Zastal Zielona Góra przerwał serię 3 porażek z rzędu – w hali CRS wygrał ze Startem Lublin 76-73.
Zastal wygrał choć grał bez Cartiera(plecy), Lewisa(wybity kciuk) i Matczaka, który pauzuje od kilku tygodni. Zadebiutował za to w drużynie z ZG Amerykanin Dwight Wilson.
Zastalowcy źle zaczęli ten mecz i już w 3 minucie było 10-4 dla gości.
Za chwilę jednak nastąpiło przebudzenie i już 3 minuty później po akcjach energetycznie grającego Szumerta gospodarze wyszli na prowadzenie. Szumi trafił wtedy na 14-12!
Zastal zaczął mieć przewagę i wygrał I kwartę 24-19.
Druga kwarta długo znakomita dla Zastalu, który wykorzystywał słabą obronę Startu, rządził pod deskami i odjeżdżał punktowo, a „rządził” Szumert, który w 18 minucie miał 15 punktów po trójce, która dała nam prowadzenie 44-29!
Końcówkę jednak ekipa trenera Miłoszewskiego trochę popsuła – zaczęła pudłować, poluzowała szyki w obronie i goście zrobili serię 8-0, a po I połowie zielonogórzanie prowadzili tylko 44-37.
Fatalnie Zastal zaczął II połowę – od słabego ataku i serii 0-10! Goście wyszli na prowadzenie 47-44.
Zastal do walki podrywał Szumert, który wściekle bił się o każdą piłkę i Zastal dogonił rywala, ale nie mógł zrobić w tej części meczu nic więcej i po 30 minutach przegrywał 60-65.
Ostatnia kwarta to nadal męczący się Zastal i niewysokie, ale ciągłe prowadzenie zespołu z drugiego końca Polski.
W 4 minucie Zastal przegrywa 62-69, 2 minuty później jest tuż tuż…69-70 po wolnym Szumerta. Emocje rosną.
Szumert szaleje – trafia 2 wolne, za chwilę poprawia spod kosza i wychodzimy na prowadzenie 73-72.
21 sekund przed końcem przy remisie Szumert trafił znów – 2 wolne – i Zastal prowadził 75-73.
Teraz piłkę mieli lublinianie – spudłowali, a Szumert po faulu trafił jeden rzut wolny. 76-73 i 7 sekund na rzut miał wicemistrz Polski.
Nie trafili jednak O’Reilly i Frankamp i Zastal wygrał.
