Rośnie liczba ofiar wśród uczestników protestów w Iranie. Władze wiążą je z USA i Izraelem [AKTUALIZACJA]

Protest dotyczący sytuacji w Iranie, odbywający się w Niemczech. Zdj. ilustracyjne. Fot. PAP/EPA/Matias Basualdo

Protest dotyczący sytuacji w Iranie, odbywający się w Niemczech. Zdj. ilustracyjne. Fot. PAP/EPA/Matias Basualdo

Niezależna stacja Iran International podała w niedzielę (11 stycznia), że w antyrządowych protestach w tym kraju zginęło, według ostrożnych szacunków, co najmniej 2 tys. osób. Władze w Teheranie oskarżyły USA i Izrael o inspirowanie demonstracji i ostrzegły, że kraje te mogą stać się celem ataków.

Liczby podane przez Iran International są niepotwierdzone, a bardziej oficjalne dane podała mająca siedzibę w USA agencja informacyjna aktywistów na rzecz praw człowieka w Iranie (HRANA). Według niej w trakcie protestów zginęło co najmniej 538 osób, wśród których 490 to protestujący, a 48 to członkowie sił bezpieczeństwa. Zatrzymano ponad 10 600 osób.

Z kolei irańska organizacja pozarządowa Iran Human Rights z siedzibą w Oslo podała, że do tej pory potwierdzono śmierć co najmniej 192 protestujących, ale zastrzegła, że rzeczywista liczba ofiar może być znacznie wyższa, gdyż aktywiści dysponują ograniczonymi informacjami z wielu regionów kraju. Z kolei irańskie Centrum Praw Człowieka z siedzibą w Nowym Jorku poinformowało, że ma relacje naocznych świadków i wiarygodne doniesienia o śmierci setek demonstrantów.

Rząd Iranu ogłosił trzydniową żałobę narodową

W związku ze śmiercią członków sił bezpieczeństwa rząd Iranu ogłosił w niedzielę trzydniową żałobę narodową, aby uczcić „męczenników ruchu oporu”. Rząd w Teheranie wezwał także do zorganizowania w poniedziałek wieców poparcia dla Republiki Islamskiej, a próby stłumienia demonstracji przez siły bezpieczeństwa określił jako „bitwę irańskiego oporu narodowego przeciwko Ameryce i reżimowi syjonistycznemu”.

Protesty w Iranie

Rozpoczęty pod koniec grudnia protest przeciwko problemom gospodarczym przerodził się w jeden z największych społecznych zrywów przeciwko irańskiemu reżimowi od lat. Protesty obejmują już wszystkie 31 prowincji Iranu i wyciągają na ulice dziesiątki tysięcy osób. Władze odpowiedziały na demonstracje represjami, masowymi aresztowaniami i blokowaniem internetu.

Demonstracje wybuchły na historycznym Wielkim Bazarze w Teheranie, kiedy sklepikarze i kupcy zamknęli stoiska w proteście przeciwko rosnącym cenom, szalejącej inflacji i spadającej wartości irańskiej waluty. Rial spadł do rekordowo niskiego poziomu w stosunku do dolara amerykańskiego w wyniku złego zarządzania i przedłużających się sankcji, co spowodowało, że inflacja znacznie przekroczyła 50 proc., i sprawiło, że podstawowe dobra stały się nieosiągalne dla wielu gospodarstw domowych.

Protesty z czasem przerodziły się w demonstracje antyrządowe. Tłumy w Teheranie i innych miastach podnoszą nie tylko żądania ekonomiczne, ale także hasła antyrządowe, w tym wezwania do zmian systemowych, a nawet zakończenia rządów duchowieństwa.

Reza Pahlawi, mieszkający w USA syn ostatniego szacha Iranu, wezwał w sobotę protestujących do przejmowania centrów miast, a pracowników sektorów transportowego i energetycznego – do rozpoczęcia ogólnokrajowych strajków. Powiedział, że przygotowuje się do powrotu do ojczyzny.

W odpowiedzi na wybuch społecznego niezadowolenia władze zarządziły wcześniej w tym tygodniu niemal całkowitą blokadę internetu. Prokurator generalny Iranu ogłosił w sobotę, że protestujący mogą zostać uznani za „wrogów Boga”, co zgodnie z prawem irańskim oznacza karę śmierci.

Najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu ajatollah Ali Chamenei publicznie skrytykował protestujących, nazywając ich „wandalami” i oskarżając o działanie pod wpływem zagranicznym – w szczególności Stanów Zjednoczonych. Prezydent Masud Pezeszkian ocenił w niedzielę, że demonstranci chcą „zniszczenia całego społeczeństwa”. Dodał, że Izrael i USA pragną „zasiać chaos i nieporządek” w Iranie, podburzając protestujących – przekazała agencja Reutera.

Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammed Bager Kalibaf oświadczył wcześniej tego dnia, że amerykańskie bazy wojskowe na Bliskim Wschodzie oraz Izrael będą uzasadnionymi celami dla Iranu, jeśli Stany Zjednoczone zdecydują się na interwencję w tym kraju w związku z trwającymi protestami.

Kalibaf powiedział, że Iran zada „silny cios” osobom odpowiedzialnym za trwające protesty i zasugerował, że nie wybuchły one w sposób spontaniczny, lecz zostały zainspirowane z zewnątrz. Oskarżył prezydenta USA Donalda Trumpa o wspieranie „terrorystycznej wojny” przeciwko Iranowi i ostrzegł go przed „błędnymi kalkulacjami”.

Trump omówi z doradcami opcje ataków na Iran

W ostatnich dniach Trump kilka razy ostrzegał irańskich przywódców przed użyciem siły wobec protestujących i sugerował, że w przeciwnym razie USA mogą dokonać interwencji zbrojnej. „Iran spogląda ku wolności, być może jak nigdy dotąd. USA są gotowe pomóc!” – napisał w sobotę na platformie Truth Social.

Departament Stanu USA napisał w sobotę na X, że Waszyngton jest zaniepokojony doniesieniami o tym, że Republika Islamska zatrudniła terrorystów z Hezbollahu i irackie milicje do tłumienia pokojowych protestów. W komunikacie dodano, że Teheran wydał miliardy dolarów należące do narodu irańskiego na to, co określił mianem sił zastępczych terrorystów. Resort dyplomacji wyraził przekonanie, że użycie tych sił przez Iran przeciwko własnym obywatelom byłoby kolejną „poważną zdradą narodu”.

Według informatorów amerykańskiej stacji Fox News ok. 850 bojowników Hezbollahu i irackich milicji przedostało się już do Iranu, aby wzmocnić siły bezpieczeństwa reżimu.

Dziennik „New York Times”, powołując się na urzędników zaznajomionych ze sprawą, napisał w niedzielę, że prezydent Trump został w ostatnich dniach poinformowany o nowych opcjach dotyczących przeprowadzenia ataków militarnych na Iran. Gazeta zaznaczyła, że Trump nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, ale urzędnicy twierdzą, iż poważnie rozważa zezwolenie na atak w reakcji na działania irańskiego reżimu. Według źródeł „NYT” prezydentowi przedstawiono wiele opcji, w tym ataki na obiekty niewojskowe w Teheranie.

Z kolei „Wall Street Journal” napisał, że Trump ma spotkać się we wtorek z czołowymi przedstawicielami administracji, by omówić odpowiedź na protesty w Iranie i represje reżimu w Teheranie. Według „WSJ”, który powołuje się na amerykańskich urzędników, Trump spotka się we wtorek m.in. z sekretarzem stanu Markiem Rubio, szefem Pentagonu Pete’em Hegsethem i przewodniczącym Kolegium Połączonych Szefów Sztabów gen. Danem Cainem.

Również Izrael – jak powiadomiła w niedzielę agencja Reutera – jest w stanie wysokiej gotowości na wypadek ewentualnej interwencji Stanów Zjednoczonych w Iranie.

Chociaż liczba ofiar trwających od 15 dni protestów jest trudna do ustalenia ze względu odcięcie internetu, działająca w Londynie opozycyjna wobec reżimu stacja Iran International podała w niedzielę rano, powołując się na świadków, że w ciągu poprzednich 48 godzin zginęło 2 tys. osób. W nocy z soboty na niedzielę Agencja Informacyjna Aktywistów Praw Człowieka (HRANA), organizacja pozarządowa z siedzibą w USA, mówiła o 116 zabitych, zastrzegając jednak, że bilans ten obejmuje tylko potwierdzone zgony osób, których personalia są znane. Według Iran International liczba zabitych jest jednak wielokrotnie większa, gdyż siły bezpieczeństwa strzelają do protestujących ostrą amunicją. Aresztowanych zostało również co najmniej 2 tys. demonstrantów – dodały media.

Polskie MSZ apeluje

W odpowiedzi na niepokoje w Iranie Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP zaapelowało do wszystkich Polaków o natychmiastowe opuszczenie Iranu i powstrzymanie się od podróży do tego kraju. Do Polaków przebywających obecnie w Iranie zaapelowano, aby „unikali zgromadzeń i miejsc, w których odbywają się protesty, powstrzymali się od dokumentowania wydarzeń/interwencji i stosowali się do poleceń służb porządkowych”.

Kilka linii lotniczych, m.in. Lufthansa, Turkish Airlines, flydubai, AJet, Pegasus, Qatar Airways i Austrian Airlines, zawiesiło rejsy do Iranu.

W ciągu ostatnich 48 godzin w irańskich protestach zginęło 2 tys. osób

W ciągu ostatnich 48 godzin w protestach w Iranie zginęło, według ostrożnych szacunków, co najmniej 2 tys. osób – oceniła w niedzielę (11 stycznia) niezależna stacja Iran International, powołując się na relacje świadków.

Liczba ofiar trwających od 15 dni antyrządowych protestów w Iranie jest trudna do ustalenia ze względu na odcięcie przez władze dostępu do internetu. W nocy z soboty na niedzielę Agencja Informacyjna Aktywistów Praw Człowieka (HRANA), organizacja pozarządowa z siedzibą w USA, mówiła o 116 zabitych, zastrzegając jednak, że bilans ten obejmuje tylko potwierdzone zgony osób, których personalia są znane.

Według Iran International liczba zabitych jest jednak wielokrotnie większa, gdyż siły bezpieczeństwa strzelają do protestujących ostrą amunicją. Cytowani przez tę stację świadkowie powiedzieli, że w mieście Kahrizak w stołecznej prowincji Teheran widzieli około 400 ciał. Tylko w piątek do jednego ze szpitali w tym mieście przywieziono 44 ciała, a do drugiego – 36.

Źródła w szpitalach poinformowały stację Iran International, że do podobnych scen dochodzi także w innych miastach i innych szpitalach. Np. lekarz z prawie 700-tysięcznego miasta Raszt w północnym Iranie powiedział, że tylko do jednego z tamtejszych szpitali przywieziono co najmniej 70 ciał.

Iran International zwrócił uwagę, że tego typu relacje pochodzą z wielu różnych miejsc, co wskazuje na to, że przypadki strzelania do ludzi nie ograniczają się do niewielkiej liczby dużych miast.

Przyjęcie przez władze konfrontacyjnej postawy wobec protestujących potwierdził komendant główny irańskiej policji Ahmadreza Radan, który powiedział w niedzielę, że zwiększył się poziom konfrontacji z uczestnikami zamieszek. Przekonywał, że policja ma obowiązek działać w sposób zdecydowany przeciwko przemocy. Radan dodał, że służby bezpieczeństwa będą ścigać zarówno organizatorów zamieszek, tych, którzy je wspierają w internecie, jak też tych, którzy fizycznie uczestniczą w protestach.

Irański reżim w kryzysie: fala protestów testem dla systemu władzy

Od dwóch tygodni Iranem wstrząsa najpoważniejsza od lat fala ogólnokrajowych protestów. Choć iskrą zapalną była katastrofalna sytuacja ekonomiczna, demonstracje szybko przybrały wymiar polityczny i zaczęły obejmować postulaty wymierzone w fundamenty Republiki Islamskiej.

Władze odpowiedziały m.in. trwającą już ponad dwie doby niemal całkowitą blokadą internetu. Ma ona na celu nie tylko sparaliżowanie koordynacji protestów, ale przede wszystkim ukrycie przed światem skali brutalności służb bezpieczeństwa. W warunkach niemal całkowitego odcięcia dostępu do niezależnych informacji trudno ustalić liczbę demonstrujących we wszystkich prowincjach kraju.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Sytuację zaostrzają reakcje innych państw, przede wszystkim Stanów Zjednoczonych. Prezydent Donald Trump – który tydzień wcześniej zatwierdził pojmanie przez siły specjalne USA przywódcy Wenezueli, Nicolasa Maduro – ostrzegł Teheran, że jeśli irańskie siły bezpieczeństwa będą brutalnie tłumić protesty, USA „przyjdą z odsieczą” demonstrantom.

Porównanie sytuacji w Iranie i Wenezueli pokazuje zasadnicze różnice w strukturze władzy, które sprawiają, że w Teheranie scenariusz błyskawicznej wymiany przywódcy bez naruszenia samego systemu jest mało realny. O ile w Caracas lojalność wojskowych może przesuwać się bez niszczenia fundamentów państwa, o tyle w Iranie aparat władzy jest sprzężony z antyzachodnią ideologią. Centralną rolę w tym systemie odgrywa Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), który kontroluje nie tylko aparat przymusu, ale także kluczowe programy strategiczne – w tym nuklearne i rakietowe – oraz wiele sektorów gospodarki.

Dalsza część tekstu pod grafiką

Masowe protesty nie są w Iranie zjawiskiem nowym. Odegrały one kluczową rolę w doprowadzeniu do władzy reżimu teokratycznego podczas rewolucji islamskiej w 1979 roku. W latach 90. demonstranci zaczęli kwestionować sposób sprawowania władzy: w 1999 i 2009 roku domagali się reformy systemu. Po śmierci Mahsy Amini w 2022 roku, zatrzymanej przez policję ds. moralności za nieprawidłowe noszenie chusty, doszło do największych protestów od lat. Jednak w przeciwieństwie do wcześniejszych fal sprzeciwu, kiedy postulaty polityczne lub obyczajowe były podzielane jedynie przez część społeczeństwa, obecny kryzys dotyka niemal wszystkich – niezależnie od poglądów – poprzez gwałtowny wzrost cen i spadek wartości waluty, nadzwyczajne koszty paliwa oraz przerwy w dostawach prądu i wody.

Zdaniem wielu analityków, m.in. z amerykańskiego think tanku Atlantic Coucil, reżim irański wydaje się być obecnie najsłabszy od niemal pół wieku sprawowania władzy: z powodów ekonomicznych, społecznych, a także na arenie międzynarodowej. Teokratyczny system, na czele którego od 35 lat stoi najwyższy przywódca Iranu, 86-letni ajatollah Ali Chamenei, zmaga się z narastającym kryzysem legitymacji. Po wybuchu trwających protestów prezydent Masud Pezeszkian przyznał, że państwo nie zaspokaja podstawowych potrzeb obywateli, ale nie doprowadziło to do zmian instytucjonalnych. „Twardogłowi” przedstawiciele Korpusu Strażników zapowiedzieli tymczasem, że ochrona osiągnięć rewolucji jest granicą, której przekroczenie spotka się z bezwzględną reakcją.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Dla elit irańskiego reżimu przetrwanie Republiki Islamskiej ma charakter egzystencjalny – nie mają one możliwości zachowania pozycji poza strukturami systemu i, mimo wewnętrznych podziałów, są świadome, że mogą utrzymać się przy władzy wyłącznie jako zjednoczony blok. Oprócz tego, pomimo powszechnej korupcji, wśród elit są wciąż osoby, których tożsamość polityczna opiera się na ideologii rewolucyjnej, głęboko powiązanej z instytucjami państwowymi. Jej filarami są: antyzachodniość – skierowana szczególnie wobec USA i Izraela, dążenie do niezależności od wpływów zewnętrznych, szyicki islam oraz eksport tych wartości do krajów regionu.

Po obaleniu opresyjnej monarchii w 1979 roku rewolucja obiecywała Irańczykom sprawiedliwość społeczną, ale po kilku dekadach mają oni do czynienia z układem, w którym Korpus Strażników kontroluje wiele przedsiębiorstw, kontrakty państwowe, a także sieć powiązanych spółek. Rozpoczęta w latach 90. prywatyzacja zamiast redystrybucji korzyści przyniosła uwłaszczenia elit związanych z aparatem bezpieczeństwa, pogłębiając nierówności społeczne.

Choć nierówności te pozostają istotnym źródłem napięć, to bezpośrednim katalizatorem obecnie trwających protestów jest pogłębiający się kryzys ekonomiczny. Zamieszkany przez 92 mln osób Iran to kraj silnie zurbanizowany, a infrastruktura wielu miast przed kryzysem nie odbiegała znacząco od standardów w niektórych państwach europejskich. W przeciwieństwie np. do Egiptu, gdzie zapaść gospodarcza od kilku lat pogłębia istniejącą biedę, w Iranie załamanie gospodarcze dorowadziło do gwałtownego spadku jakości życia społeczeństwa, bardziej przyzwyczajonego do względnej stabilności i dostępu do usług.

Od kilku lat Iran boryka się z inflacją na poziomie 30-40 proc., przy czym ceny żywności w 2025 roku wzrosły o ponad 70 proc. – produkty takie jak jaja czy olej drożeją z dnia na dzień. Waluta narodowa, rial, osiągnęła w niedzielę rekordowy poziom 1,45 mln za 1 dolara, podczas gdy jeszcze w 2018 roku kurs wymiany wynosił 55 tys. riali za dolara. Gwałtowne przyspieszenie spadku waluty nastąpiło po izraelsko-amerykańskich atakach na irańską infrastrukturę nuklearną w czerwcu 2025 roku.

Kilkadziesiąt milionów młodych Irańczyków zmaga się z wysokim bezrobociem i zatrudnieniem poniżej kwalifikacji, podczas gdy starsze pokolenie powoli odkrywa, że system emerytalny jest w dużej mierze niewypłacalny. Budżet państwa obciążają spadek dochodów z eksportu ropy i przywrócone we wrześniu 2025 roku sankcje Rady Bezpieczeństwa ONZ, wymierzone w irański program nuklearny i rakietowy. Z powodu działań USA, ograniczających eksport ropy z Wenezueli – kluczowego partnera Iranu w omijaniu sankcji, Teheran stracił kolejne źródła wpływów. Oba kraje wykorzystywały często tę samą „flotę cieni”, czyli tankowce przeznaczone do przewozu surowca w sposób ukrywający jego pochodzenie i omijający sankcje.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

W ostatnim czasie również pozycja Iranu w regionie uległa załamaniu. W grudniu 2024 roku upadł wspierany przez Teheran reżim Baszara al-Asada w Syrii. Libański Hezbollah – od dekad sponsorowany przez Iran – i palestyński Hamas zostały osłabione przez izraelskie działania zbrojne po najeździe z 7 października 2023 roku. Czerwcowy atak Izraela z udziałem Stanów Zjednoczonych obnażył bezbronność Iranu wobec uderzeń na jego infrastrukturę nuklearną. Mimo że Chiny pozostają głównym odbiorcą irańskiej ropy – sprzedawanej im po zaniżonych cenach z powodu globalnego spadku cen tego surowca – nie oferują Teheranowi istotnego wsparcia ani w zakresie bezpieczeństwa, ani finansowym.

W cieniu walk politycznych w Iranie narasta też kryzys wodny. Wynikające ze zmian klimatu susze oraz fatalne zarządzanie zasobami naturalnymi doprowadziły do wysychania sztucznych zbiorników i rzek oraz degradacji wielu regionów rolniczych. Ma to dramatyczne skutki dla lokalnych społeczności oraz rolnictwa i staje się dodatkowym zapalnikiem dla protestów w mniejszych miastach.

Najbliższe dni mogą przesądzić o tym, czy protesty będą się dalej rozprzestrzeniać. Prawdopodobny scenariusz zakłada, że w pełni zmobilizowane siły bezpieczeństwa brutalnie je stłumią, a demonstracje – jak w przeszłości – wygasną. Druga możliwość to pęknięcie wewnątrz aparatu siłowego, które mogłoby osłabić skuteczność działań represyjnych. Niewykluczony jest także scenariusz przejęcia pełni władzy przez generałów IRGC, którzy odsunęliby skompromitowanych duchownych i, zdaniem niektórych analityków, mogliby nawet próbować pragmatycznego porozumienia z Zachodem.

Najbardziej radykalnym wariantem rozwoju wydarzeń jest pełnoskalowa rewolucja, prowadząca do upadku teokratycznego systemu. Podziały religijne, polityczne i etniczne w społeczeństwie irańskim oraz nierozstrzygnięta kwestia alternatywnego przywództwa działają jednak na korzyść reżimu.

Choć syn obalonego w 1979 roku szacha, Reza Pahlawi, zyskuje na popularności, wielu Irańczyków odnosi się do monarchii z rezerwą. Skandowane hasła w rodzaju „Niech żyje szach” częściej wyrażają sprzeciw wobec obecnego systemu niż realne dążenie do restauracji monarchii. Opozycja w Iranie jest formalnie niezorganizowana, pozbawiona lidera, a wielu potencjalnych przywódców przebywa w więzieniach, co utrudnia przekształcenie protestów w zorganizowaną siłę polityczną.

Exit mobile version