KO i PSL o protestach kobiet ws. aborcji

Obrady sejmowej komisji ds. prawa aborcyjnego (PAP/Paweł Supernak)

Obrady sejmowej komisji ds. prawa aborcyjnego (PAP/Paweł Supernak)

O godz. 18 w kilkudziesięciu miastach całego kraju rozpoczną się protesty kobiet pod hasłem „Czerwona kartka za aborcję. W szóstą rocznicę orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego niemal całkowicie zakazującego aborcji, kobiety mają pretensje do obecnie rządzących, że w tej sprawie nic się nie zmienia.

We wtorek Sejm uchwalił dwie ustawy liberalizujące przepisy aborcyjne. Jedna przywraca możliwość legalnego przerwania ciąży z powodu ciężkiej wady płodu, co w 2020 roku zakwestionował Trybunał Konstytucyjny. Druga przestaje karać za pomoc kobiecie w aborcji.

Dorota Łoboda z Koalicji Obywatelskiej powiedziała, że w pełni solidaryzuje się z kobietami domagającymi się złagodzenia przepisów aborcyjnych. Posłanka była pytana, czy wybierze się na protest:

Urszula Pasławska z PSL-u powiedziała, że liberalizacja prawa aborcyjnego jest zapisana w umowie koalicyjnej. Dodała, że każdy z klubów złożył własny projekt, z czego dwa już zostały uchwalone, a dwa czekają na rozpatrzenie przez komisję nadzwyczajną. Dlatego jak mówi rozumie niedosyt kobiet, które dziś (22.10) będą protestować:

Po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku, w Polsce można przerwać ciążę tylko w przypadku: zagrożenia życia lub zdrowia kobiety oraz gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego.

Polska, obok Malty, należy do nielicznych krajów Unii Europejskiej bez dostępu do aborcji na żądanie w jakimkolwiek terminie.

Exit mobile version