Służby pięciu państw potwierdziły, że reżim Władimira Putina otruł 2 lata temu lidera opozycji Aleksieja Nawalnego. Wspólne oświadczenie w tej sprawie wydały Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Holandia i Szwecja. Autorzy dokumentu zapowiedzieli, że będą dążyć do pociągnięcia Rosji do odpowiedzialności za używanie broni chemicznej, co narusza międzynarodowe konwencje.
Aleksiej Nawalny zmarł w rosyjskim łagrze 16 lutego 2024 r. Jego krewnym i współpracownikom udało się pobrać materiał do badań i wywieźć za granicę. Próbki trafiły do dwóch niezależnie działających ośrodków badawczych. Na podstawie analiz ustalono, że w organizmie Nawalnego znajdowała epibatydyna. To substancja odkryta w 1974 r., która występuje na skórze nadrzewnych żab żyjących w Ameryce Południowej. Trucizna jest silnie toksyczna i nawet niewielkie jej dawki doprowadzają najpierw do zwiotczenia mięśni, a później do paraliżu, powodującego zatrzymanie funkcji życiowych.
Współpracująca przez wiele lat z Nawalnym Marija Piewczych, oświadczyła, że trucizna nie mogła przypadkowo przedostać się do organizmu polityka. Do takich też wniosków doszli eksperci pięciu państw, którzy wskazali, że toksyczną substancję świadomie podano liderowi rosyjskiej opozycji w łagrze, w którym go przetrzymywano.
Zwolenniczka Nawalnego i działaczka Memoriału Tatiana Kosinowa wielokrotnie podkreślała, że śmierć Nawalnego i innych przeciwników Władimira Putina oraz wojna przeciwko Ukrainie pokazują, jaki jest reżim Putina, i jak należy z nim postępować.
Rosja utrzymuje, że opozycjonista zmarł z przyczyn naturalnych. Państwa, które podpisały oświadczenie, uznały jednak, że najnowsze ustalenia wpisują się we wcześniejsze przypadki użycia przez moskiewski reżim zakazanych substancji.
