Prezydent USA Donald Trump powiedział w czwartek (22 stycznia) w Fox News, że Ameryka nigdy nie prosiła NATO o pomoc, a wojska Sojuszu w Afganistanie pozostawały „trochę z tyłu”. Operacja w Afganistanie, w której wzięło udział ponad 33 tys. polskich żołnierzy i pracowników wojska, była efektem uruchomienia przez USA art. 5 NATO.
Prezydent Trump powiedział w rozmowie z telewizją Fox News, że Stany Zjednoczone nigdy nie potrzebowały pomocy NATO.
My nigdy ich nie potrzebowaliśmy. My nigdy tak naprawdę o nic ich nie prosiliśmy
– mówił Trump.
Według niego wojska NATO podczas misji w Afganistanie trzymały się „trochę z tyłu” i „trochę z dala od linii frontu”. Jak dodał, Ameryka była bardzo dobra dla Europy i wielu innych państw, ale droga współpracy musi być dwukierunkowa.
Artykuł 5. traktatu waszyngtońskiego
Po zamachach 11 września 2001 r. Sojusz Północnoatlantycki po raz pierwszy i dotychczas jedyny powołał się na artykuł 5. traktatu waszyngtońskiego – mówiący o wspólnej obronie w razie ataku na jednego z sojuszników – choć formalnie misja nie była prowadzona na podstawie tego artykułu.
Do Afganistanu, obok sił Stanów Zjednoczonych, wkroczyły wojska wielu państw NATO, w tym Polski.
Polska poparła rozpoczętą w 2001 r. przez USA operację Enduring Freedom, a w 2002 r. wydzieliła do niej kontyngent złożony z żołnierzy jednostki specjalnej GROM, saperów i logistyków. Także w 2002 r. Wojsko Polskie wydzieliło pierwszą, 300-osobową grupę do dowodzonych przez NATO Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa – ISAF. W 2007 r. Polska zwiększyła swoje zaangażowanie i przejęła odpowiedzialność za dwie afgańskie prowincje. W szczytowym okresie polski kontyngent wojskowy w Afganistanie liczył ponad 2,5 tys. żołnierzy. Pod koniec 2014 r. – kiedy kończyła się misja ISAF – koszty polskiej obecności wojskowej w Afganistanie przekroczyły 6 mld zł. Po zakończeniu misji ISAF Polacy włączyli się w kolejną natowską misję – Resolute Support o charakterze doradczo-szkoleniowym. Ostatnia, 13. zmiana PKW liczyła maksymalnie 400 żołnierzy i pracowników.
Polscy żołnierze w Afganistanie. Czym się zajmowali?
Przez prawie 20 lat w misji uczestniczyło ponad 33 tys. polskich żołnierzy i pracowników resortu obrony narodowej; poległo lub zmarło 43 polskich żołnierzy i jeden pracownik cywilny, który był ratownikiem medycznym.
W początkowej fazie do zadań PKW – obok ochrony obiektów kluczowych np. lotniska w Kabulu – należało przygotowanie i zabezpieczenie terenu do działań sił międzynarodowych. Prace inżynieryjne i logistyczne obejmowały m.in. budowę infrastruktury (mosty i drogi) oraz szczególnie niebezpieczne rozminowywanie terenu oraz wyszukiwanie i zwalczanie improwizowanych ładunków wybuchowych (IED).
Wraz ze zmieniającą się sytuacją rozwinięto misję stabilizacyjno-szkoleniową, której polscy żołnierze pomagali Afgańczykom m.in. w przygotowaniu i obsadzaniu kluczowych posterunków afgańskich policjantów, szkoleniu i przygotowaniu lokalnej administracji (pomoc w szkoleniu i późniejszym funkcjonowaniu administracji na szczeblu prowincji i dystryktów), przeciwdziałaniu korupcji i zapewnieniu bezpieczeństwa społecznościom lokalnym (ochrona przed atakami rebeliantów, pomoc w realizacji programów pomocowych MSZ i USAID), ochrona i realizacja projektów i akcji humanitarnych w celu odbudowy i dalszego rozwoju społeczno-ekonomicznego. Żołnierze z PKW rozdysponowali pośród lokalnej ludności setki ton materiałów pomocowych takich jak: leki, żywność, ubrania, wyprawki szkolne dla dzieci czy podstawowe narzędzia rolnicze.
Ostatni etap działalności PKW skupiał się na priorytetach związanych z przygotowaniem i umożliwieniem Afgańczykom prowadzenia w pełni samodzielnej działalności na wysokich szczeblach (ministerstwa, dowództwa korpusu). Te działania miały charakter doradczy i pomocowy.
Znaczenie działań brytyjskich i duńskich dla konfliktu w Afganistanie
Były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Wielkiej Brytanii Mark Sedwill powiedział w czwartek w „The Times”, że mimo iż USA wzięły na siebie największy ciężar tamtych operacji, to Wielka Brytania i Dania miały wyższy wskaźnik ofiar niż Amerykanie.
NATO określa tę misję jako jedną z największych koalicji w historii oraz najdłuższą i najtrudniejszą misję Sojuszu. W szczytowym okresie siły ISAF liczyły ponad 130 tys. żołnierzy z 50 krajów NATO i krajów partnerskich.
Generał Roman Polko: kłamstwa Donalda Trumpa przekroczyły czerwoną linię
To kłamstwo przekracza pewną czerwoną linię – tak generał Roman Polko ocenił słowa prezydenta USA o zaangażowaniu sojuszników w misję w Afganistanie. Donald Trump stwierdził, że Stany Zjednoczone nigdy nie potrzebowały wojsk NATO, a w Afganistanie żołnierze Sojuszu „pozostawali z tyłu, z dala od linii frontu”. Wyraził też wątpliwość, czy sojusznicy przyszliby Ameryce z pomocą, gdyby jej potrzebowała.
Były dowódca jednostki specjalnej GROM powiedział Polskiemu Radiu, że Donald Trump powinien przeprosić za wypowiedź. Choć prezydent USA nie wymienił bezpośrednio Polski, to jego słowa wywołały wzburzenie. Polscy żołnierze walczyli ramię w ramię z Amerykanami i ginęli w Afganistanie – mówi generał Roman Polko:
Zdaniem byłego dowódcy GROM wypowiedź prezydenta USA uderza w polskich żołnierzy oraz rodziny poległych i weteranów:
Generał Roman Polko podkreślił, że na każdej misji u boku Amerykanów polscy żołnierze wykazywali się wyjątkowym profesjonalizmem i odwagą, byli świetnie przygotowani i wykonywali zadania z pełnym poświęceniem. „Nie możemy pozwolić na marginalizowanie roli naszych żołnierzy” – dodał generał:
Po atakach z 11 września 2001 roku polscy żołnierze byli na misji w Afganistanie prawie 20 lat. U boku Amerykanów walczyły i służyły ponad 33 tysiące polskich wojskowych i pracownicy resortu obrony narodowej. W 2008 roku Polska przejęła odpowiedzialność za afgańską prowincję Ghanzi. W czasie misji w Afganistanie zginęło 43 polskich żołnierzy i jeden pracownik cywilny.
