Widziane z prowincji – Logiki dwie, a może nawet trzy

fot. Pixabay

fot. Pixabay

Chodzi tu oczywiście o potoczne znaczenie pojęcia logika tożsama m.in. z porządkiem, jasnymi regułami, ładem i sensem (logicznym również). Uprzedzam więc tym samym ewentualne uwagi oburzonych miłośników logiki matematycznej, logiki wielowartościowej, a nawet sławetnej polskiej przedwojennej (przed IIWŚ) szkoły lwowsko – warszawskiej. Niczego wszak nie ujmując powyższym zagadnieniem, mamy dziś niejakie kłopoty z uporządkowaniem otaczającego nas świata tak w sensie globalnym jak lokalnym, indywidualnym i zbiorowym, ale też społecznym, politycznym, gospodarczym, kulturowym, ideowym, etycznym, a nawet religijnym, czy nie przymierzając duchowym.

Tajemnica Wielkiej Nocy, która  jeśli nie przenika do naszego codziennego życia we wszystkich wymienionych aspektach nie ma wszak większego sensu, nawet jeśli należy stricte do porządku religijnego, to zawiera przecież przesłanie uniwersalne zgoła. Wielki Post, Wielki Tydzień, Triduum Paschalne i Wielkanoc czyli symbolicznie rzecz ujmując ów finał od „Hosanna!” (zbaw nas!) przez „Ukrzyżuj!” wraz z Męką Pańską jako konsekwencją, aż po „Alleluja!”, czyli Zmartwychwstanie Pańskie, to rzec można porządek metafizyczny, duchowy, ale też konkrety nad wyraz dla naszego „tu i teraz”,  z perspektywą eschatyczną jako regułą porządkującą. Rzecz w tym, że tak ujęta reguła z elementami etyki indywidualnej i społecznej ( post, „jałmużna”, pomoc i modlitwa) jest wyrazem również ogólnej zgoła potrzeby racjonalności. Zaś racjonalność ta w wymiarze społeczno – politycznym, dziś weryfikowana dość brutalnie tak w wymiarze globalnym, jak lokalnym, wymaga również cechy zapisanej wszak od starożytności, zwanej roztropnością. „Roztropna troska o dobro wspólne” to najstarsza bodaj definicja polityki pochodząca od samego Arystotelesa, który nota bene samej cnocie roztropności poświęcił również bardzo wiele miejsca. Nie dziwota zatem, że rozważania w tym duchu pojawiły się później u św. Tomasza z Akwinu i w Katolickiej Nauce Społecznej oraz w Nauczaniu Społecznym Kościoła.

Nota bene, rzecz jest warta szerszego omówienia zanim powszechna dziś nowomodna sofistyka, poprawność polityczna wespół z postmodernistycznymi „zabobonami” i marksizmem kulturowym (via media głównego nurtu) zatruje na dobre tzw. debatę publiczną w naszym („ten”?) kraju. Słowem nasze dobro wspólne obywateli III RP (w najszerszym tego słowa znaczeniu) złożyliśmy w demokratycznym akcie wyborczym w ręce Zjednoczonej Prawicy i  rządu, który jak „kania dżdżu” potrzebuje… opozycji merytorycznej, bogatej w koncepcje, programy i pomysły, intelektualnie wzmożonej. A „koń jaki jest, każdy widzi” (?).Zatem przepraszam tu za banał i niejakie uproszczenie, bowiem sukcesy rządu RP (innego nie mamy) to nasze „dobro” i nasze obywatelskie powodzenie. Taka nieubłagana logika.

Natomiast pokusą sformułowania owej trzeciej logiki pokrętnej i intelektualnie kompromitującej („totalna opozycja”) z nienachalnymi wnioskami typu „czym gorzej tym lepiej”, dziś odrzucam choćby ze względu na ów szczególny, Wielkanocny czas. Podobnie zresztą jak niezbyt przyjemne konstatacje dotyczące tego „kto” i dlaczego zasiada w Zarządzie (!) Województwa Lubuskiego. Alleluja!

Exit mobile version