Lekkoatletyczne HMŚ. Złoto dla Szymańskiego, Bukowiecka ze srebrem [FILMY]

Polak Jakub Szymański cieszy się ze złotego medalu po biegu finałowym na 60 m ppł. Fot. PAP/Adam Warżawa

Polak Jakub Szymański cieszy się ze złotego medalu po biegu finałowym na 60 m ppł. Fot. PAP/Adam Warżawa

Jakub Szymański został w Toruniu halowym mistrzem świata w biegu na 60 m ppł i odniósł największy sukces w karierze. – Właśnie tak wymarzyłem sobie i zaplanowałem ten dzień – podkreślił triumfator. Natalia Bukowiecka była druga w biegu na 400 m. Polacy do tej pory wywalczyli trzy medale.

Dalsza część tekstu pod filmem

Szymański w finale uzyskał 7,40. Srebro w Toruniu przypadło Hiszpanowi Enrique Llopisowi – 7,42, a brąz dla najlepszego w półfinałach Treya Cunninghama z USA – 7,43.

Tak właśnie wymyśliłem, wymarzyłem i zaplanowałem sobie ten dzień. Z Hiszpanem ograliśmy głównego faworyta do złota z USA. Popłakałem się rozmawiając i tuląc do rodziców. Przez rok codziennie budziłem się z tętnem 100, bo tak mnie wkurzała porażka w Nankinie, gdzie już chciałem wygrać, a odpadłem po błędzie w półfinale. Teraz będę spał spokojnie

– powiedział halowy mistrz świata.

 

Jego złoto to trzeci polski medal w toruńskiej imprezie. Wcześniej srebro w biegu na 400 m wywalczyła Natalia Bukowiecka, a w sobotę rano brąz zdobyła sztafeta mieszana 4×400 m.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem i zdjęciem

Czytaj także:

Natalia Bukowiecka Fot. PAP/Radek Pietruszka

Bukowiecka czasem 50,83 wyrównała własny rekord kraju i sięgnęła po pierwszy indywidualny medal w imprezie w tej rangi. Zwyciężyła Czeszka Lurdes Gloria Manuel – 50,76. Brąz dla Holenderki Lieke Klaver – 51,02.

To mój największy sukces w hali, bo wcześniej miałam medale tylko w sztafecie. Bardzo chciałam tu wystąpić dla siebie, ale i naszej publiczności. Rundę honorową zapamiętam na zawsze

– podkreśliła Bukowiecka.

Medalistka olimpijska z Paryża z 2024 roku przyznała, że dwa biegi finałowe na 400 m to bardzo zły pomysł.

Wygrałam pierwszy i… musiałam czekać. Bardzo to stresujące i dziwne. Nie rywalizowałam ramię w ramię z Czeszką, a to ona ma złoto, a ja srebro, ale biegłyśmy w dwóch różnych seriach. Cieszę się jednak z tego medalu bardzo

– zaznaczyła Polka.

Lekkoatletyczne HMŚ w Toruniu zakończą się w niedzielę.

Szymański: zrobiłem to, co do mnie należało

Dalsza część tekstu pod filmem

Rok temu podczas HMŚ w Nankinie poziom był bardzo niski, ja o tym wiedziałem. Przyjechałem dwa tygodnie wcześniej, zrobiłem aklimatyzację, a na treningu pobiegłem „życiówkę”. Byłem w lepszej formie od Granta Hollowaya. Mogła być wówczas walka o złoty medal, ale zostałem z niczym, zostałem z rozpaczą. Nie miałem energii na sezon letni, zupełnie

– powiedział po triumfie w Toruniu 23-letni Szymański.

Podkreślił, że powiedział sobie przed tegorocznymi HMŚ, że musi być gotowy na nowy rekord Polski, aby zdobyć złoto.

Zostałem zaskoczony tylko tym, że wystarczył nieco słabszy rezultat. Zrobiłem to, co do mnie należało. Wytrzymałem presję najlepiej ze wszystkich. We dwójkę z Hiszpanem ograliśmy najpewniejszego człowieka, który tu przyjechał. On w półfinale wynikiem 7,35 poprawił rekord życiowy. Już wtedy wiedziałem, że to nie znaczy nic dobrego. Bo to jest tak, jakby wystrzelać pistolet, a potem zostajesz ze ślepakami

– obrazowo opisywał.

W szczerej rozmowie z dziennikarzami wskazał, że przez rok po nieudanym występie w Chinach zmagał się z wielkimi problemami mentalnymi.

Pierwszy raz po złocie zeszkliły mi się oczy. Przytuliłem się do taty, do mamy. Wypłakałem się jak mały chłopiec. Tego potrzebowałem. Przez rok nie miałem psychicznie życia. Wszystko sklejało się w głowie z Chinami. Wygrane czy udane występy nie uczą tyle co porażki. Wszyscy wybitni sportowcy m.in. Michael Jordan to mówili, a to na nich się wzorowałem. Przestałem w siebie wierzyć na jakąś chwilę. Po przebudzeniu miałem tętno 100 uderzeń na minutę, bo to mi tak podnosiło ciśnienie. Teraz to się zmieni. Wracam do domu rodzinnego z psem. Będę mógł z nim normalnie spać w łóżku, a jak się będę budził, to będę miał… wywalone, co będzie jutro

– powiedział Szymański.

Przyznał, że teraz chce przez chwilę cieszyć się z tego, co dokonał.

To co wydarzyło się w Chinach zmieniło mnie jako człowieka. Nie potrzebowałem do tego psychologa, bo radzę sobie z problemami sam. Rozmawiam ze sobą i uważam, że jest to wielka i pomocna metoda na radzenie sobie ze stresem i trudnymi przeżyciami

– podsumował halowy mistrz świata.

Złoto Szymańskiego to trzeci polski medal w toruńskiej imprezie, ale pierwszy złoty. Wcześniej srebro w biegu na 400 m wywalczyła Natalia Bukowiecka, a brąz sztafeta mieszana 4×400 m.

Lekkoatletyczne HMŚ w Toruniu zakończą się w niedzielę wieczorem. Polacy mają jeszcze kilka szans medalowych. W ostatnim dniu wystartują m.in. Pia Skrzyszowska na 60 m ppł, sztafeta żeńska 4×400 m, Klaudia Kazimierska w finale biegu na 1500 m, a także wieloboistki Adrianna Sułek-Schubert i Paulina Ligarska.

Czytaj także:

Exit mobile version