Piłkarze Lechii Zielona Góra rozbili u siebie LZS Starowice Dolne 5:1 w spotkaniu 32. kolejki III ligi.
Zielonogórzanie błyskawicznie otworzyli mecz, bo już w trzeciej minucie Przemysław Bargiel dopadł do odbitej przez bramkarza rywali piłki i bez problemu umieścił ją w siatce. Chwilę później mogło być nawet 2:0, ale jeden z gości wybił futbolówkę niemal z linii bramkowej.
Mimo tak szybkiego uderzenia, Lechiści równie szybko zostali otrzeźwieni – w dziewiątej minucie wrzutkę z lewego skrzydła otrzymał kompletnie nieupilnowany Kamil Bębenek, który miał przed sobą już tylko Jakuba Bursztyna i pewnym strzałem doprowadził do remisu 1:1.
Podopieczni trenera Sebastiana Mordala zdołali jednak jeszcze przed przerwą wrócić na prowadzenie – w 22 minucie podanie na idealną pozycję dostał Dawid Dębski, który ustalił wynik pierwszej połowy na 2:1.
Po przerwie Lechia wyraźnie poszła za ciosem i co chwilę miała kolejne okazje bramkowe, a część z nich wykorzystała. Tak było w 55 minucie, gdy długą akcję wykończył Bargiel. Po chwili swojego drugiego gola zdobył Dębski, który popisał się widowiskowym strzałem z dystansu w samo „okienko”.
Przy stanie 4:1 Zielonogórzanie spokojnie kontrolowali już mecz. W drugiej minucie doliczonego czasu gry wynik na 5:1 ustalił Bargiel, który dopełnił tym samym hattricka.
Trener Lechii Sebastian Mordal był po meczu zadowolony z wyniku, ale nie z pierwszej połowy:
Przemysław Bargiel cieszył się ze zdobytego hattricka:
Dawid Gruszecki – były gracz Lechii, a obecnie zawodnik LZS-u – spodziewał się takiego obrotu spraw:
Więcej o meczu w „Dogrywce” w Radiu Zielona Góra (poniedziałek, 18:00 – 20:00) i na www.rzg.pl.
