W liceach we Francji, gdzie trwają protesty uczniów, liczba incydentów i blokad szkół wzrosła w czwartek (1 października) do 900 – podały media, powołując się na źródło w siłach bezpieczeństwa. Władze oceniają, że nasilają się akty przemocy.
Źródło powiedziało agencji AFP, że do różnego rodzaju akcji w liceach doszło we wszystkich departamentach kraju, we wszystkich wielkich miastach, i że nastąpiło wzmożenie zjawiska. Według tego źródła w protestach zachodzi także „zmiana narracji”, która jest teraz „bardziej radykalna”.
W czwartek (1 października) szczególnie było widoczne nasilenie aktów przemocy wobec sił porządku publicznego, pracowników szkół, atakowanie straży pożarnej, autobusów i wszystkiego, co jest „państwowe” – powiedział rozmówca AFP. W miejscach, gdzie organizuje się blokady, są zarówno ogółem licealiści, jak i młodzi ludzie zaangażowani politycznie oraz sprawcy celowo wywołujący incydenty. Policjanci są obrzucani racami, wandale niszczą i kradną, podkładają też ogień.
Również telewizja BFMTV podała, powołując się na źródło we władzach, że ich zdaniem jest to już kwestia nie blokad liceów, ale „zamieszek ulicznych”. Rozmówca BFMTV był uczestnikiem narady grupy antykryzysowej zwołanej przez premiera Sebastiena Lecornu.
Źródło BFMTV oceniło, że blokady liceów są organizowane przez skrajnie lewicową Francję Nieujarzmiona (LFI) i jej partnerów ze skrajnej lewicy.
Minister edukacji Edouard Geffray zapowiedział, że spotka się w piątek ze związkami zawodowymi reprezentującymi pracowników szkół, a także z organizacjami uczniów i rodziców. Minister chce, by podczas tych rozmów doszło do „konkretnych postępów” na rzecz uczniów.
Władze jednak oceniają, że protesty będą kontynuowane w piątek i obawiają się, że nastąpią także w przyszłym tygodniu.
W liceach we Francji, gdzie trwają protesty uczniów, liczba incydentów i blokad szkół wzrosła w czwartek do 900 – podały media, powołując się na źródło w siłach bezpieczeństwa. Władze oceniają, że nasilają się akty przemocy.
Źródło powiedziało agencji AFP, że do różnego rodzaju akcji w liceach doszło we wszystkich departamentach kraju, we wszystkich wielkich miastach, i że nastąpiło wzmożenie zjawiska. Według tego źródła w protestach zachodzi także „zmiana narracji”, która jest teraz „bardziej radykalna”.
W czwartek szczególnie było widoczne nasilenie aktów przemocy wobec sił porządku publicznego, pracowników szkół, atakowanie straży pożarnej, autobusów i wszystkiego, co jest „państwowe” – powiedział rozmówca AFP. W miejscach, gdzie organizuje się blokady, są zarówno ogółem licealiści, jak i młodzi ludzie zaangażowani politycznie oraz sprawcy celowo wywołujący incydenty. Policjanci są obrzucani racami, wandale niszczą i kradną, podkładają też ogień.
Również telewizja BFMTV podała, powołując się na źródło we władzach, że ich zdaniem jest to już kwestia nie blokad liceów, ale „zamieszek ulicznych”. Rozmówca BFMTV był uczestnikiem narady grupy antykryzysowej zwołanej przez premiera Sebastiena Lecornu.
Źródło BFMTV oceniło, że blokady liceów są organizowane przez skrajnie lewicową Francję Nieujarzmiona (LFI) i jej partnerów ze skrajnej lewicy.
Minister edukacji Edouard Geffray zapowiedział, że spotka się w piątek ze związkami zawodowymi reprezentującymi pracowników szkół, a także z organizacjami uczniów i rodziców. Minister chce, by podczas tych rozmów doszło do „konkretnych postępów” na rzecz uczniów.
Władze jednak oceniają, że protesty będą kontynuowane w piątek i obawiają się, że nastąpią także w przyszłym tygodniu.
Licealiści kontynuują blokady francuskich szkół, przyłączyli się studenci
We Francji licealiści kontynuują w czwartek (1 października) blokady, żądając m.in. dodatkowych środków dla szkół. W Paryżu protesty zakłóciły tego dnia działalność 27 szkół. Do licealistów dołączyli studenci, organizując blokady na kilkunastu uczelniach.
Telewizja BFM TV podała, powołując się na organizacje studenckie, że 15 uczelni było całkowicie zablokowanych w czwartek rano, m.in. w Strasburgu i Montpellier.
W środę do kontynuowania protestów wezwały wspólnie: organizacja licealistów USL i Związek Studentów (UE), zbliżony do skrajnie lewicowej partii Francja Nieujarzmiona (LFI), której politycy demonstrują wsparcie dla protestującej młodzieży.
Protesty trwają od kilku dni. W środę wieczorem MSW Francji poinformowało, że tego dnia do zakłóceń doszło w 356 liceach na około 2400 publicznych placówek.
Szef MSW Laurent Nunez przyznał, że ruch się rozszerza i że w niektórych miejscach eskalowała przemoc – atakowani byli policjanci, podpalano samochody pracowników szkół. Policja w środę przeprowadziła ponad 620 zatrzymań.
