W UE zaczyna brakować rąk do pracy w rolnictwie, w tym w ogrodnictwie

Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Envato

Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Envato

Ceny skupu jabłek przemysłowych i deserowych w Polsce są na niskim poziomie, a koszty energii i robocizny wzrosły – mówi PAP prezes Agroekoton Mirosław Korzeniowski. W całej Unii Europejskiej zaczyna brakować rąk do pracy w rolnictwie, w tym ogrodnictwie – dodaje.

Ceny jabłek deserowych, czyli takich, które trafiają na półki sklepowe, od wielu lat są na bardzo niskim poziomie, a jedyne wahania wystąpiły w czasie pandemii COVID, kiedy ceny wzrosły o kilkaset procent, „ale teraz wróciły do poziomu sprzed czasów covidowych” – powiedział PAP prezes stowarzyszenia Agroekoton dr inż. Mirosław Korzeniowski. Zwrócił jednocześnie uwagę na wzrost kosztów produkcji, zwłaszcza energii oraz robocizny, które są obciążeniem dla polskich sadowników.

„Globalnym trendem jest fakt, iż praca w rolnictwie staje się mniej atrakcyjna. Istnieją coraz większe alternatywy w wyborze zatrudnienia”

Ekspert wskazał, że siłą roboczą, która w ostatnich latach wspierała polskich producentów, byli głównie pracownicy z Ukrainy i częściowo z Białorusi.

„Z powodu ataku Rosji na Ukrainę zwłaszcza mężczyzn brakuje i będzie ich brakowało” – ocenił. Zauważył, że globalnym trendem jest fakt, iż praca w rolnictwie staje się mniej atrakcyjna, bo cudzoziemcy mają coraz większe alternatywy w wyborze zatrudnienia, często preferując „pracę pod dachem”.

Zaczyna brakować rąk do pracy

Jego zdaniem to nie jest problem tylko polskiego ogrodnictwa, ale ogrodnictwa i rolnictwa w całej Unii Europejskiej. „Zaczyna brakować rąk do pracy” – przekazał dr Korzeniowski. Przyznał, „pewną szansą” są do tej pory uznawane za egzotyczne kierunki kraje azjatyckie, takie jak Pakistan, Bangladesz, gdzie przez różne agencje profesjonalne ściągani są pracownicy do prac również w polskim ogrodnictwie.

„Oni w pewnym stopniu mogą wesprzeć nasze ogrodnictwo, ale na pewno nie rozwiążą wszystkich problemów”

– ocenił.

Dalsza część tekstu pod zdjęciem.

Rozwiązaniem – w jego opinii – mogą być „mechanizacja, automatyzacja, docelowo robotyzacja”.

„Widzimy, że w wielu dziedzinach polskiego ogrodnictwa takie trendy się dzieją. Mamy coraz więcej kombajnów do zbioru chociażby owoców i niektórych warzyw. Zaczęły się rozwijać urządzenia do automatycznego zbioru owoców”

– powiedział prezes stowarzyszenia.

„To jest dłuższa perspektywa, ale to jest światowy trend. Te nowe technologie, zwłaszcza cyfryzacja, docelowo mogą pomóc, ale to jest perspektywa 5–10 lat, żeby robotyzacja wkroczyła w większej skali do polskiego ogrodnictwa. Na razie to są wstępne fazy eksperymentalne”

– zaznaczył.

Jak przekazał dr Korzeniowski, obecne ceny skupu jabłek przemysłowych, czyli przeznaczonych do celów przetwórczych, wynoszą średnio kilkadziesiąt groszy. Natomiast jabłka deserowe osiągają w skupie ceny od poniżej złotego do maksymalnie dwóch złotych za owoce najwyższej jakości. Podkreślił jednak, że ceny skupu zależą od indywidualnych kontraktów i nie można mówić o jednej cenie dla całego rynku; najwyższe ceny osiągają wybrane odmiany jabłek, które trafiają przede wszystkim na eksport.

Dalsza część tekstu pod grafiką.


Najpopularniejsze warzywa i owoce w Polsce

Najpopularniejszymi polskimi owocami są jabłka, truskawki, czereśnie, śliwki, gruszki, maliny, wiśnie, borówki, porzeczki i aronia. Spośród wszystkich warzyw Polacy najczęściej jedzą pomidory, ogórki, cebulę, marchew, sałatę, paprykę, kalafiora i kapustę. Dieta bogata w warzywa i owoce jest podstawą zdrowia i odporności. Na początku wiosny eksperci polecają ich mrożonki, przetwory i soki.


Ekspert wskazał, iż z uwagi na dużą ilość jabłek trudno oczekiwać, by firmy przetwórcze, których jest niewiele na rynku polskim, podniosły ceny skupu. Oszacował, że mogą one wzrosnąć o kilkanaście do kilkudziesięciu procent, lecz „to są ciągle groszowe ceny, które na pewno nie zapewniają opłacalności gospodarstwa”.

Zauważył również, że historycznie rynkami zbytu dla polskiego eksportu jabłek były dawne kraje Związku Radzieckiego, jednak z powodów politycznych, a także gospodarczych, powrót na nie jest niemożliwy. Jak wskazał, „pewną alternatywą w ostatnich latach zaczął się stawać rynek egipski”.

„Egipt rzeczywiście stał się nominalnie największym rynkiem eksportowym. Pełnił też pewną funkcję hubu dla krajów sąsiednich w tamtym regionie i dawało to polskim eksporterom pewną nadzieję, że ten rynek będzie rósł”

– powiedział prezes Agroekoton. Jak dodał, niedawno wystąpiły problemy z eksportem jabłek oraz innych produktów żywnościowych do Egiptu, m.in. pszenicy, przede wszystkim z uwagi na bariery finansowej. Zauważył jednak, że „w ostatnich dniach zaczęło się mówić o odblokowywaniu tych barier finansowych”.

„To nie jest tak, że ktoś wyparł polskie jabłka z egipskiego rynku czy przegraliśmy konkurencję cenową – my ciągle jesteśmy tam postrzegani jako atrakcyjny dostawca i mam nadzieję, że jeszcze w tym sezonie i w kolejnych latach będzie to jeden z głównych kierunków eksportu polskich jabłek”

– ocenił. Podkreślił, że przedmiotem eksportu do Egiptu są przede wszystkim jabłka standardowej jakości, których Polska dużo produkuje.

W jego opinii w przyszłości polskim producentom jabłek „trudno będzie dynamicznie dalej rosnąć na rynku egipskim”. Kierunkiem, w którym mogą się rozwijać – jego zdaniem – jest eksport w kierunku Europy Środkowej, Zachodniej czy Skandynawii. Zaznaczył jednocześnie, że przedmiotem eksportu do tych państw będą jabłka klasy premium, a zdobywanie udziałów w tych rynkach będzie wieloletnim procesem.

Agroekoton to stowarzyszenie, którego celem jest propagowanie zrównoważonego rozwoju oraz wspieranie innowacji w rolnictwie i ogrodnictwie. Stowarzyszenie współpracuje z rolnikami i ogrodnikami, firmami innowacyjnymi oraz ekspertami ze świata nauki – m.in. Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach, SGGW w Warszawie, Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, Europejskiego Instytutu Innowacji i Technologii EIT Food.

Exit mobile version