Jako 15-latki zmierzyły się ze sobą 3 listopada 2016 roku w turnieju ITF w Sztokholmie; Świątek wygrała 6:2, 6:3. W sobotę (17 października) Chwalińska będzie miała okazję do rewanżu już na zupełnie innej scenie. Polki powalczą o awans do finału imprezy WTA 1000 w Wuhan.
Sztokholm był pierwszym przystankiem w zawodowej karierze Świątek. Pod koniec października w debiutanckim starcie od razu wygrała cały turniej. Pozostała w stolicy Szwecji i z marszu wzięła udział w kolejnej imprezie. Jeszcze tego samego dnia po finale czekało ją spotkanie w kwalifikacjach. Przebrnęła je, a w drugiej rundzie zasadniczych zmagań pokonała Chwalińską, która wówczas zajmowała 899. miejsce w światowym rankingu. Tenisistka z Dąbrowy Górniczej zawodową karierę zaczęła bowiem pół roku wcześniej.
Chwalińska zadebiutowała w kwietniu kwalifikacjami do turnieju WTA 250 w Katowicach. Przegrała jednak w pierwszej rundzie z powoli kończącą karierę Słowaczką Danielą Hantuchovą 0:6, 2:6. Pierwsze rankingowe punkty zdobyła w czerwcu w imprezie ITF w Toruniu.
Kilka dni przed ich meczem w Sztokholmie rozmawiał z nimi szwedzki dziennikarz Jonas Arnesen, a wideo można obejrzeć na jego youtubowym kanale. Ostatnie pytanie, jakie im zadał brzmi: Która będzie liderką rankingu, a która będzie druga?
Będziemy się zmieniały
– odparła Świątek.
Tak, mamy plan. Ja wygram Australian Open, ona French Open, ja Wimbledon, a ona US Open
– doprecyzowała Chwalińska.
W kolejnych latach sporą część tego planu udało się zrealizować. Świątek na tenisowe salony wdarła się szturmem, wygrywając French Open w 2020 roku. Później w Paryżu najlepsza była jeszcze trzy razy, do tego ma po jednym triumfie w Wimbledonie i US Open. Na szczycie rankingu łącznie spędziła 125 tygodni.
Droga Chwalińskiej okazała się jednak znacznie cięższa. Gdy Świątek wygrywała pierwsze French Open, Chwalińska uważana za zbyt niską, aby odnieść sukces w tenisie, znalazła się na zakręcie. Kontuzja nadgarstka, brak wiary w siebie, aż w końcu zdiagnozowana depresja. W czerwcu 2021 oficjalnie poinformowała o swoich problemach i zawieszeniu kariery.
Wznowiła ją po kilku miesiącach. Latem 2022 przebrnęła kwalifikacje do Wimbledonu i zaliczyła wielkoszlemowy debiut. Wydawało się, że wszystko zaczyna iść po jej myśli. Wkrótce jednak czekała ją kolejna przerwa – tym razem półroczna z powodu kontuzji kolana. Tak na dobrą sprawę dopiero sezon 2024 był tym, w którym mogła rywalizować bez większych problemów. Prawdziwy przełom nastąpił kilka miesięcy temu, kiedy przeszła drogę od kwalifikacji do finału French Open.
Zanotowała wówczas wielki skok w rankingu – z drugiej setki do trzeciej dziesiątki. Teraz w Wuhan ustanowi nowy najlepszy wynik, bo w poniedziałek na pewno zadebiutuje w drugiej dziesiątce. Obecnie wirtualnie jest 16., ale jeśli wygra chiński turniej, będzie 11.
Dla dziewiątej na liście WTA Świątek końcówka turnieju w Chinach też ma wielkie znaczenie. Jeśli zdobędzie tytuł, wyprzedzi Czeszkę Karolinę Muchovą w rankingu „Race to the WTA Finals”, który wyłoni osiem uczestniczek kończącego sezon turnieju w Indian Wells (8-15 listopada). Pozostało już tylko jedno miejsce, a w walce o nie liczy się także Ukrainka Marta Kostiuk.
W drugiej parze półfinałowej spotkają się Łotyszka Jelena Ostapenko, prowadzona przez trenera Piotra Sierzputowskiego, oraz 170. w światowym rankingu Brytyjka Sonay Kartal. W sobotę wyjdą na kort jako pierwsze, o godzinie 11 czasu polskiego. Mecz Polek zacznie się jako następny.
Będzie polski półfinał w Wuhan
Rozstawiona z numerem siódmym Iga Świątek pokonała Amerykankę Ann Li 6:4, 6:1 i awansowała do półfinału tenisowego turnieju WTA 1000 w Wuhan, w którym zmierzy się w sobotę z Mają Chwalińską. Druga z Polek wcześniej wyeliminowała Greczynkę Marię Sakkari.
Nigdy wcześniej dwie polskie tenisistki nie dotarły jednocześnie do półfinału zawodów WTA 1000, które wprowadzono w 2009 roku. Mecz Świątek z Chwalińską rozpocznie się około godziny 13 czasu polskiego.
Rówieśniczki i koleżanki z juniorskiej reprezentacji zagrają przeciwko sobie po raz pierwszy w cyklu WTA. Ich jedyna dotychczasowa oficjalna potyczka miała miejsce w imprezie ITF w Sztokholmie 3 listopada 2016 roku. Zwyciężyła wówczas Świątek – 6:2, 6:3.
W drugiej parze półfinałowej spotkają się Łotyszka Jelena Ostapenko, prowadzona przez trenera Piotra Sierzputowskiego, oraz 170. w światowym rankingu Brytyjka Sonay Kartal.
Magdalena Fręch w 2. rundzie przegrała ze Świątek, a Magda Linette odpadła w kwalifikacjach.
Wyniki ćwierćfinałów:
Jelena Ostapenko (Łotwa) – Diana Sznajder (Rosja, 11) 7:6 (8-6), 6:1
Sonay Kartal (W. Brytania) – Elina Switolina (Ukraina, 5) 6:2, 2:6, 6:4
Maja Chwalińska (Polska, 16) – Maria Sakkari (Grecja) 6:0, 3:6, 7:5
Iga Świątek (Polska, 7) – Ann Li (USA) 6:4, 6:1
