się zająć. 

Z drugiej strony są tacy, którzy porzucili tworzenie sztuki, ponieważ uważają, że nie pomaga w rozwiązaniu sytuacji. Wolą służyć w armii. Tak jak np. Dawid Cziczkan, który w sierpniu 2025 r. zginął na froncie. 

Również wiele kobiet ze świata sztuki się zmobilizowało – np. Ołena Apczel, aktywistka, badaczka, performerka i reżyserka, czy Margarita Połowinko, malarka, która rok temu zginęła na wojnie. 

Anna Łazar: Wszyscy ukraińscy artyści, których prace znajdują się na obecnie prezentowanej w Centrum Sztuki Współczesnej – Zamek Ujazdowski wystawie „Ten kot został narysowany w czasie wojny”, walczą, pracują dla armii lub zbierają pieniądze jako wolontariusze, aby wesprzeć wojsko. 

Kateryna Libkind w swoich pracach używa własnej krwi, to jej strategia oporu. Dzięki temu, jak mówi, to ona decyduje o tym, że z jej żył wypływa krew – nie jest to decyzja rosyjskiego żołnierza, który do niej strzela czy zrzuca ładunki wybuchowe na Kijów, w którym mieszka. 

PAP: Jak wygląda sytuacja ekonomiczna artystów w Ukrainie? 

Ł.N.: Jest trudna, dlatego ci, którzy mieszkają za granicą, starają się pomóc – zbierają pieniądze, załatwiają stypendia, udział w wystawach. W 2020 roku razem z Anną stworzyłyśmy projekt „Zabójstwo do przyjęcia”, który polegał zarówno na zwiększeniu widzialności sztuki, dokumentowaniu refleksji artystycznej w pierwszych tygodniach eskalacji rosyjskiej agresji, jak i wypłacaniu godnych honorariów artystom biorącym udział w projekcie. 

PAP: Czy zachodnia część Ukrainy różni się pod tym względem od innych regionów kraju? 

Ł.N.: Tak, przede wszystkim od wschodniej części. Z Charkowa, które jest blisko linii frontu, niektórzy artyści przenieśli się do Lwowa. Częściowo przeniesiono tam Charkowską Akademię Sztuki. Lwów zyskał szerszą perspektywę. Mimo to bliżej linii frontu cały czas organizowane są wystawy i happeningi. 

Nie było wcześniej w Ukrainie tylu mniejszych artystycznych i kulturalnych inicjatyw. Teraz są na terenie całego kraju. 

PAP: Czy sztuka tworzona jest też na froncie? 

Ł.N.: Tak, np. w Zaporożu, które codziennie jest celem ataków rakietowych, zaprezentowano niedawno prace grupy Nazwa Zmienna / Variable Name, którą tworzą Walerija Karpań i Maryna Maryniczenko. To właśnie z Zaporoża przyjechała do CSW praca „Tak blisko, że można niemal dotknąć”, której elementami są ceramiczne obiekty. Powstały podczas warsztatów, w trakcie których osoby uczestniczące lepiły dla siebie modele dodatkowego organu. Rozmowy prowadzone w tym czasie stały się podstawą scenariusza prezentowanego filmu: grupa młodych ludzi znajduje się w jaskini – lub schronie – i zastanawia się nad własnym ciałem w sytuacji zagrożenia. 

A.Ł.: Dużo wydarzeń kulturalnych odbywa się też mimo wszystko w Charkowie. W tamtejszym centrum sztuki współczesnej Yermilov Centre pomieszczenia galerii są pod ziemią i pełnią również funkcję schronu. Działa tam bardzo ambitny program wystawienniczy. Z kolei charkowskie Muzeum Literatury pod dyrekcją Tetiany Pyłypczuk łączy sztukę współczesną z literaturą. Kiedy z powodu zniszczeń wskutek ostrzałów budynek musiał być remontowany, nie zaprzestało działalności nawet na chwilę. 

PAP: Czy dzisiaj każda praca ukraińskiego artysty odnosi się do wojny? Jest jeszcze miejsce na sztukę niezaangażowaną? 

Ł.N.: Prace prezentowane na naszej wystawie w CSW odnoszą się do polityki i aktów przemocy, nie stanowią jednak ich ilustracji. Natomiast rzeczywiście coraz więcej twórców bada swoje doświadczenia, w tym cielesne, w obliczu nieustannego zagrożenia. Na początku wojny sztuka była bardziej bezpośrednia, wręcz krzyczała o tym, co się dzieje w Ukrainie. Dziś częściej powstają prace pozornie oddalone od ostrego konfliktu, choć nadal istotne dla ludzi żyjących w poczuciu, że jutro może nie nadejść. 

Wielu artystów zaczęło archiwizować to, co tworzyli wcześniej. Oczywiście nie ma szans na ocalenie wszystkich dzieł sztuki pozostających na pierwszej linii frontu, jak mówiła Żanna Kadyrowa podczas wizyty w CSW. Jej udało się wywieźć rzeźbę „Jeleń Origami z Pokrowska”, która będzie reprezentowała Ukrainę na tegorocznym Biennale Sztuki w Wenecji i która była wcześniej prezentowana w CSW. 

A.Ł.: Artyści zaczęli się bardziej troszczyć o dokumentowanie życia – nie tylko własnego, lecz także wszystkiego wokół: przyrody i codzienności. Na przykład Denys Pankratow prowadzi zielnik. Zbiera w nim kwiaty i rośliny z miejsc, w których przebywał jako żołnierz. Ksenija Hnyłycka z kolei maluje architekturę, która w każdej chwili może zniknąć. Wcześniej malowała budynki zagrożone wyburzeniem. Czy to jeszcze dotyczy wojny, czy już nie? 

PAP: Jakie są zadania polskich instytucji kultury wobec ukraińskich artystów? 

A.Ł.: Powinniśmy zbudować przestrzeń, która pozwoli zrozumieć, w jakim miejscu znajdują się dzisiaj zarówno Ukraina, jak i Polska. Ukraina, nasza sąsiadka, walczy nie tylko o własne granice, ale także o nasze bezpieczeństwo. Dlatego głównym zadaniem polskich instytucji kultury jest wejście w relację z tą sytuacją na polu kultury. Wystawy i rezydencje są ważne, ale to dodatek. Powinniśmy przede wszystkim rozwijać krytyczne myślenie. Jednocześnie, co widać na naszej wystawie, naszym zadaniem jest pokazywanie szerszego, globalnego kontekstu za pomocą języka sztuki. To sposób na odświeżenie rozumienia tego, gdzie się znajdujemy jako społeczeństwo. 

Musimy być odpowiedzialni i szukać tej odpowiedzialności w tworzeniu odważnej, przekraczającej granice przestrzeni dla ekspresji artystycznej. Polska powinna postrzegać ukraińskich artystów jako ważny punkt odniesienia, ponieważ pokazują, co jest możliwe w sztuce w sytuacji, gdy ludziom na co dzień grozi śmierć. 

Najważniejsze jest realizowanie misji publicznej ze świadomością, że sztuka nie jest neutralna – powinna być zarazem odważna, wolna i wzmagać odpowiedzialność obywatelską. 

Ł.N.: Wiele instytucji po rozpoczęciu wojny otworzyło swoje drzwi dla ukraińskich artystów. Jednak to nie wystarcza. Jeden czy drugi artysta może zyskać dzięki temu widoczność, ale nie zmienia to sytuacji. Za granicą powstało wiele wystaw, które przedstawiały tragedię Ukrainy, ale często były odbierane jako coś zewnętrznego: to ich problem, my możemy obejrzeć, wesprzeć, ale na tym koniec. Tymczasem potrzebujemy czegoś więcej – wspólnego języka i płaszczyzny, na której można budować przyszłość. 

PAP: Widać zmianę w nastawieniu światowych i polskich instytucji do ukraińskich artystów? 

A.Ł.: Na początku wielu ludzi nie wierzyło, że wydarzenia jak te w Buczy mają miejsce. Ukraińscy artyści chcieli wtedy mówić: „Zobaczcie, co się dzieje w Ukrainie!”. Dziś wszyscy mają świadomość okrucieństw tej wojny, ale wiedza nie zmieniła sytuacji. Nie chodzi bowiem o pokazywanie Ukraińców w „wojennym getcie”. Raczej o pokazanie, że jesteśmy w tej sytuacji razem, że jesteśmy częścią jednej całości, wspólnej układanki. 

Czy tak się dzieje w polskich i międzynarodowych instytucjach? Niekoniecznie. Choć można dostrzec pewne zmiany. Osoby z Ukrainy współtworzą programy np. w warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej czy w Zachęcie – Narodowej Galerii Sztuki. Galeria Arsenał w Białymstoku świadomie organizuje monograficzne wystawy sztuki ukraińskiej. W Lublinie odbyła się wystawa Pawła Kowacza, członka kolektywu Open Group, który teraz służy w wojsku. Nasz świat kultury jest coraz bardziej otwarty, także dlatego, że Ukraińcy mieszkali i mieszkają w Polsce oraz współpracują od dawna z polskimi instytucjami na różnych polach. 

Ł.N.: Na świecie sytuacja wygląda inaczej niż w Polsce. Mieszkam teraz w Niemczech, gdzie również jest duża reprezentacja Ukraińców. W berlińskiej daadgallery, której program współkuratoruję z Bettiną Klein, na początku pełnoskalowej wojny było duże zainteresowanie oglądaniem „tych innych”, ale teraz coraz trudniej jest przyciągać publiczność na wystawy ukraińskiej sztuki, ponieważ ludzie są zmęczeni oglądaniem tych samych obrazów w wiadomościach i internecie. 

Wierzę jednak, że można tak zmienić tkankę kulturową, aby ukraińscy i polscy artyści znaleźli wspólną płaszczyznę do mówienia o sytuacji na wschodzie Europy. Tak jak na tej wystawie – powinniśmy tworzyć przestrzeń dla sztuki międzynarodowej i debatować o tym, z czym się mierzymy. Kultura jest bardzo ważnym elementem życia, pozwala Ukraińcom dalej walczyć i wierzyć, że uda się obronić ich ziemie. 

A.Ł.: Jeśli uświadomimy sobie, że cała architektura globalnego świata się zmienia, a Ukraina jest ważną częścią tej struktury, to wtedy łatwiej się zaangażować. 

PAP: Jak to osiągnąć? 

A.Ł.: Przede wszystkim współpraca z ukraińskimi artystami nie powinna być aktem litości ani formą pomocy. To powinno być świadome działanie, polegające na refleksji nad całą sytuacją i własną tożsamością. Bo jeśli jej nie będzie, pozostaniemy obojętni. 

W Polsce mamy doświadczenie Holokaustu, wiemy, że figura świadka nie jest neutralna. Poza tym, jeśli teraz nic nie zrobimy w sprawie rosyjskiej agresji, to to samo może spotkać nas. Musimy być świadomymi obywatelami współczesnej kultury. Nie możemy jej traktować wyłącznie jako rozrywki. 

Rozmawiała Zuzanna Piwek 

Anna Łazar jest autorką tekstów, kuratorką i tłumaczką. Pracowała także w dyplomacji publicznej i kulturalnej w MSZ jako wicedyrektorka i p.o. dyrektora w Instytutach Polskich w Kijowie i Sankt Petersburgu. Jest również członkinią zespołu Archiwum Kobiet IBL PAN oraz polskiej sekcji AICA. Od 1 kwietnia 2025 roku pełni funkcję dyrektorki Centrum Sztuki Współczesnej – Zamek Ujazdowski w Warszawie. 

Łada Nakoneczna jest artystką wizualną i kuratorką. W swojej twórczości bada m.in. relacje między obrazem, pamięcią a polityką. Jest współzałożycielką kolektywu R.E.P. (Revolutionary Experimental Space). Jej prace znajdują się m.in. w prezentowanej obecnie kolekcji Muzeum Sztuki w Łodzi. Zajmuje się także działalnością edukacyjną, koncentrując się na roli sztuki w kontekście przemian społecznych i politycznych, szczególnie w Europie Wschodniej. 

Wystawę „Ten kot został narysowany w czasie wojny” można oglądać do 13 września w Centrum Sztuki Współczesnej – Zamek Ujazdowski w Warszawie.

Portugalia wysłała na Bałtyk fregatę w celu monitorowania aktywności rosyjskich okrętów

Portugalia wysłała w środę (8 kwietnia) na Morze Bałtyckie fregatę do obserwacji działań okrętów rosyjskiej floty wojennej, przekazało dowództwo marynarki wojennej Portugalii.

Z informacji portugalskiej marynarki wojennej wynika, że fregata będzie uczestniczyć w operacji NATO Brilliant Shield. Sprecyzowało, że na pokładzie jednostki NRP D. Francisco de Almeida znajduje się łącznie 165 portugalskich marynarzy. 

Poza monitorowaniem aktywności okrętów floty wojennej Rosji na Morzu Bałtyckim portugalska jednostka ma obserwować tam również przemieszczanie się rosyjskich samolotów wojskowych. 

Misja Portugalczyków na Bałtyku, prowadzona w dwóch etapach, zakończy się ostatecznie 20 października br. 

W liczącej 36 jednostek flocie wojennej Portugalii przeważają okręty hydrograficzne i żaglowce, m.in. szkoleniowe. Portugalska marynarka wojenna, w której służy ponad 6,7 tys. osób, posiada także pięć fregat oraz dwa okręty podwodne.

Vance: europejscy liderzy nie robią dość wiele, by zakończyć wojnę na Ukrainie

Przebywający z wizytą na Węgrzech wiceprezydent USA J.D. Vance ocenił w środę (8 kwietnia), że europejscy liderzy nie robią dość wiele, by zakończyć wojnę Rosji z Ukrainą. Polityk określił też rzekome groźby prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego wobec premiera Węgier Viktora Orbana jako „skandaliczne”.

Wiceprezydent USA przybył we wtorek do Budapesztu z dwudniową wizytą, podczas której udzielił poparcia ubiegającemu się o reelekcję premierowi Orbanowi. We wtorek wziął z nim udział w konferencji prasowej, a następnie wygłosił przemówienie na wiecu jego zwolenników, zorganizowanym w centrum węgierskiej stolicy. 

W środę uczestniczył w dyskusji zorganizowanej przez związane z rządem Kolegium Macieja Korwina (Mathias Corvinus Collegium) w Budapeszcie. 

Jesteśmy zawiedzeni wieloma europejskimi liderami, ponieważ nie wydają się specjalnie zainteresowani rozwiązaniem konkretnych konfliktów

– powiedział Vance w odniesieniu do wojny na Ukrainie.

Podkreślił, że chociaż administracja prezydenta Donalda Trumpa „bardzo kocha Europę”, to USA są rozczarowane podejściem części jej polityków do wojny. 

Chociaż w Europie istnieją kraje o większych gospodarkach i liczbie ludności niż Węgry, to niewiele ośrodków politycznych przyczyniło się do rozwiązania wojny rosyjsko-ukraińskiej w takim stopniu, jak Viktor Orban

– ocenił Vance. 

Amerykański wiceprezydent zauważył, że premier Węgier „osobiście uczestniczył w dyskusjach, w których przedstawił zarówno stanowisko Ukrainy, jak i Rosji, podkreślając, że zrozumienie perspektyw obu stron jest niezbędne dla pokoju”. 

Polityk odniósł się też do wypowiedzi prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który zasugerował, że mógłby przekazać adres Orbana żołnierzom ukraińskiej armii. Przyznał, że nie był świadomy tych słów i dopiero premier Orban powiedział mu o nich we wtorek. Dodał, że nie mógł uwierzyć, że przywódca Ukrainy „powiedział coś takiego”, sam sprawdził tę wypowiedź i uznał ją za „skandaliczną”. 

Vance skomentował też wojnę amerykańsko-izraelską z Iranem, mówiąc, że prezydent Trump jest „niecierpliwy” w dążeniu do jej zakończenia. Uznał, że utrzymanie ogłoszonego w nocy porozumienia o zawieszeniu broni jest możliwe, jeśli Iran będzie prowadził szczere negocjacje. Ostrzegł jednak, że chociaż niektórzy przedstawiciele irańskich władz podchodzą do rozmów konstruktywnie, to inne już nie. Sytuację określił jako „kruchy rozejm”. 

Mówiąc o niedzielnych wyborach parlamentarnych na Węgrzech, wyraził przekonanie, że „niektórzy uważają za zagraniczne wpływy to, że wiceprezydent Stanów Zjednoczonych odwiedza Węgry i mówi, że Viktor Orban dobrze wykonuje swoją pracę i służy sprawie pokoju”. Z kolei – jak dodał – niektóre osoby nie uważają za zagraniczne wpływy tego, że Unia Europejska grozi wstrzymaniem miliardów euro dla Węgier z powodu ochrony granic, ani zamykania rurociągów przez Ukrainę, co – według Vance’a – również stwarza trudności dla narodu węgierskiego i służy wpływaniu na wynik wyborów. 

Na zakończenie przemówienia, wygłoszonego podczas wtorkowego wiecu, wiceprezydent Vance powiedział: – Przyjaciele, idźcie w niedzielę na wybory i stańcie u boku Orbana, tak jak on stoi u waszego. Wcześniej tego dnia oskarżył „brukselskich biurokratów” o ingerencję w wybory.

Exit mobile version