Pluton Głuchoniemych walczył w Powstaniu Warszawskim. Niewielu o nim wie

Fot. youtube.com/watch?v=RCFtdEDH2tM

Fot. youtube.com/watch?v=RCFtdEDH2tM

W Powstaniu Warszawskim walczył pluton głuchych złożony z 29 powstańców. Żaden z nich nie zginął. Niestety, w Muzeum Powstania Warszawskiego nie ma miejsca specjalnie im poświęconego.

Historia plutonu wiąże się z Instytutem Głuchoniemych i Ociemniałych na placu Trzech Krzyży. W 1941 r. słyszący nauczyciel wychowania fizycznego Wiesław Jabłoński założył tam komórkę konspiracyjną. Jego zastępcą i drużynowym był niesłyszący Kazimierz Włostowski ps. Igo, a instruktorem wychowawca w instytucie Edmund Malinowski ps. Mundek (słyszący). 

Prowadzili oni szkolenia m.in. z posługiwania się bronią czy granatami. Głusi do wskazanych punktów dostarczali ulotki, prasę konspiracyjną, dokumenty i broń. 

Tata opowiadał, że na rękach mieli opaski z oznaczeniem, że są głusi, więc Niemcy uważali, że oni nic nie rozumieją. Nie zdawali sobie sprawy, że te osoby działały w konspiracji

– powiedziała PAP córka głuchego powstańca Krystyna Sopyło-Załoga. 

Jej ojciec, Jan Sopyło ps. Igła, był jednym z 29 członków plutonu. 

Igła, bo mój ojciec był krawcem. Interesował się też sportem i fotografią amatorską. Robił zdjęcia nawet w obozie

– zaznaczyła córka powstańca, która w centrum Warszawy prowadzi zakład fotograficzny. 

1 sierpnia o godzinie 17.00 nie wszyscy dotarli na miejsce zbiórki w Instytucie, ale do grupy dołączyli nowi. Drużyna liczyła 29 powstańców, w tym dwie kobiety – sanitariuszki. Dowódcą plutonu został Jabłoński, a zastępcą Włostowski. 

Organizacyjnie w czasie powstania głuchoniemi weszli w skład drugiego (1107) plutonu trzeciej kompanii kapitana „Redy”, batalionu majora „Miłosza”, zgrupowania podpułkownika „Sławbora” Śródmieście-Południe. W skład tego plutonu wchodzili zarówno głusi, jak i słyszący. 

Pierwszym zadaniem była budowa barykady na ulicy Książęcej. Głusi brali udział m.in. w zdobyciu Domu Żołnierza Niemieckiego mieszczącego się w Gimnazjum im. Królowej Jadwigi. 

Po godzinnej bitwie zajęto gmach gimnazjum, który Niemcy podpalili, a sami uciekli do budynku YMCA i na teren Sejmu. Podczas gaszenia pożaru jeden głuchy został poparzony. 

– Jak leciały bomby, to wiadomo, głusi ich nie słyszeli i jak walnęło w ziemię, to osoby słyszące uciekały w jedną stronę, a głusi zupełnie w innym kierunku. I co ciekawe, sporo słyszących zginęło, a żaden z głuchych powstańców nie – powiedziała Krystyna Sopyło-Załoga. – Koledzy pokazywali ojcu ślady po kulach w miejscu, gdzie on stał, ale jakoś miał szczęście i kula go nie trafiła. Bo przecież nie słyszał jej świstu

– dodała. 

Pluton 9 sierpnia 1944 r. podzielono na grupę liniową liczącą 10 ludzi i grupę pomocniczą w składzie 16 osób. Grupę liniową przydzielono odtąd do pełnienia warty w zdobytym gimnazjum, w kinie Napoleon, na ulicy Frascati, na posterunkach wokół Instytutu, w przyległych ogrodach i na Wiejskiej. 

Głusi powstańcy byli uzbrojeni w kilka granatów i butelki z benzyną, a broń wydawano im na czas pełnienia warty. Służbę wartowniczą głusi pełnili najczęściej z powstańcami słyszącymi. Budowali też barykady, przejścia w piwnicach i wykonywali inne prace pomocnicze. 

Po ataku 2 września niemieckich sztukasów został uszkodzony m.in. budynek YMCA, gdzie ukrywali się Niemcy, którzy wpadli w popłoch. Sytuację wykorzystali powstańcy, ruszyli do natarcia i zdobyli budynek. W ataku tym brał udział pluton głuchych. 

W kolejnych dniach powstania pluton pełnił funkcje wartownicze, brał udział w wielu starciach z Niemcami. Po kapitulacji większość głuchych wyszła z Warszawy z ludnością cywilną. Do niewoli niemieckiej poszło 9 głuchych wraz ze swoim dowódcą. 

Według opowiadań córki Jan Sopyło trafił do obozu Sylt na wyspie Alderney w kanale La Manche. 

Był też w Hamburgu. Opowiadał, że m.in. pracowali w fabryce i sprzątali ulice. Niemcy byli zszokowani, że do obozu jenieckiego trafili głusi żołnierze. Mieli tam szacunek, że byli głusi, a mimo to poszli walczyć

– zaznaczyła. 

Po wyzwoleniu przez aliantów wszyscy głusi wrócili do Polski. 

Krystyna Sopyło-Załoga od wielu lat zabiega o to, aby w Muzeum Powstania Warszawskiego znalazł się kącik poświęcony plutonowi głuchych. 

Na świecie ludzie wiedzą o tym, a u nas się w ogóle o tym nie mówi. To jest przykre

– powiedziała. 

Rzecznik Muzeum Powstania Warszawskiego Anna Kotonowicz potwierdziła, że faktycznie nie ma w muzeum miejsca specjalnie poświęconego plutonowi głuchoniemych.

Czytaj także:

Czytaj także:

Czytaj także:

Czytaj także:

Exit mobile version