SN uznał się za niewłaściwy do rozpoznania zażaleń Święczkowskiego i Sochańskiego

Tablice na gmachu Sądu Najwyższego Fot. PAP/Leszek Szymański

Tablice na gmachu Sądu Najwyższego Fot. PAP/Leszek Szymański

Sąd Najwyższy uznał się za niewłaściwy do rozpoznania zależeń Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego na zarządzenia z 30 października o natychmiastowych przerwach w wykonywaniu przez nich czynności sędziów Trybunału Konstytucyjnego – poinformował PAP zespół prasowy SN. Sprawę Sąd Najwyższy przekazał TK.

Zakres kognicji Izby Odpowiedzialności Zawodowej (SN) nie obejmuje sędziów Trybunału Konstytucyjnego

– wskazał w sentencji piątkowego (6 listopada) postanowienia SN sędzia Zbigniew Korzeniowski.

Sprawę przekazał Trybunałowi Konstytucyjnemu „jako odrębnemu organowi władzy sądowniczej”. 

30 października przedstawiciele grupy wybranej w tej kadencji Sejmu na sędziów TK przekazali informację, że Anna Korwin-Piotrowska jako najstarszy stażem sędzia została kierującą Trybunałem Konstytucyjnym i wydała zarządzenie o przerwie w czynnościach prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Święczkowski uznał to za uzurpację; zarówno on, jak i Sochański odwołali się do Sądu Najwyższego. Ich zażalenia na zarządzenie o przerwie w czynnościach wraz z wnioskiem o natychmiastowe uchylenie tego zarządzenia wpłynęły do SN 3 listopada.

Zażalenia zostały zarejestrowane w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej SN i przydzielone sędziemu Tomaszowi Demendeckiemu. Jednak sędzia Demendecki wniósł o wyłączenie go od rozpoznania tej sprawy, która trafiła następnie do sędziego Korzeniowskiego. 

Kierująca IOZ SN sędzia Maria Szczepaniec pytana 3 listopada, czy zarejestrowanie przez SN  zażaleń na zarządzenie wydane przez Korwin-Piotrowską oznacza, że to zarządzenie „jest w obiegu prawnym”, odpowiedziała, że nie nazywałaby „tego zarządzeniem ani pani Piotrowskiej nie nazywałaby sędzią”. Według sędzi Szczepaniec, Korwin-Piotrowska „nie jest sędzią i to pismo, które ona nazwała zarządzeniem, nie wywołuje żadnych skutków prawnych”.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Z kolei sędzia Korwin-Piotrowska w komunikacie zamieszczonym na stronie TK oświadczyła, że „status i pozycja ustrojowa Trybunału Konstytucyjnego oraz Sądu Najwyższego są rozłączne, a obie instytucje autonomiczne”.

Przypomniała, że zgodnie z konstytucją sędzia TK nie może być, bez uprzedniej zgody tego Trybunału, pociągnięty do odpowiedzialności karnej ani pozbawiony wolności. Przepisy stanowią też, że Zgromadzenie Ogólne TK jest właściwe w sprawach dotyczących immunitetu sędziów TK, sędzia Trybunału odpowiada zaś dyscyplinarnie przed Trybunałem.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Sąd Najwyższy nie posiada żadnych kompetencji w stosunku do Trybunału Konstytucyjnego oraz jego sędziów. Poszczególne składy SN mogą co najwyżej wystąpić z pytaniem prawnym do TK w określonych sprawach

– zaznaczyła Korwin-Piotrowska.

Jak w związku z tym dodała, „tym samym ewentualne orzeczenia SN podejmowane w związku z zarządzeniem natychmiastowej przerwy w czynnościach służbowych sędziów TK nie wywołają żadnych skutków prawnych”.

Exit mobile version