Spór polskiego elektryka z Erlingiem Haalandem. Sprawa trafiła do TSUEE. O co chodzi?

Erling Haaland. Fot. PAP/EPA/MANUEL FERNANDO ARAUJO

Erling Haaland. Fot. PAP/EPA/MANUEL FERNANDO ARAUJO

Polak, który przegrał z norweskim piłkarzem Erlingiem Haalandem spór o prawa do znaku towarowego „Haaland”, nie odpuszcza. Sprawa trafiła do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu – poinformował w sobotnim (10 października) wydaniu norweski dziennik „VG”.

Polski elektryk pracujący w Norwegii, ale na stałe mieszkający w Polsce, domaga się uchylenia decyzji unijnego urzędu, na mocy której stracił prawa do handlowego wykorzystywania nazwy „Haaland”. Zaskarżył rozstrzygnięcie po dwóch niekorzystnych dla siebie decyzjach.

Skarżący twierdzi, że rejestrując w 2022 roku znak, nie wiedział, kim jest norweski piłkarz. Tłumaczy, że nie śledził występów reprezentacji Norwegii, a zagraniczne ligi piłkarskie w Polsce można oglądać głównie na płatnych platformach.

Utrzymuje również, że nazwę wymyślił samodzielnie, łącząc polskie słowo „hala” z angielskim „land”. Argumentuje, że „Haaland” jest norweskim nazwiskiem występującym także w nazwach geograficznych, do których piłkarz nie może rościć sobie wyłącznych praw.

Prawnicy Haalanda uważają, że Polak próbował zarobić na sławie sportowca. Zwracają uwagę, że zastrzegł nazwę między innymi dla odzieży sportowej, butów piłkarskich, sprzętu sportowego i napojów energetycznych.

Spór rozpoczął się w 2023 roku

Spór rozpoczął się w 2023 roku, gdy Erling Haaland próbował zarejestrować własną markę. Okazało się wówczas, że polski elektryk wcześniej zastrzegł nazwę „Haaland” jako znak towarowy w Unii Europejskiej. Piłkarz zakwestionował tę rejestrację, zarzucając Polakowi działanie w złej wierze.

We wrześniu 2025 r. Haaland wygrał pierwsze postępowanie. W maju 2026 r. oddalono odwołanie Polaka. Pełnomocniczka Polaka przekazała w sobotę PAP, że data pierwszej rozprawy przed Trybunałem Sprawiedliwości UE w Luksemburgu nie została jeszcze ustalona.

Exit mobile version