Rzecznik DORSZ o akcji w Lublinie

PAP/Wojtek Jargiło

PAP/Wojtek Jargiło

Białoruska prowokacja, dron lub błąd systemów radiolokacyjnych – to główne hipotezy które bierze pod uwagę wojsko po nocnych doniesieniach o możliwym naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej. Służby sprawdzają, czy w rejonie Lublina spadł jakikolwiek obiekt.

– Nasze systemy odebrały minionej nocy podejrzane sygnały w rejonie granic Polski, Ukrainy i Białorusi – mówi podpułkownik Jacek Goryszewski z Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych:

Wojsko bierze pod uwagę nawet próbę przetestowania naszej obrony powietrznej przez Białoruś. Jak dotąd niczego nie znaleziono. Wojsko nie wyklucza również, że podejrzane sygnały mogły być wynikiem trudnych warunków atmosferycznych, a nawet przelotu stada ptaków.

W komunikacie przypomina także, że w przypadku znalezienia przedmiotów mogących być szczątkami obiektu nie należy się do nich zbliżać, dotykać ich ani próbować ich przenosić. O takim znalezisku trzeba niezwłocznie powiadomić służby, dzwoniąc pod numer alarmowy 112.

Exit mobile version