Polscy skoczkowie jednak wystartują w Oberstdorfie

Fot. PAP/EPA/LUKAS BARTH-TUTTAS

Wszyscy polscy skoczkowie mieli negatywne wyniki kolejnych testów na obecność koronawirusa i w związku z tym wystartują w dzisiejszym konkursie skoków w Oberstdorfie, rozpoczynającym Turniej Czterech Skoczni.

Zdaniem byłego fizjoterapeuty polskiej kadry Rafała Kota taka sytuacja i towarzyszący jej chaos informacyjny nigdy nie powinny mieć miejsca.

Organizatorzy anulowali wczorajsze kwalifikacje i dziś w pierwszej serii skoków, która rozpocznie się o 16:30 zobaczymy wszystkich 62 zgłoszonych zawodników. Wcześniej, o 14.30 odbędzie się dodatkowy trening dla polskich skoczków, a o 15:00 seria próbna dla wszystkich.

Dlaczego polskich skoczków nie dopuszczono do startu?

Polaków nie dopuszczano do startu w poniedziałkowych kwalifikacjach, gdyż w niedzielę pozytywny wynik testu na COVID-19 miał Klemens Murańka. Wynik testu nie był jednoznaczny, ale mógł wskazywać na początek zakażenia.

Pozostali członkowie kadry w myśl niemieckich przepisów byli w grupie kontaktu 1 – spędzili ponad 15 minut twarzą w twarz lub ponad 30 minut w zamkniętym pomieszczeniu z osobą zakażoną. Dlatego wykluczono całą reprezentację z kwalifikacji.

Poniedziałkowe, poranne badanie Murańki dało rezultat negatywny. Wszyscy inni członkowie kadry również mieli negatywne wyniki. To wszystko, w połączeniu z chaosem informacyjnym (zawodnicy o wykluczeniu dowiedzieli się z mediów, a nie od organizatorów), powodowało coraz większe napięcie. W sprawę skoczków zaangażowali się m.in. premier Mateusz Morawiecki oraz minister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu Piotr Gliński.

„Przebadaliśmy skoczków w Polsce przed wyjazdem i wszyscy byli zdrowi. Nasz wniosek jest więc jasny – pierwszy test w Oberstdorfie był błędny. To się zdarza, rozumiemy to. Protestujemy natomiast przeciwko całej procedurze i sposobie komunikacji. Czujemy wsparcie polskich władz i wierzę, że ta sprawa będzie dla nas miała szczęśliwy finał”

– powiedział wówczas prezes PZN Apoloniusz Tajner.

Wieczorem zarządzono kolejne testy i ich rezultaty miały decydować o starcie biało-czerwonych. O godzinie 21.00 odbyło się nadzwyczajne spotkanie kapitanów reprezentacji. W jego trakcie zatwierdzono nowy program wtorkowej rywalizacji, który miał wejść w życie w przypadku kompletu negatywnych wyników w polskiej ekipie.

Oprócz Murańki, w siedmioosobowej polskiej kadrze na TCS znaleźli się: Kamil Stoch, Piotr Żyła, triumfator poprzedniej edycji Dawid Kubacki, Andrzej Stękała, Aleksander Zniszczoł i Maciej Kot.

Krytyka FIS za brak jasnych procedur

Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) przed startem sezonu nie przygotowała żadnych procedur odnośnie dopuszczania do startu reprezentacji, w przypadku pozytywnego wyniku testu któregoś z jej członków. W efekcie obowiązują przepisy kraju, w którym akurat odbywają się zawody. Z powodu zakażenia wcześniej wykluczono m.in. Austriaków z jednego z konkursów w fińskiej Ruce, a Szwajcarów z mistrzostw świata w lotach w Planicy.

Po wtorkowym konkursie w Oberstdorfie, kolejna runda TCS odbędzie się 31 grudnia – 1 stycznia w Garmisch-Partenkirchen, a później skoczkowie przeniosą się do Austrii na zawody w Innsbrucku 2-3 stycznia oraz Bischofshofen 5-6 stycznia. W szerokim gronie faworytów wymieniani są m.in. Stoch i Żyła.

Morawiecki: Presja i walka o swoje zawsze mają sens

Premier Mateusz Morawiecki po dopuszczeniu polskich skoczków narciarskich do startu we wtorkowym konkursie napisał na Facebooku:

„Dobre wiadomości w trudnych czasach są podwójnie cenne. Świetne wieści z Oberstdorfu. Presja i walka o swoje zawsze mają sens – czy to w polityce czy sporcie. Nie pozostaje nic innego niż trzymać dziś kciuki za biało-czerwonych. Dziękuję wszystkim, którzy walczyli o tę decyzję do końca!”

– napisał Morawiecki.

 

Dobre wiadomości w trudnych czasach są podwójnie cenne. Świetne wieści z Oberstdorfu. Presja i walka o swoje zawsze mają…

Opublikowany przez Mateusz Morawiecki Wtorek, 29 grudnia 2020

Exit mobile version