Lewandowski opuścił zgrupowanie. Mońka do kadry młodzieżowej

Piłkarz reprezentacji Polski Robert Lewandowski. Fot. PAP/Leszek Szymański

Piłkarz reprezentacji Polski Robert Lewandowski. Fot. PAP/Leszek Szymański

Robert Lewandowski, zdobywca trzech goli w piątkowym (2 października) meczu piłkarskiej Ligi Narodów z Rumunią (6:0), który z powodu żółtych kartek nie będzie mógł zagrać w poniedziałek przeciw Bośni i Hercegowinie, opuścił już zgrupowanie reprezentacji Polski.

Informację potwierdził PAP rzecznik prasowy kadry Emil Kopański.

38-letni zawodnik Chicago Fire już tuż po spotkaniu z Rumunią, swoim 170. meczem w narodowych barwach, zaznaczył, że chyba nie ma sensu, by leciał z kadrą do Bośni, bo dodatkowe loty nie pomagają mu w regeneracji.

Najskuteczniejszy w historii Polak ma już 92 bramki w drużynie narodowej. Piątkowego hat-tricka skomentował z uśmiechem: – Jak widać, Lewandowski ciągle jest potrzebny.

Poza nim kadrę trenera Jana Urbana opuścił już Wojciech Mońka. 19-letni obrońca Lecha Poznań nie zadebiutował w „dorosłej” reprezentacji, w dwóch z trzech ostatnich spotkań trafił na trybuny, a teraz przeniósł się do zespołu do lat 21, który w poniedziałek czeka decydujące starcie z Włochami o awans do młodzieżowych mistrzostw Europy.

Biało-czerwoni do Bośni udadzą się jeszcze w sobotę.

Polacy zajmują trzecie miejsce w grupie B4 Ligi Narodów z czterema punktami. Prowadzi Szwecja – 7, przed Bośnią i Hercegowiną – 5. Rumunia pozostaje z zerowym dorobkiem.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Bez Lewandowskiego o punkty Polakom idzie jak po grudzie

Bez Roberta Lewandowskiego w składzie polscy piłkarze słabo sobie radzą w meczach o punkty. Wygrali tylko trzy z 13 spotkań, w dodatku z dużo niżej notowanymi rywalami. W poniedziałek w Zenicy zmierzą się z Bośniakami w Lidze Narodów.

170 meczów, 92 gole — to bilans ponad 18 lat występów Lewandowskiego w reprezentacji. Należy do niego wiele rekordów drużyny narodowej i choć ostatnio coraz częściej musi się mierzyć z krytyką, to gdy go brakuje, kadrze — zwłaszcza w meczach o stawkę — idzie jak po grudzie.

Zawodnik Chicago Fire opuści poniedziałkowe spotkanie z Bośnią, gdyż otrzymał dwie żółte kartki w dotychczasowych meczach Ligi Narodów. 

Potyczka w Zenicy będzie 14. o punkty bez 38-letniego napastnika. Bilans dotychczasowych to siedem porażek oraz po trzy zwycięstwa i remisy. Na siłę można go uzupełnić również o niedawny pojedynek ze Szwecją, przegrany 1:3, gdyż w Sztokholmie pojawił się na boisku na końcowe kilka minut.

Bez Lewandowskiego biało-czerwoni wygrali do tej pory tylko z teoretycznie słabszymi rywalami: San Marino, Wyspami Owczymi, ale też z właśnie Bośnią i Hercegowiną, choć ten zespół stale „rośnie”, m.in. dotarł do 1/16 finału tegorocznych mistrzostw świata.

Zremisowali z Portugalią w pierwszej edycji LN w 2018 roku oraz Holandią i Mołdawią. Z kolei przegrali z Anglikami, Węgrami, dwukrotnie z „Pomarańczowymi”, w tym w mistrzostwach Europy 2024, oraz z Portugalczykami i Szkotami na zakończenie zmagań w poprzedniej edycji Ligi Narodów, co skutkowało spadkiem do niższego dywizji.

Lewandowski premierowy występ w narodowych barwach zaliczył 10 września 2008 roku w spotkaniu eliminacji mistrzostw świata z San Marino. Ówczesny trener Leo Beenhakker wpuścił go wówczas na boisko w 59. minucie, a osiem minut później młody napastnik cieszył się z pierwszego trafienia w narodowych barwach, ustalając wynik na 2:0.

Łącznie uzbierał 170 występów, a mógł ponad 180, jednak głównie z racji przemęczenia, a rzadziej z powodu kontuzji, część spotkań opuścił, choć w zdecydowanej większości towarzyskich.

Gdy już był podstawowym zawodnikiem reprezentacji, po raz pierwszy w potyczce o punkty zabrakło go we wrześniu 2013 roku, a Polacy pokonali na wyjeździe San Marino 5:1. Cztery dni wcześniej w meczu z Czarnogórą (1:1) „Lewy” doznał stłuczenia więzadła w kolanie.

Kolejna absencja Lewandowskiego w spotkaniu o stawkę miała miejsce dopiero w… listopadzie 2018, a zespół prowadzony wówczas przez Jerzego Brzęczka zremisował na wyjeździe z Portugalią w Lidze Narodów 1:1. Pięć dni wcześniej ówczesny zawodnik Bayernu Monachium zagrał pełne 90 minut w towarzyskiej konfrontacji z Czechami (0:1), choć już wcześniej uskarżał się na ból w kolanie.

Niespełna dwa lata później Lewandowskiego zabrakło w wyjazdowych starciach Ligi Narodów z Holandią, przegranym 0:1, oraz Bośnią i Hercegowiną, wygranym 2:1, z powodu… urlopu. Był to rok 2020, kiedy wiosną ze względu na pandemię COVID-19, wstrzymano wszystkie rozgrywki. UEFA w sierpniu zdecydowała się dokończyć rywalizację w Lidze Mistrzów w postaci miniturnieju, który przyniósł triumf Bayernu, z polskim piłkarzem w składzie, który z dorobkiem 15 trafień został królem strzelców edycji 2019/20.

Lewandowski pozostaje oczywiście kluczowym zawodnikiem naszej reprezentacji, jej kapitanem, ale w meczach Ligi Narodów z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną będziemy musieli poradzić sobie bez niego

– ogłosił ówczesny trener biało-czerwonych Jerzy Brzęczek.

Kilka miesięcy później selekcjoner stracił posadę, a zastąpił go Paulo Sousa. Wiosną 2021 z opóźnieniem ruszyły eliminacje do mundialu w Katarze. Gol „Lewego” uratował Polakom punkt w debiucie Portugalczyka w Budapeszcie z Węgrami (3:3), później strzelił dwie bramki Andorze na pustym stadionie Legii, bo obowiązywały jeszcze restrykcje sanitarne wynikające z pandemii, ale w 63. minucie opuścił boisko.

Okazało się, że doznał urazu i kilkanaście godzin później gruchnęła wiadomość: „Kontuzjowany Lewandowski nie zagra z Anglią na Wembley”.

Przerwa miała trwać 5-10 dni, a wrócił na boisko trzy tygodnie później. Bez niego kadra, mimo odważnej gry i pochlebnych recenzji, nie poradziła sobie na Wembley, przegrywając 1:2.

W listopadzie 2021 Lewandowski opuścił kończące grupową część kwalifikacji mistrzostw świata spotkanie z Węgrami. Na PGE Narodowym Polacy przegrali 1:2, a wokół absencji kapitana było sporo niedomówień i kontrowersji. To wtedy też zaczęły się psuć relacje nowego szefa PZPN Cezarego Kuleszy z trenerem Sousą.

Trzy dni wcześniej biało-czerwoni, m.in. po dwóch golach polskiego snajpera wszech czasów, pokonali na wyjeździe Andorę 4:1 i zapewnili sobie udział w barażach. Po powrocie do kraju ogłoszono, że nie tylko on, ale i Kamil Glik, nie wystąpią przeciw Madziarom, choć w przypadku reprezentacyjnego obrońcy chodziło o uniknięcie żółtej kartki, która wykluczałaby go z udziału w spotkaniu barażowym.

Już na początku zgrupowania trener Sousa uzgodnił z Robertem, że jeśli sytuacja będzie rozstrzygnięta, to zagra cały mecz z Andorą, a z Węgrami nie pojawi się na boisku

– tłumaczył ówczesny rzecznik związku Jakub Kwiatkowski.

Lewandowski nie został wpisany do meczowego protokołu, ale zasiadł na ławce rezerwowych w roli „straszaka”, bo nagle uświadomiono sobie, że w przypadku porażki — do której doszło — Polacy mogą stracić rozstawienie w barażach, co by oznaczało, że półfinał musieliby zagrać na wyjeździe, a nie na własnym terenie. Tak też się stało, ale z uwagi na wykluczenie z rywalizacji międzynarodowej Rosji sprawy przybrały później całkiem inny obrót.

Przegrana z Węgrami oznaczała też przerwanie trwającej ponad siedem i pół roku passy bez porażki biało-czerwonych na reprezentacyjnej arenie.

Kolejna absencja Lewandowskiego to spotkanie Ligi Narodów z Holandią w czerwcu 2022 w Rotterdamie, zakończone remisem 2:2. W krótkim czasie Polacy grali trzy trudne mecze i selekcjoner Czesław Michniewicz zdecydował, że przeciw „Oranje” lider kadry odpocznie.

Goście prowadzili już 2:0, ale w drugiej połowie stracili dwa gole. Holendrzy byli w końcówce bliżej zwycięstwa, lecz nie wykorzystali rzutu karnego, a w polskiej bramce świetnie spisywał się Łukasz Skorupski.

W październiku 2023, gdy Michał Probierz szykował się do debiutu w roli selekcjonera, a biało-czerwoni mieli spróbować uratować słabe w swoim wykonaniu eliminacje Euro 2024, Lewandowski — już jako zawodnik Barcelony — doznał urazu stawu skokowego w meczu Ligi Mistrzów.

W Thorshavn Polacy poradzili sobie z Wyspami Owczymi, wygrywając 2:0, ale już trzy dni później w Warszawie nie dali rady Mołdawii, co jeszcze bardziej skomplikowało ich sytuację w grupie eliminacyjnej. Skończyło się barażami i szczęśliwym rozstrzygnięciem w Cardiff, które zapewniło im piąty w historii i z rzędu udział w mistrzostwach Europy.

Występ na niemieckich boiskach zaczęli oni od pojedynku z Holendrami, ale bez kapitana w składzie. Sześć dni wcześniej, w ostatnim towarzyskim sprawdzianie z Turcją (2:1) w Warszawie, w pierwszej połowie nabawił się on urazu i po chwili opuścił plac gry. Następnego dnia lekarz reprezentacji ogłosił, że na otwarcie Euro 2024 na pewno go zabraknie.

Wydarzenia na murawie stadionu w Hamburgu Lewandowski śledził z ławki rezerwowych, a biało-czerwoni przegrali z Holandią 1:2. Napastnik wrócił na boisko w drugim spotkaniu — z Austrią (1:3).

Pięć miesięcy później przytrafiła mu się kolejna kontuzja, która wyeliminowała go ze spotkań z Portugalią i Szkocją, kończących fazę grupową Ligi Narodów.

Na Estadio do Dragao w Porto goście dzielnie bronili się przez prawie godzinę, ale skończyło się pogromem 1:5. Ważniejsza była potyczka z Wyspiarzami, bo było to bezpośrednie starcie o utrzymanie w elicie tych rozgrywek. Drużyna Probierza potrzebowała remisu, ale po golu Andrew Robertsona tuż przed końcowym gwizdkiem przegrała 1:2 i spadła do niższej dywizji.

Kolejna nieobecność Lewandowskiego w meczu o stawkę miała miejsce w czerwcu ubiegłego roku i była elementem większej burzy, jaka przetoczyła się przez reprezentację.

Z powodu zmęczenia sezonem Lewandowski zdecydował, że nie przyjedzie na zgrupowanie, co było uzgodnione z ówczesnym szkoleniowcem kadry Probierzem. Piłkarz dosyć niespodziewanie pojawił się na stadionie w Chorzowie w roli widza i kibica na meczu towarzyskim z Mołdawią (2:0), by wziąć udział w pożegnaniu z kadrą Kamila Grosickiego.

48 godzin później PZPN poinformował, że Lewandowski nie będzie już etatowym kapitanem drużyny narodowej, a tę funkcję — decyzją selekcjonera — przejął Piotr Zieliński. W odpowiedzi zawodnik zrezygnował z występów w reprezentacji, dopóki trenerem będzie Probierz. 

W efekcie całego zamieszania i fatalnej atmosfery wokół kadry biało-czerwoni przegrali w Helsinkach z Finami 1:2 w meczu eliminacji mistrzostw świata, a po kolejnych dwóch dniach Probierz podał się do dymisji.

W lipcu 2025 stery reprezentacji przejął Jan Urban, który „oddał” kapitańską opaskę Lewandowskiemu, a ten wrócił do kadry, choć temat pożegnania na dobre pojawia się coraz częściej. Od tego czasu 38-letni zawodnik opuścił jednak tylko towarzyską konfrontację z Nową Zelandią (1:0), a dorobek strzelecki powiększył o siedem goli, w tym trzy w piątek w wygranym 6:0 spotkaniu z Rumunią.

Exit mobile version