Wiara i odpowiedzialność

Wiara i odpowiedzialność Radio Zachód - Lubuskie

fot.Pixabay

Notatnik konserwatysty… nowoczesnego 16. 01. 22

Przywołuję dziś  roboczo zgoła, dwa z setek pojęć funkcjonujących w tzw. przestrzeni publicznej, głównie medialnej rzecz jasna, które po wielokroć były, są i (?) będą poddawane manipulatorskim reinterpretacjom.

 Ostatnio zwłaszcza pojęcie odpowiedzialności w swej wieloznaczności jest intencjonalnie nadużywane. Ma bowiem dwa zasadnicze, acz różniące się funkcjonalnie znaczenia. Pierwsze dotyczy tak kompetencji bieżących jak i przyszłych w sensie przyczynowo – skutkowym. Tu raczej trudności w sensie hierarchicznym w demokracji być nie może. No, chyba że ten prymitywny, ostatnio już nawet nie skrywany specjalnie model, że „demokracja jest wtedy, kiedy rządzą nasi, a jak nie to demokracji  nie ma”, lansowany przez politycznych cyników (m.in. Anne Applebaum?) via rozhisteryzowanymi („zidiociali”) celebryci, na użytek zaślepionych umysłowych troglodytów i prymitywów w ilości… masowej, uznamy za model idealny (!).

 Natomiast demokratyczna oczywistość ową odpowiedzialność w sensie aktualnym i przyszłym składa, co oczywiste na karb rządzących, wybranych w wyborach i mających parlamentarną większość. Wbrew temu co bredzi niejaki prof. Strzembosz (ksywa: „Co na niego mają?”) na starość w coraz bardziej oczywistej roli obrońcy i konserwatora postkomunistycznej „kasty”. Pamiętanego wszak z początku lat 90., jako autora infantylnego hasełka, że „środowisko sędziowskie samo się oczyści”, ze złogów komunistycznych, rzecz jasna. A wspominam o tym, bowiem takie jak powyższe zaniedbania, raczej intencjonalne niż naiwne sytuują się właśnie pomiędzy wiarą (niewiarą), a odpowiedzialnością (nieodpowiedzialnością).

Czas zatem na modne ostatnio manipulatorskie hasło, które zakłada związek przyczynowo – skutkowy np. między bolesną inflacją, a winą rządu RP. Nawet jeśli każdy w miarę rozgarnięty obywatel wie, że rządzący (mimo nieuniknionych potknięć w polityce gospodarczej i społecznej) nie spowodowali inflacji, to próba takiego połączenia w stylu „że za inflację odpowiada rząd PiS jest uparcie kierowana do społeczności „wierzących” (pojęcie wyprane z treści religijnych). „Wierzących” np., że odsunięcie PiS od władzy „uleczy” nas m.in. z inflacji.

 W tym miejscu chcę Państwu zaprezentować tytułem analogii króciutki cytat z felietonu prof. Roszkowskiego, z „Do rzeczy„*: Ważnym zjawiskiem z pola walki z cywilizacją zachodnią jest kradzież słów. Nie jest to zjawisko nowe, bo wymyślone przez komunistów, którzy gwałcąc wszelkie prawa boskie i ludzkie dowodzili, że są „demokratami” korzystającymi z osiągnięć „nauki”. Obecnie „demokratami” są tu nadal zwolennicy narzucania innym swojej woli, a „postęp” nie zna granic, podobnie jak „wolność”. Słowem, neomarksistowska „rewolucja szaleńców”.

 Oczywiście polecam całość, a także inne materiały, w tym felietony drukowane regularnie w tygodniku opinii „Do rzeczy”, który od początku z powodzeniem redaguje Paweł Lisicki sam wybitny eseista, pisarz i  felietonista, któremu udało się „pod redakcyjnymi skrzydłami” zgromadzić tylu znakomitych autorów takich jak prof. prof. A. Nowak, G. Kucharczyk, czy W. Roszkowski, ale też zaprosić do stałej współpracy J. Siedlecką, R. Ziemkiewicza, P. Semkę, K. Masłonia, Ł. Warzechę i wielu, wielu innych. Polecam

*prof. Wojciech Roszkowski, Co tu zrobione jest., Do Rzeczy 2/2022

Tekst: Andrzej Pierzchała
Foto: Pixabay

Exit mobile version