Edukacja zdrowotna będzie od 1 września 2026 r. przedmiotem obowiązkowym, z wyjątkiem wiedzy seksualnej. Moduł ten będzie nieobowiązkowy – poinformowała ministra edukacji Barbara Nowacka. Wymaga to zmian w prawie. MEN deklaruje, że nowe przepisy będą gotowe najszybciej, jak to będzie możliwe.
Nowe przepisy będą gotowe najszybciej, jak to możliwe, z uwzględnieniem procesu legislacyjnego, czyli konsultacji i uzgodnień, na pewno przed początkiem nowego roku szkolnego
– podało w komunikacie Ministerstwo Edukacji Narodowej.
Jak przekazała PAP rzeczniczka MEN Ewelina Gorczyca konieczne są zmiany w rozporządzeniu w sprawie podstawy programowej, rozporządzeniu w sprawie ramowych planów nauczania i w rozporządzeniu w sprawie sposobu nauczania szkolnego oraz zakresu treści dotyczących wiedzy o życiu seksualnym człowieka.
Ministra edukacji powołała zespół ekspercki, który przeanalizuje dotychczasową podstawę programową edukacji zdrowotnej i wskaże szczegółowe treści, które będą nieobowiązkowe. Członkami zespołu zostali: Zbigniew Izdebski – koordynator, Antonina Kopyt, Dariusz Samborski, Aleksandra Lewandowska i Joanna Napierała.
Jak podał resort edukacji od roku szkolnego 2026/2027 edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym w klasach od IV do VIII szkoły podstawowej oraz przez dwa lata w szkołach ponadpodstawowych (o tym, czy przedmiot będzie realizowany w klasach I i II, II i III czy w klasach I i III szkoły ponadpodstawowej, decydować będzie dyrektor szkoły).
Obowiązkowe będą takie działy, jak: bezpieczeństwo, higiena cyfrowa, odżywianie, profilaktyka uzależnień, zdrowie psychiczne, fizyczne i społeczne oraz pierwsza pomoc. Nieobowiązkowe będą natomiast zagadnienia dotyczące zdrowia seksualnego.
Przedmiotu będą mogli nauczać, tak jak dotychczas, nauczyciele biologii, przyrody, wychowania fizycznego, wychowania do życia w rodzinie oraz nauczyciele psycholodzy.
Obecnie edukacja zdrowotna realizowana jest w szkołach podstawowych w wymiarze jednej godziny tygodniowo w każdej z klas IV-VIII (przy czym zajęcia w klasie VIII mogą być realizowane tylko w pierwszym semestrze). W szkołach ponadpodstawowych realizowana jest w wymiarze jednej godziny tygodniowo przez dwa lata.
W TVN24 ministra Nowacka pytana była jak w praktyce będzie wyglądało nauczanie edukacji zdrowotnej od 1 września 2026 r. Powiedziała, że nieobowiązkowe będzie „prawdopodobnie około jedna dziesiąta” tego, co zapisano w podstawie programowej edukacji zdrowotnej. Odniosła się do stwierdzenia, że jeśli rok szkolny to 30 tygodni, to będzie 28 obowiązkowych lekcji edukacji zdrowotnej i 2 lekcje nieobowiązkowe.
Tak mniej więcej byśmy planowali
– powiedziała.
Ministra edukacji przedstawiając swoją decyzję w sprawie edukacji zdrowotnej powiedziała, że zdaje sobie sprawę, że dyrektorzy czekają na nią.
Bardzo ich przepraszam, że musieli tyle czekać
– powiedziała.
Według dyrektora Biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty (OSKKO) Marka Pleśniara, samo ogłoszenie decyzji o obowiązkowej edukacji zdrowotnej nie jest wiążące.
Czekamy na akt prawny, który to potwierdzi. I musi on powstać naprawdę pilnie, czyli tak, żeby dyrektorzy szkół jeszcze w kwietniu zdążyli oddać organom prowadzącym szkoły projekty arkuszy organizacyjnych do zatwierdzenia
– powiedział PAP Pleśniar.
Tymczasem, zwrócił uwagę, „mamy już niemal połowę kwietnia”.
Nie jest dobrze, że nie wiemy, czy będziemy potrzebowali więcej nauczycieli do przedmiotu, choć część dyrektorów zapewne orientowała się w zasobach, jakimi dysponuje
– zaznaczył.
Podkreślił też, że obowiązkowa edukacja zdrowotna to dodatkowa godzina w planie lekcyjnym. Tymczasem, dodał, w Karcie Nauczyciela jest określona konkretna liczba godzin, którą nauczycielom można przyznać. – Niektóre szkoły mogą więc mieć kłopot z zapewnieniem osób, które mogą wziąć większą liczbę godzin.
W ocenie dyrektora Biura OSKKO, może to wpłynąć na trwające prace organizacyjne związane z nowym rokiem szkolnym.
Na szczęście w oświacie istnieje taka konstrukcja jak aneks do arkusza. Aneksy te robi się latem, więc jeśli zdarzą się opóźnienia, to w sierpniu dyrektorzy napiszą aneksy
– powiedział.
Jak dodał, „damy radę jak zwykle”, ale „naprawdę nie jest wygodnie, gdy takie zmiany zachodzą wiosną, zamiast na przykład jesienią z wejściem w życie w kolejnym roku szkolnym”.
Także zdaniem nauczycielskich związków zawodowych decyzja o obowiązkowości edukacji zdrowotnej została ogłoszona za późno.
Edukacja zdrowotna, która zastąpiła wychowanie do życia w rodzinie, weszła do szkół w roku szkolnym 2025/2026 jako przedmiot nieobowiązkowy. W obowiązującym rozporządzeniu w sprawie sposobu nauczania szkolnego oraz zakresu treści dotyczących wiedzy o życiu seksualnym człowieka zapisane jest, że uczeń niepełnoletni nie bierze udziału w zajęciach, jeżeli jego rodzice zgłoszą dyrektorowi szkoły w formie pisemnej rezygnację z udziału w zajęciach (uczeń pełnoletni może sam złożyć rezygnację). Należy to uczynić do 25 września danego roku szkolnego. W tym rozporządzeniu zapisano też, że zajęcia nie podlegają ocenie i nie mają wpływu na promocję ucznia do klasy programowo wyższej ani na ukończenie szkoły przez ucznia.
MEN w listopadzie ub.r. podało, że w zajęciach z edukacji zdrowotnej w tym roku szkolnym uczestniczy około 30 proc. wszystkich uprawnionych uczniów.
Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa. Ekspert ocenia
Decyzja o obowiązkowości edukacji zdrowotnej jest „dość istotna, zwłaszcza w okresie, w którym dyrektorzy m.in. przygotowują arkusze organizacyjne” – ocenił w rozmowie z PAP Nauczyciel Roku 2023 Radosław Potrac, także nauczyciel tego przedmiotu.
O komentarz PAP poprosiła Nauczyciela Roku 2023 Radosława Potraca – nauczyciela historii, a także edukacji zdrowotnej w klasach VII i VIII szkoły podstawowej oraz w klasach licealnych (wcześniej nauczyciela wychowania do życia w rodzinie), nauczyciela wspomagającego w Szkole Podstawowej nr 24 i LO 99 STO w Warszawie.
Bardzo się cieszę, że podjęto wreszcie jakąś decyzję, bo była odkładana już parę razy. Cieszę się, że jest to decyzja pozytywna
– powiedział.
Podkreślił, że edukacja zdrowotna jest przedmiotem, który poza tym, że zastąpił WDŻ, zawiera dodatkowe komponenty, które w „bardziej szczegółowy sposób poruszają kwestie dotyczące np. higieny cyfrowej czy zdrowia psychicznego”.
Dają dzieciom nie tylko wiedzę, ale i narzędzia do tego, by wiedziały, gdzie ewentualnie szukać pomocy
– argumentował.
Jednocześnie zaznaczył, że decyzja o obowiązkowości przedmiotu jest „dość istotna, zwłaszcza w okresie, w którym dyrektorzy m.in. przygotowują arkusze organizacyjne”.
„Zdrowie seksualne” w edukacji zdrowotnej
Zapytany o nieobowiązkowość komponentu zdrowia seksualnego, Potrac odparł: – Nie mnie komentować decyzje polityczne – a rozumiem, że jest to decyzja polityczna, bo kiedy dzieci chodziły na lekcje WDŻ, to nikomu nie przeszkadzał komponent dotyczący zdrowia seksualnego. Właściwie niewiele się zmieniło w porównaniu z tym, co było wcześniej – a w tej chwili temat stał się kwestią sporną – dodał.
Przekazał, że – jak wynika z jego doświadczenia, po roku nauczania przedmiotu – młodzież korzysta z lekcji „dość chętnie”.
W sytuacji, gdy rozmawia się o sprawach, które są im bliskie albo dotykają ich bezpośrednio, wykazują spore zaangażowanie
– powiedział.
Dodał, że pomimo tego, że nieobowiązkowa edukacja zdrowotna odbywała się w późnych godzinach, to był to „dobry czas na budowanie relacji i podsumowanie różnych rzeczy, które się dzieją w ich życiu z wykorzystaniem treści z podstawy programowej”.
Kontrowersje ws. edukacji zdrowotnej
Nauczyciel przyznał, że jeśli chodzi o budzące kontrowersje treści poświęcone m.in. dojrzewaniu człowieka, jest to „najbardziej zaskakujące”, że i tak pojawiają się one w klasie IV szkoły podstawowej.
Mamy cały dział dotyczący organizmu człowieka, również dojrzewania. Są tam głównie terminy medyczne oraz informacje służące wyjaśnieniu zjawisk, które nas dotykają – po to, żeby nie budziły w późniejszym wieku strachu w takich sytuacjach jak np. pojawienie się pierwszej miesiączki
– wyjaśnił.
Dodał, że zagadnienia te pojawiają się następnie w klasie VII i chodzi o powtórzenie wiadomości ze „szczegółowym rozwinięciem sfery związanej z dojrzewaniem płciowym i psychicznym”.
Bardzo jestem zaskoczony tym, że możliwe jest kilkukrotne powtarzanie i rozwijanie z uczniami wiedzy, którą otrzymują na przedmiotach ścisłych, humanistycznych i biologicznych, ale w przypadku edukacji zdrowotnej nie ma takiej możliwości, żeby spróbować zagadnienia poszerzyć – powiedział. – Przypominam, że w okresie rozwojowym, o którym mówimy, możliwość „łączenia kropek” dzięki wielodyscyplinowemu podejściu jest o wiele bardziej skuteczna niż jednotorowa próba nauczania czegokolwiek, więc opór przeciwko temu tym bardziej zastanawia
– dodał.
Edukacja zdrowotna, która zastąpiła WDŻ, weszła do szkół w roku szkolnym 2025/2026 jako przedmiot nieobowiązkowy. Nauczana jest w szkołach podstawowych w klasach IV-VIII (w wymiarze jednej godziny tygodniowo w każdej z tych klas, przy czym zajęcia w klasie VIII mają być realizowane tylko w pierwszym semestrze) i w szkołach ponadpodstawowych (w wymiarze jednej godziny tygodniowo przez dwa lata).
Jeden z rozdziałów podstawy programowej w szkołach podstawowych poświęcony jest dojrzewaniu, a w ponadpodstawowych – zdrowiu seksualnemu i to te treści wywołały kontrowersje części społeczeństwa przeciwnej „edukacji seksualnej” w szkole.
MEN w listopadzie 2025 r. podało, że w zajęciach z edukacji zdrowotnej w tym roku szkolnym uczestniczy około 30 proc. wszystkich uprawnionych uczniów.
Prof. Izdebski: to duży sukces, że edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa
Dużym sukcesem jest to, że edukacja zdrowotna stanie się przedmiotem obowiązkowym – ocenił w rozmowie z PAP seksuolog prof. Zbigniew Izdebski. Nie jest jednak zadowolony z tego, że komponent dotyczący zdrowia seksualnego będzie do wyboru.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Prof. Izdebski będzie koordynatorem „Edukacji Zdrowotnej”
Profesor Zbigniew Izdebski - kierownik Katedry Humanizacji Medycyny i Seksuologii Uniwersytetu Zielonogórskiego - został koordynatorem zespołu ekspertów, który ma przygotować podstawę programową nowego przedmiotu. Przedmiot "Edukacja zdrowotna" jest adresowany...
Czytaj więcejDetailsO komentarz PAP poprosiła koordynatora zespołu przygotowującego założenia i podstawę programową prof. Zbigniewa Izdebskiego – pedagoga, seksuologa, specjalistę w zakresie zdrowia publicznego, doradcę rodzinnego, kierownika Katedry Biomedycznych Podstaw Rozwoju i Seksuologii Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego, koordynatora Wydziału Medycznego UW oraz kierownika Katedry Humanizacji Medycyny i Seksuologii Instytutu Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Zielonogórskiego.
Ekspert zaznaczył, że jest zadowolony z obowiązkowości przedmiotu.
Mamy duży sukces, jeśli chodzi o to, że edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym, a nie fakultatywnym, jak dotychczas
– powiedział.
Jednocześnie przyznał, że „z dużym bólem” przyjmuje informację, że część poświęcona zdrowiu seksualnemu nie będzie obowiązkowa.
Naturalnie, jako osoba zajmująca się problematyką zdrowia, w tym zdrowia seksualnego, wolałbym, żeby zdrowie seksualne, fizyczne, psychiczne i wszystkie inne komponenty zdrowia, które były w programie podstaw programowych, znalazły się jako jeden przedmiot
– powiedział.
Zdaniem prof. Izdebskiego „widać też dużą determinację Barbary Nowackiej jako minister edukacji, żeby przedmiot był obowiązkowy”.
Myślę, że to wymagało ze strony resortu pewnych kompromisów dotyczących emocji, które wywołuje hasło edukacja czy zdrowie seksualne
– ocenił.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Wiemy, ilu gorzowskich uczniów będzie chodzić na edukację zdrowotną
Niespełna 40 procent gorzowskich uczniów objętych edukacją zdrowotną będzie uczęszczać na te zajęcia. Tak wynika z danych urzędu miasta. Edukacja zdrowotna to przedmiot nieobowiązkowy. Do czwartku rodzice uczniów mieli więc...
Czytaj więcejDetailsOsobom, które zajmują się problematyką zdrowia w ramach medycyny prewencyjnej i działań profilaktycznych, trudno jest zrozumieć, że oddzielamy to, co dotyczy zdrowia seksualnego od innych obszarów naszego zdrowia
– powiedział.
Jednak, dodał, „jako osoby żyjące w określonych warunkach społeczno-politycznych, kulturowych i religijnych nie możemy nie dostrzegać emocji, które ten przedmiot wywołał”, zanim w ogóle jeszcze wiadomo, jakie treści się w nim znajdą. Przypomniał, że już wtedy organizowano protesty.
W ubiegłym roku, kiedy przedmiot wchodził do szkół, liczyliśmy naturalnie jako zespół, że będzie on obowiązkowy
– dodał.
Tak się jednak nie stało.
Chcieliśmy uniknąć przed szkołami protestów pewnej grupy rodziców, stowarzyszeń o charakterze światopoglądowym, które będą wmawiały społeczeństwu, że ten przedmiot jest seksualizacją dzieci i młodzieży. Dlatego przedmiot wszedł jako nieobowiązkowy
– dodał.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Radna Ronowicz o edukacji zdrowotnej
Około 45 procent uczniów zielonogórskich szkół podstawowych weźmie udział w zajęciach z edukacji zdrowotnej. W szkołach ponadpodstawowych frekwencja wyniesie jedynie około 20 procent – wynika z danych Urzędu Miasta...
Czytaj więcejDetailsObecnie, ocenił, przy niemal w połowie podzielonym politycznie społeczeństwie „w grę wchodzą uwarunkowania polityczne”.
Zwrócił również uwagę, że nie jest tak, że w programie kształcenia nie ma w ogóle treści dotyczących problematyki seksualności i płciowości człowieka.
Te treści występują już w biologii. Rozwój biologiczny człowieka jest w przedmiocie biologia, przyroda
– dodał.
Nowy przedmiot w szkołach
Edukacja zdrowotna, która zastąpiła wychowanie do życia w rodzinie, weszła do szkół w roku szkolnym 2025/2026 jako przedmiot nieobowiązkowy. Nauczana jest w szkołach podstawowych w klasach IV-VIII (w wymiarze jednej godziny tygodniowo w każdej z tych klas, przy czym zajęcia w klasie VIII mają być realizowane tylko w pierwszym semestrze) i w szkołach ponadpodstawowych (w wymiarze jednej godziny tygodniowo przez dwa lata).
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Inauguracja studiów podyplomowych na kierunku „Edukacja Zdrowotna”
Uniwersytet Zielonogórski zainaugurował podyplomowe studia na kierunku „Edukacja zdrowotna”. Zajęcia dedykowane są przede wszystkim aktywnej kadrze nauczycielskiej.Uczestnicy będą mogli rozwijać swoją wiedzę nt. walki z otyłością, depresją czy zaburzeniami...
Czytaj więcejDetailsJeden z rozdziałów podstawy programowej w szkołach podstawowych poświęcony jest dojrzewaniu, a w ponadpodstawowych – zdrowiu seksualnemu i to te treści wywołały kontrowersje części społeczeństwa przeciwnej „edukacji seksualnej” w szkole.
Protesty organizacji i Kościoła
Przeciwko obowiązkowej edukacji zdrowotnej opowiedziała się m.in. Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły skupiająca ponad 70 organizacji społecznych, która na początku września 2024 r. złożyła w MEN petycję, domagając się „niewprowadzania nowego przedmiotu (…) obejmującego edukację seksualną” oraz poszanowania konstytucyjnej zasady pierwszeństwa wychowawczego rodziców poprzez pozostawienie dobrowolnymi tych zajęć w szkołach, które obejmują tematykę wychowania w dziedzinie życia seksualnego.
Kilka miesięcy później na Placu Zamkowym w Warszawie odbył się protest pod hasłem: „Tak dla edukacji, nie dla deprawacji”. W innych miastach zorganizowano podobne wydarzenia.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Episkopat Polski: przedmiot edukacja zdrowotna jest sprzeczny z konstytucją
Przygotowywany przez MEN, jako obowiązkowy, przedmiot edukacja zdrowotna jest sprzeczny z ustawą zasadniczą - podkreśliła w piątek (22 listopada) w wydanym stanowisku Konferencja Episkopatu Polski. Zaznaczyła, że wychowanie seksualne -...
Czytaj więcejDetailsZa niezgodny z konstytucją nowy przedmiot uznała Konferencja Episkopatu Polski. Biskupi, powołując się na art. 48 i 53 Konstytucji RP, zaznaczyli, że „wychowanie seksualne zgodnie z konstytucją pozostaje w kompetencjach rodziców, a nie państwa”.
Pod koniec sierpnia 2025 r. członkowie Komisji Wychowania Katolickiego KEP zaapelowali do rodziców katolików, aby nie zgadzali się na udział dzieci w zajęciach z edukacji zdrowotnej.
Apel o uczestnictwo
Ministra edukacji w odpowiedzi na stanowisko biskupów zaznaczyła m.in., że przedmiot nie stoi w sprzeczności z zapisami konstytucji, a edukacja i nauka są po prostu w XXI w. potrzebne.
O udział w zajęciach zaapelowało m.in. Prezydium Rady Organizacji Pacjentów.
Dzieciom trzeba dać szansę i nie ulegać narracjom opartym na strachu i dezinformacji, a na podjęcie decyzji pozostały ostatnie dni
– napisano w komunikacie.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Edukacja zdrowotna w Zielonej Górze – jak z frekwencją?
Czy zielonogórscy uczniowie będą chodzić na lekcje z edukacji zdrowotnej? Do 25 września rodzice mieli czas, aby zdecydować o udziale swoich dzieci w tych zajęciach.Jak powiedział dziś w Radiu...
Czytaj więcejDetailsKierownictwo ministerstwa wielokrotnie podkreślało, że przedmiot będzie holistyczny i oczekiwany przez wiele środowisk, w tym przez rodziców.
Jak wygląda frekwencja?
MEN w listopadzie 2025 r. podało, że w zajęciach z edukacji zdrowotnej w tym roku szkolnym uczestniczy około 30 proc. wszystkich uprawnionych uczniów. Przedmiot realizowany jest w szkołach podstawowych w klasach IV-VIII i w szkołach ponadpodstawowych przez dwa lata.
Największy odsetek uczniów chodzących na edukację zdrowotną jest w szkołach podstawowych – 40,36 proc. uprawnionych. W liceach ogólnokształcących na zajęcia chodzi 10,08 proc., w technikach – 7,78 proc., w branżowych szkołach I stopnia – 14,40 proc., a w szkołach artystycznych – 18,33 proc.
Procentowo najwięcej uczniów w zajęciach uczestniczy w woj. wielkopolskim – 38,59 proc. uprawnionych, lubuskim – 38,31 proc. i kujawsko-pomorskim – 37,26 proc. Najmniej chodzi na zajęcia w woj. podkarpackim – 17,19 proc. uprawnionych, podlaskim – 21,53 proc. i lubelskim – 21,72 proc.
Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa. Jest decyzja minister edukacji
Od nowego roku szkolnego edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym – poinformowała w czwartek (9 kwietnia) ministra edukacji Barbara Nowacka. Przekazała też, że nieobowiązkowy będzie jednak moduł dotyczący wiedzy seksualnej. O tym, czy dziecko weźmie w nim udział, zdecydują rodzice.
Edukacja zdrowotna, która zastąpiła wychowanie do życia w rodzinie, weszła do szkół w roku szkolnym 2025/2026 jako przedmiot nieobowiązkowy. Nauczana jest w szkołach podstawowych w klasach IV-VIII (w wymiarze jednej godziny tygodniowo w każdej z tych klas, przy czym zajęcia w klasie VIII mają być realizowane tylko w pierwszym semestrze) i w szkołach ponadpodstawowych (w wymiarze jednej godziny tygodniowo przez dwa lata).
Do końca marca ministra Nowacka miała ogłosić, czy przedmiot będzie obowiązkowy, ale ogłoszenie decyzji zostało odłożone.
O decyzji Nowacka poinformowała w czwartek w TVN24. Jak przekazała szefowa MEN, od nowego roku edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym, oprócz komponentu dotyczącego wiedzy seksualnej, na który będzie można się zapisać.
Edukacja zdrowotna, czyli co?
Przedmiot będzie składał się tak naprawdę z dwóch przedmiotów, czyli przedmiotu edukacja zdrowotna takiego, jakim jest, i nieobowiązkowego przedmiotu, który będzie prawdopodobnie około jedną dziesiątą całości przedmiotu, dotyczącego wiedzy o zdrowiu seksualnym
– powiedziała Nowacka.
Dodała, że moduł o wiedzy seksualnej to będzie jedna, dwie lekcje w ciągu roku.
Zaznaczyła, że o tym, czy dziecko będzie uczestniczyło w tej części, zdecydują rodzice. Podkreśliła, że respektuje tym samym „presję” części środowisk, bo „szkoła potrzebuje spokoju”.
O tym, co dokładnie znajdzie się w przedmiocie edukacja zdrowotna oraz w komponencie o wiedzy seksualnej, zdecydują eksperci.
Będzie o tym decydować zespół ekspercki, który powołujemy w ministerstwie, złożony z lekarzy, specjalistów, nauczycieli, którzy pomogą nam to dobrze ułożyć
– przekazała Nowacka.
Podkreśliła, że będzie zachęcać rodziców do zapisywania dzieci na moduł o zdrowiu seksualnym.
Wiedza o zdrowiu seksualnym jest tak samo ważna jak wiedza o każdym innym fragmencie zdrowia
– zaznaczyła szefowa MEN.
Nowy przedmiot był pierwotnie zapowiadany przez kierownictwo MEN jako obowiązkowy i według resortu taki powinien być, co kierownictwo ministerstwa podkreślało wielokrotnie.
Jednak na początku stycznia ub.r. wicepremier, minister obrony narodowej i prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz oznajmił, że nie będzie to przedmiot obowiązkowy. Premier Donald Tusk przyznał wtedy z kolei, że jest „raczej zwolennikiem, żeby w takiej sytuacji stawiać raczej na dobrowolność niż na przymus”.
Szefowa MEN, która kilka dni później potwierdziła nieobowiązkowość edukacji zdrowotnej, argumentowała, że „widząc napięcia”, musi „ochronić szkołę przed awanturą polityczną”. Tłumaczyła też, że to rozmowy z nauczycielami spowodowały, że edukacja zdrowotna będzie nieobowiązkowa.
Pod koniec marca br. Nowacka przyznała w Polsat News, że edukacja zdrowotna była nieobowiązkowa z przyczyn „stricte politycznych”. Zapytana, czy uznaje za błąd, że zgodziła się, by był to przedmiot nieobowiązkowy, odparła: – Nie miałam wyjścia. Jeżeli jest to decyzja na szczeblu wysokim w rządzie, to minister musi się tej decyzji podporządkować.
Jeden z rozdziałów podstawy programowej w szkołach podstawowych poświęcony jest dojrzewaniu, a w ponadpodstawowych – zdrowiu seksualnemu i to te treści wywołały kontrowersje części społeczeństwa przeciwnej „edukacji seksualnej” w szkole.
Przeciwko edukacji zdrowotnej
Przeciwko obowiązkowej edukacji zdrowotnej opowiedziała się m.in. Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, skupiająca ponad 70 organizacji społecznych, która na początku września 2024 r. złożyła w MEN petycję, domagając się „niewprowadzania nowego przedmiotu (…) obejmującego edukację seksualną” oraz poszanowania konstytucyjnej zasady pierwszeństwa wychowawczego rodziców poprzez pozostawienie dobrowolnymi tych zajęć w szkołach, które obejmują tematykę wychowania w dziedzinie życia seksualnego.
Kilka miesięcy później na stołecznym placu Zamkowym odbył się protest pod hasłem: „Tak dla edukacji, nie dla deprawacji”. W innych miastach zorganizowano podobne wydarzenia.
Za niezgodny z konstytucją nowy przedmiot uznała Konferencja Episkopatu Polski. Biskupi, powołując się na art. 48 i 53 Konstytucji RP, zaznaczyli, że „wychowanie seksualne zgodnie z konstytucją pozostaje w kompetencjach rodziców, a nie państwa”.
Pod koniec sierpnia ub.r. członkowie Komisji Wychowania Katolickiego KEP zaapelowali do rodziców katolików, aby nie wyrażali zgody na udział dzieci w zajęciach z edukacji zdrowotnej.
Ministra edukacji w odpowiedzi na stanowisko biskupów zaznaczyła m.in., że przedmiot nie stoi w sprzeczności z zapisami konstytucji, a edukacja i nauka są po prostu w XXI wieku potrzebne.
O udział w zajęciach zaapelowało m.in. Prezydium Rady Organizacji Pacjentów.
Dzieciom trzeba dać szansę i nie ulegać narracjom opartym na strachu i dezinformacji, a na podjęcie decyzji pozostały ostatnie dni
– napisano w komunikacie.
Kierownictwo ministerstwa wielokrotnie podkreślało, że przedmiot będzie holistyczny i oczekiwany przez wiele środowisk, w tym przez rodziców.
Frekwencja wśród uczniów
MEN w listopadzie ub.r. podało, że w zajęciach z edukacji zdrowotnej w tym roku szkolnym uczestniczy około 30 proc. wszystkich uprawnionych uczniów. Przedmiot realizowany jest w szkołach podstawowych w klasach IV-VIII i w szkołach ponadpodstawowych przez dwa lata.
Największy odsetek uczniów chodzących na edukację zdrowotną jest w szkołach podstawowych – 40,36 proc. uprawnionych. W liceach ogólnokształcących na zajęcia chodzi 10,08 proc., w technikach – 7,78 proc., w branżowych szkołach I stopnia – 14,40 proc., a w szkołach artystycznych – 18,33 proc.
Procentowo najwięcej uczniów w zajęciach uczestniczy w woj. wielkopolskim – 38,59 proc. uprawnionych, lubuskim – 38,31 proc. i kujawsko-pomorskim – 37,26 proc. Najmniej chodzi na zajęcia w woj. podkarpackim – 17,19 proc. uprawnionych, podlaskim – 21,53 proc. i lubelskim – 21,72 proc.
Polecamy
Dotacja dla CKZiU „Elektryk” w Nowej Soli
Pracownie zawodowe w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego "Elektryk" w Nowej Soli wzbogacą się o nowe wyposażenie i pomoce dydaktyczne....
Czytaj więcejDetailsCzytaj także:
Niemal 300 szkół i przedszkoli zlikwidowanych lub przekształconych w 2025 r.
W ubiegłym roku w całym kraju kuratoria oświaty wydały prawie 300 pozytywnych opinii dotyczących likwidacji lub przekształcenia szkół i przedszkoli. To dopiero wierzchołek góry lodowej, z którą przyjdzie się...
Czytaj więcejDetails