„Tylko prawda jest ciekawa”. Tertium non datur

"Tylko prawda jest ciekawa". Tertium non datur Radio Zachód - Lubuskie

fot.Pixabay

Notatnik konserwatysty… nowoczesnego 23. 01. 22

Jako uważny obserwator tzw. dyskursu publicznego, medialnego głównie, od dawna już profilaktycznie i symbolicznie poniekąd… trzyma sie za głowę. Bo nawet jeśli mam jako dziennikarz i publicysta większą (nieco, wobec mnogości mediów) możliwość tak weryfikacji jak reakcji na przeróżne wydarzenia (evanty?) w tej materii, to owa mnogość właśnie uniemożliwia reakcję i rozeznanie „we wszystkim”. Natomiast nie ma w gruncie rzeczy ucieczki od tzw. narracji, które serwują media głównego nurtu.

Toteż zanim przejdę do konkretów, muszę przypomnieć Państwu opłakany stan polskiego ładu (nieładu!) medialnego niespotykany w żadnym (!) cywilizowanym państwie w Europie, ale i na świecie. To wszak efekt gigantycznych zaniedbań naszej transformacji w wielu fundamentalnych dla naszego bytu państwowego, prawnego, ekonomicznego i społecznego, które dziś skutkują niejednokrotnie równie gigantycznym zamieszaniem, acz mają zarówno znanych z imienia i nazwiska autorów, ale i obrońców.

Tu ciśnie się „pod pióro” znana skądinąd i ulubiona przeze mnie interpretacyjnie logiczna zasada wyłączonego środka (dysjunkcja Sheffera) lub jak kto woli alternatywa wyłączająca znana też pod nazwą potoczną „albo, albo”(tertium non datur). Zasada, która w uproszczonej nieco, brutalnej, ale wyrazistej formie brzmi: „idiota, albo złodziej” i funkcjonalnie, łagodniej nieco – wiedział czy nie, jakie będą skutki jego decyzji i działań (?), lub też pryncypialnie i ogólnie znał/ła prawdę czy nie (?).

I tu dochodzimy do (hm) prawdy (veritas?), czyli pojęcia zdefiniowanego  prosto w logice, ale też w rzeczywistości (również medialnej), od prawdy materialnej aż do „faktów autentycznych” (sic!), czy też słynnej Tisznerowskiej triady (po góralsku). Dziś zatem w dobie tzw. „narracji” już dawno w dyskursie publicznym, w klasycznej formie wręcz nieobecnej. Nie muszę dodawać, że autor tytułowej sentencji, tendencyjnie wręcz zapomniany w III RP, przewraca się w grobie. Natomiast odbiorcy owych narracji pozostawieni przez publicystów samymi sobie, uczestniczą w tej grze bez reguł, na własną odpowiedzialność, co kładzie się cieniem na naszej kondycji społecznej, politycznej, obyczajowej, a osobliwie… moralno-etycznej. Po szczegóły odsyłam Państwa do tekstu niezawodnego Krzysztofa Chmielnika („Pelikany”), że tak się wyrażę brutalnie błyskotliwego (Zachod24.pl).

To, że hucpa, nie tylko polityczna wokół tragicznej śmierci Pawła Adamowicza (śmierć miał straszną, ale żył daleko od „świętości”) łącznie z jego świecką „kanonizacją” i wykorzystaniem w politycznej i medialnej antyrządowej nawalance, juz nikogo nie dziwi, choć wielu przywołuje tu elementarne… prawdy, sprzeczne z przyjętą w tej materii narracją. Począwszy od starożytnej proweniencji „De mortis aut bene, aut nihil” (o zmarłym albo dobrze, albo wcale) zakorzenionej w naszej tradycji i kulturze, która wszak nie może dotyczyć… polityków, ale też ogólnej zasady, że śmierć człowieka zmazuje jego winy (?). Wszystkie bowiem działania totalnej opozycji w tej sprawie są nie tylko naznaczone hipokryzją i „odwracaniem kota, ale nade wszystko mają drażnić rządzących (!), bo o innych uczestników dyskursu publicznego nikt się raczej nie martwi. O prawdę więc musimy zadbać sami.

* Adam Fitas, „Tylko prawda jest ciekawa”. O twórczości Józefa Mackiewicza, Wydawnictwo Instytut Literacki, Kraków, 2019r

tekst: Andrzej Pierzchała
foto: Pixabay

Exit mobile version