Szczyt w Brukseli przełomowy dla Polski, jeśli chodzi o odstępstwa od dotychczasowej unijnej polityki klimatycznej. Będą zmiany w systemie handlu uprawnieniami do emisji CO2 w przemyśle, czyli ETS.
Jest też zapowiedź wsparcia finansowego dla krajów obciążonych systemem, do którego będzie mogła kwalifikować się Polska. Pozwalają na to odniesienia we wnioskach przyjętych na zakończenie szczytu. Europejscy przywódcy kilka godzin spędzili na dyskusji o działaniach, które pozwolą obniżyć wysokie ceny energii.
Brama została otwarta na oścież – ocenił jeden z wysokich rangą unijnych dyplomatów. Bo ETS już nie jest nietykalny. Uznano, że potrzebne jest jego elastyczne stosowanie zgodnie z potrzebami poszczególnych państw, bo nie ma jednego modelu, każdy musi być szyty na miarę każdego kraju członkowskiego. I dopuszczone są techniki, które pozwolą zniwelować negatywne skutki ETS, a Polska jest nim najbardziej obciążona. Prawie jedna czwarta rachunków za prąd to koszty związane z tym systemem.
Na szczycie zdecydowano też o koniecznych, natychmiastowych działaniach, aby obniżyć rachunki za energię. Wkrótce Komisja Europejska skorzysta ze specjalnego mechanizmu, który pozwoli na obniżenie cen pozwoleń do emisji CO2, a to przełoży się na niższe rachunki. Komisja mówi o dniach a nie tygodniach, czy miesiącach.
„Zapewnimy też naszemu przemysłowi bardzo potrzebne wsparcie finansowe” – zapowiedziała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i poinformowała o stworzeniu funduszu, który będzie finansowany ze sprzedaży uprawnień do emisji. „Będzie on dysponował budżetem w wysokości około 30 miliardów euro” – dodała. Uprzywilejowany dostęp do funduszu będą miały kraje o niższych dochodach, zatem również Polska.
Według oceny unijnych dyplomatów to co dzieje się teraz wokół ETS jeszcze kilka miesięcy nie było możliwe. Dość powiedzieć, że Komisja Europejska jeszcze jesienią przekonywała, że wysokie ceny energii nie mają związku z funkcjonowaniem ETS. Kluczowa była teraz – jak przekonują dyplomaci – współpraca między Polską a Włochami, która wychodziła poza ramy współpracy regionalnej. Włączyły się do niej kolejne kraje zarówno z Europy Zachodniej jak i Środkowo-Wschodniej co nadało tej współpracy wymiar międzyregionalny.
Co ciekawe, po stronie krajów takich jak Polska opowiedziała się Holandia, która do tej pory zawsze stawiała na ambitną politykę klimatyczną Unii. Nowy premier tego kraju Rob Jetten na szczycie poparł w wystąpieniu szefa polskiego rządu Donalda Tuska. Uznał, że choć Polska nadrabia zaległości w realizacji polityki klimatycznej, to potrzebuje na to więcej czasu i powinna skorzystać z łagodniejszego podejścia.
W dłuższej perspektywie Polska chce puli darmowych uprawnień do emisji CO2 na niezmienionym poziomie i utrzymanie ich dłużej niż 2034 rok. Wtedy, zgodnie z obecnymi regulacjami, ma ich w ogóle nie być.
