Dwóch starostów uważających się za legalnych, przepychanki, wyłamywanie drzwi, policja i ochroniarze – taka sytuacja miała miejsce w 2016 roku w Słubicach.
Chodzi o konflikt pomiędzy Marcinem Jabłońskim a Piotrem Łuczyńskim, kto jest legalnym starostą słubickim. Sprawa była bardzo głośna, bo nieczęsto zdarza się, by dwaj samorządowcy uważali się za legalnie sprawujących urząd.
Prawie 3 lata temu Jabłoński mówił:
– Łuczyński ze swoją ekipą wtargnęli do urzędu. Kazali sprzątaczkom opuścić budynek i zabrali klucze. Zaryglowali się, choć nie mieli żadnego prawa wchodzić do urzędu. Powiadomiłem policję, ale policja nie interweniowała, uznając, że spór przekracza jej kompetencje – opowiadał wtedy Jabłoński.
Przyznaje, że zjawił się w budynku starostwa jeszcze tej samej nocy ok. godziny 5 nad ranem i próbował „odbić” urząd.
Czy w budynku doszło do użycia przemocy wobec Piotra Łuczyńskiego? Były radny Robert Tomczyk, dziś świadek zeznający w procesie, przed Sądem Rejonowym w Sulęcinie mówił, że samego zajścia nie widział:
Drugi ze świadków wezwany dziś na rozprawę, były komendant powiatowy policji, w tamtym czasie przebywał na urlopie i jego zeznania nic nie wniosły do sprawy.
Sędzia Sądu Rejonowego w Sulęcinie Waldemar Wysowski, z uwagi na możliwość włączenia do dowodów nagrań video, kręconych w budynku starostwa w Słubicach, odroczył rozprawę do 6 czerwca.
