Rower to narzędzie emancypacji i symbol wolności dla kobiet, robotników i dzieci – uważa dr Piotr Kubkowski z Instytutu Kultury Polskiej UW. W rozmowie z PAP zaznaczył, że w ciągu kilkunastu dekad rower zdemokratyzował mobilność, stając się tanim i powszechnie dostępnym środkiem transportu.
W 1817 r. niemiecki baron Karl von Drais skonstruował pierwszy prototyp roweru – tzw. maszynę biegową, czyli drewniany pojazd na dwóch kołach, pozbawiony pedałów. Impulsem do jego stworzenia miał być globalny kryzys żywnościowy związany z erupcją wulkanu Tambora w Indonezji. W jego wyniku wzrosły ceny paszy dla koni, które stanowiły wówczas główny środek transportu.
Nawet jeśli takie były intencje pierwszych wynalazców, a następnie kolejnych innowatorów, to aż do końca XIX w. rower pozostawał fanaberią dostępną jedynie dla arystokracji i bogatego mieszczaństwa w Europie Zachodniej. Dopiero na przełomie XIX i XX w., wraz z postępem technologicznym – kiedy rower przybrał formę zbliżoną do współczesnej – pojazd ten zaczął stawać się coraz tańszym i bardziej powszechnym środkiem transportu.
Dalsza część tekstu pod grafiką
Kopia tzw. maszyny biegowej. Źródło: Wikipedia Commons/Gun Powder Ma
Kubkowski zwrócił uwagę, że rower ma szczególne znaczenie dla historii ruchu emancypacyjnego kobiet z przełomu XIX i XX w., czyli tzw. pierwszej fali feminizmu.
To dzięki rowerowi kobiety w Europie Zachodniej i USA mogły samodzielnie opuszczać swoje domy i przemieszczać się. Pojazd stał się także symbolem sufrażystek w walce o prawa wyborcze
– stwierdził.
Rower był też narzędziem emancypacji dla grup robotników m.in. z Wielkiej Brytanii czy krajów Beneluksu. Był on szczególnie bliski ruchom socjalistycznym i komunistycznym
– dodał.
Jak przypomniał, włoscy socjaliści jeździli na rowerach marki Maino – nazwa ta była umieszczona na piastach i obręczach kół. Był to podobno zakamuflowany hołd dla Karola Marksa, a sama obecność napisu pozwalała im mówić, że „jeżdżą na kołach Marksa”.
W opinii badacza rower to także „pierwszy wehikuł, który daje wolność dzieciom”.
Niesamowite jest obserwować młodego człowieka, który – najpierw wsiadając na rower biegowy, a potem z pedałami – nagle zaczyna osiągać prędkość będącą wcześniej poza jego zasięgiem
– wskazał rozmówca.
Kulturoznawca zauważył, że w ostatnich latach rower jest wykorzystywany w pracy z osobami z doświadczeniem uchodźczym. – W rozmowie z jedną z aktywistek z Niemiec dowiedziałem się, że rower był elementem jej pracy z uchodźczyniami z Syrii. Nauczenie się nowej sprawności, jazdy na rowerze, dawało im wolność i swobodę w poruszaniu się, miało – wedle tej relacji – stawać się sposobem zajęcia takiej pozycji, jaką mają w społeczeństwie Europejki – powiedział Kubkowski.
Według niego dziś rower to „tani, prosty wehikuł, na który może sobie pozwolić każdy, jeśli weźmiemy pod uwagę rynek rowerów używanych”. Zwrócił uwagę, że w Polsce już w dwudziestoleciu międzywojennym zaczęto masowo produkować tanie rowery, które stały się popularne na wsiach.
W okresie PRL rower był już dla każdego. Wtedy rower znów stał się narzędziem emancypacji, tym razem dla młodzieży wiejskiej i małomiasteczkowej. To wówczas też jazda na rowerze stała się popularnym sportem; wyścigi kolarskie, jak Wyścig Pokoju, biły rekordy popularności
– przypomniał.
Dalsza część tekstu pod zdjęciem
Gdańsk 22.08.1980. Strajk w Stoczni im. Lenina. Robotnicy i rower. Fot. PAP/Maciej Billewicz
Zapytany o współczesne znaczenie roweru, odpowiedział, że „choć często wtłaczany jest on w stereotyp pojazdu dla cyklistów, artystów, wegan, ekologów czy szerzej środowiska lewicowo-postępowego, to przecież może też być postrzegany jako neutralny politycznie czy ideowo”. Rozmówca wspomniał, że w okresie I wojny światowej i dwudziestolecia międzywojennego „rower był kojarzony z armią, militaryzmem i państwowością”.
W rozmowie z PAP Kubkowski stwierdził, że dla niego rower jest „naturalnym towarzyszem życia w mieście”.
Używam roweru przez cały okrągły rok. W żadnym innym środku transportu nie otrzymałbym tyle swobody i wolności. Ale myślę też o rowerze jako o czymś, co daje mi bezpośrednie doświadczenie warunków pogodowych – jak wiatru, deszczu, słońca – oraz umożliwia styczność z innymi ludźmi. Z jednej strony rower pozwala na to, żeby się odciąć od innych, bo jesteśmy w ruchu, ale z drugiej strony mijając inną osobę, pieszego czy innego rowerzystę, jesteśmy w stanie spojrzeć człowiekowi prosto w oczy
– dodał.
Piotr Kubkowski jest wraz z Konradem Schillerem współkuratorem wystawy „Bez trzymanki. Jak rower zmienia Warszawę” w Muzeum Woli w Warszawie. Wystawa otwiera się 29 maja.
