Czy gorzowski Spichlerz może zostać zamknięty? Jest takie ryzyko.
Budynek z 1723 roku, w ramach zaleceń przeciwpożarowych, potrzebuje montażu instalacji tryskaczowej. To koszt 2 mln złotych. Muzeum pozyskało pół miliona dofinansowania z ministerstwa i potrzebuje wkładu własnego. Prowadzącym muzeum jest samorząd województwa lubuskiego, ale dyrektorka placówki Ewa Pawlak liczy też na życzliwość władz Gorzowa. W przeciwnym wypadku istnieje obawa, że strażacy nakażą zamknąć zabytek. Spichlerz jest tej samej strażackiej liście strategicznych obiektów Gorzowa, na której jest katedra i zabytkowy budynek akademii przy Teatralnej.
Pytanie jest o tyle zasadne, że Spichlerz nie najlepiej wypadł też na przeglądzie technicznym. Budynek, w którym wciąż jest azbest, wymaga gruntownego remontu. Bez porozumienia obu samorządów: miasta i województwa, jego funkcjonowanie może stanąć pod znakiem zapytania.
Czy Spichlerz mógłby stać się Domem Historii Miasta, o powołaniu którego znów głośno dyskutuje się w mieście w ostatnich dniach? Ewa Pawlak mówi, że Spichlerz już nim jest. – Opowiadamy w nim historię miasta i to nie tylko ten pierwszy etap, ale nawet do lat 90 – dodaje.
Dyrektor Muzeum Lubuskiego dodaje, że w dyskusji o Domu Historii Miasta nikt nie zadaje pytań jaką formę prawną miałby mieć, kto miałby tam pracować i ile kosztowałoby jego utrzymanie. Dlatego jej zdaniem należy zakończyć dyskusję na ten temat i przystąpić do działania. A najwłaściwszymi osobami do działania, zdaniem Ewy Pawlak, byliby muzealnicy, wsparci zewnętrznymi ekspertami, z firm, które zajmują się tym profesjonalnie.
