Ziobro: Samolot z Przywieczerskim wylądował w Polsce

fot. PAP/Paweł Supernak

O godz. 13.15 wylądował samolot z przywiezionym przez polskich policjantów Dariuszem Przywieczerskim na pokładzie; rozpoczęła się procedura związana z ostatecznym ulokowaniem go w polskim zakładzie karnym – poinformował minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

„Pan Dariusz Przywieczerski mówił o sobie, że jest Napoleonem polskiego biznesu. Dziś ma więc swoje Waterloo – dziś o godz. 13.15 wylądował samolot ze Stanów Zjednoczonych, z przywiezionym na pokładzie przez polskich policjantów skazanym Przywieczerskim, który ukrywał się przed polskim wymiarem sprawiedliwości” – poinformował w sobotę Ziobro.

Jak dodał, rozpoczęła się procedura związana z ostatecznym ulokowaniem Przywieczerskiego w polskim zakładzie karnym.

Szef MS przypomniał, że Przywieczerski został skazany, jako jeden z odpowiedzialnych za „gigantyczną aferę” związaną z FOZZ. „Była to afera, którą niektórzy nazywają matką polskich afer, aferę, która doprowadziła do wyprowadzenia gigantycznych pieniędzy na szkodę polskiego Skarbu Państwa – szacuje się, że mogło to być od dwóch do nawet ośmiu miliardów dolarów” – podkreślił Ziobro.

Minister powiedział na konferencji prasowej, że wokół sprawy narastała „nuta tajemniczości i lęk”. „W aferę FOZZ uwikłani byli niezwykle wpływowi ludzie, z wielu środowisk, przede wszystkim ze służb specjalnych dawnego PRL, aparatu komunistycznego, ludzie związania z aparatem władzy. Pojawili się też ludzie związani z służbami sowieckimi oraz zwykli bandyci, gangsterzy. Była tam wybuchowa mieszkanka, konglomerat uwikłań, zło jak w soczewce” – podkreślił.

„To budziło naturalny strach ludzi, którzy byli odpowiedzialni za funkcjonowanie organów kontroli państwa, ludzi, którzy odpowiadali za organy ścigania. W sposób naturalny bali się sądzić tę sprawę, bali się zemsty ludzi wpływowych, bezwzględnych ludzi, którzy dorobili się gigantycznych majątków kosztem FOZZ” – dodał Ziobro.

Jak podkreślił, aferę FOZZ udało się osądzić dzięki „wysiłkowi polskich prokuratorów, funkcjonariuszy organów ścigania, biegłych, ale przede wszystkim dzięki determinacji sądu”. „Sędzią, który sądził tę sprawę, wbrew wszystkim przewidywaniom, że oskarżeni umkną wymiarowi sprawiedliwości, był krytykowany, często stawiany pod pręgieżem, pan sędzia Kryże. To jego praca i wyrok doprowadziły do tego, że ta sprawa mogła zostać osądzona” – powiedział Ziobro.

Exit mobile version