Urawniłowka

Urawniłowka Radio Zachód - Lubuskie

Teza, że wszystko już było jest z natury swej dostatecznie ogólna, żeby mogła uchodzić za rodzaj upraszczającej sofistyki, np. w ocenie aktualnej rzeczywistości. Popularny bon mot głosi wszak, że historia lubi się powtarzać, … ale jako farsa. Toteż w kwestiach choćby obyczajów i standardów, trendów, czy też rozwoju najogólniej rzecz ujmując , warto jednak spoglądając wstecz posługiwać się wiedzą zarówno historyczną (rzetelną) jak i filozoficzną, ale też społeczną.

Tu rzecz jasna z uwzględnieniem zachodzących tam ostatnimi czasy zmian oraz swoistej „twórczej” kontynuacji (marksizm wiecznie żywy?). Mam na myśli m. in. współczesne trendy określane mianem ponowoczesności (postmodernizmu), które wprowadzają niezwykły wprost chaos i zamieszanie logiczne, ideowe, semantyczne, estetyczne i aksjologiczne ( o. prof. J. Salij; „bajoro…”). A towarzyszą temu m. in. takie zjawiska jak poprawność polityczna (wielokrotnie wykpiwana, ale wciąż „żywa”), nihilizm, fałszywy egalitaryzm, relatywizm, dekonstruktywizm (modny szczególnie w sztuce), a nawet „postmodernizm powiatowy” (Sic!)

Tak czy owak, warto się tym trendom przyglądać krytycznym i czujnym okiem. Te miazmaty są bowiem szczególnie niebezpieczne tam gdzie mają wpływ na ludzi młodych, czyli w nauczaniu i wychowaniu, kształtowaniu postaw wobec nauki i …życia oraz rozwoju intelektualnego. Tu wszak zaniedbania są często trudne, a nawet niemożliwe do odrobienia. Wielu mądrych ludzi od dawna dowodziło, że choćby czasu nadrobić się de facto nie da. Ostatnio moją uwagę zwróciła, z pozoru niewinna gorzowska debata na temat ocen w szkole. Mniejsza o szczegóły, rzecz w tym bowiem, że oceny, czyli gradacja pracy uczniów (wyjąwszy zerówkę) przy wszystkich swoich wadach, pełnią rolę mobilizująca i motywacyjną. Dają również orientację nauczycielom, wychowawcom i rodzicom co do stopnia zaawansowania w procesach przyswajania wiedzy i umiejętności wszelakich. A talenty i zdolności można wszak rozwijać i kształtować, ale też zaprzepaścić. Natomiast rezygnacja z naturalnej rywalizacji (stopnie!) może te motywacje wypaczać aż do ich zaniku lub obojętności. Oceny są więc niezbędne tak w procesie nauczania, jak wychowania.

Przepraszam Państwa za tę porcję oczywistości (komunałów?), ale mam wrażenie, że są i tacy, którzy w zapale reformowania i unowocześniania (nomen, omen) wszystkiego chcą nam zafundować … „powtórkę z rozrywki”. Choćby dobrze znaną z poprzedniej epoki pod hasłami wyrównywania szans, podlewanymi ideologicznym sosem fałszywego egalitaryzmu, popularnie zwaną z rosyjska „urawniłowkę”. Starsi z Państwa pamiętają zapewne przeróżne społeczne eksperymenty (inżynieria społeczna), jakie fundowała nam w PRL-u ta fałszywa z gruntu utopia nosząca zwodnicze miano realnego socjalizmu. Choćby sławetne punkty za pochodzenie (społeczne) w rekrutacji na studia wyższe, których (przy całej masie fałszerstw) jedynym realnym efektem było przyjmowanie gorszych kandydatów kosztem lepszych. Po latach (o paradoksie!) okazało się, że najwyższy odsetek młodzieży pochodzenia robotniczo-chłopskiego studiował na KUL-u, gdzie owe punkty nie obowiązywały (!). Zatem, może ostrożnie z tymi ocenami i nie tylko.

fot. Pixabay

Exit mobile version