W Warszawie uczczono pamięć ofiar pacyfikacji polskiej ludności cywilnej w Hucie Pieniackiej. 82 lata temu, 28 lutego 1944, zamordowano tam ponad 850 osób.
Zbrodni tej dokonali ukraińscy żołnierze 4 Galicyjskiego Ochotniczego Pułku Policji SS powiązanego z 14 Dywizją SS „Galizien”, oddziały UPA, nacjonaliści ukraińscy oraz ukraińscy mieszkańcy okolicznych wiosek.
W Katedrze Polowej Wojska Polskiego odprawiono mszę świętą, a przy Grobie Nieznanego Żołnierza odbyła się uroczysta zmiana warty.
W uroczystości uczestniczyli m.in. szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych minister Lech Parel oraz prezes Stowarzyszenia Huta Pieniacka ze Wschowy Małgorzata Gośniowska-Kola.
Podczas uroczystości przypomniano, że 18 lutego tego roku Ministerstwo Kultury Ukrainy wyraziło ostateczną zgodę na rozpoczęcie prac poszukiwawczych w Hucie Pieniackiej. Umożliwi to poszukiwania i pochówki ofiar zbrodni sprzed 82 lat.
W czasie wojny Huta Pieniacka stała się polską placówką samoobrony przed Ukraińską Powstańczą Armią. Dodatkowo kilka dni przed pacyfikacją, 23 lutego, doszło do starcia oddziału samoobrony z patrolem policyjnym złożonym z Ukraińców służących w 4. Galicyjskim Ochotniczym Pułku Policji SS powiązanym z 14. Dywizją SS „Galizien”. Zginęło dwóch ukraińskich żołnierzy.
28 lutego mieszkańców Huty Pieniackiej zapędzono do zabudowań i żywcem spalono. Tych, którzy usiłowali uciekać, rozstrzeliwano.
Wieś została zrównana z ziemią, w zagładzie zamordowano mojego dziadka – mówił podczas obchodów rocznicy zbrodni w 2024 roku w Warszawie Ryszard Kobylański:
Franciszek Bąkowski (zmarł w 2023), który jako kilkuletnie dziecko uratował się z pogromu, mówił podczas uroczystości rocznicowych w 2020 roku na Ukrainie, że doskonale pamięta tamten dzień:
Prezes Stowarzyszenia Huta Pieniacka ze Wschowy Małgorzata Gośniowska-Kola, której matka – Wanda Gośniowska, pochodząca z Huty Pieniackiej – przeżyła mord, podkreśliła, że hołd swoim przodkom pomordowanym w pogromie oddają cztery pokolenia rodzin:
Janina Bernacka 28 lutego 1944 roku straciła całą rodzinę. Kiedy żołnierze SS-Galizien zamknęli ją wraz z innymi w stodole, którą podpalili, uciekła tylnymi drzwiami. W 2005 roku wspominała, że osiem godzin leżała w śniegu, udając martwą:
Stefan Maksymów, który urodził się w okolicach Huty Pieniackiej już po wojnie, mówił, że trauma po tragedii sprzed lat wciąż jest żywa w jego rodzinie:
Tragedia w Hucie Pieniackiej była jednym z wydarzeń rzezi wołyńskiej – masowych akcji nacjonalistów ukraińskich przeciwko ludności polskiej, przeprowadzanych z największym nasileniem w 1943 roku. Trudno ustalić dokładną liczbę ofiar rzezi, ponieważ wiele miejscowości zostało zrównanych z ziemią. Według szacunków Instytutu Pamięci Narodowej w latach 1943-1945 na Wołyniu, w Galicji Wschodniej i na Lubelszczyźnie zginęło około 100 tysięcy obywateli II Rzeczpospolitej. Po stronie ukraińskiej liczba ofiar wyniosła od 10 do 12 tysięcy. Ludzie ci zginęli z rąk Polaków w akcjach odwetowych i samoobrony lub zostali zamordowani przez samych Ukraińców za udzielenie pomocy polskim sąsiadom.
