Broń przeciwlotnicza znaleziona na Podkarpaciu. Nie należy do polskiej armii

Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Ministerstwo Obrony Narodowej/FB

Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Ministerstwo Obrony Narodowej/FB

Służby zabezpieczyły broń pozostawioną bez nadzoru w hangarze na lotnisku na Podkarpaciu. Sprzęt nie należy do polskiego wojska. Pochodzi od podmiotu prywatnego posiadającego koncesję na handel bronią – potwierdził PAP rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.

Sprawą zajmuje się przemyska prokuratura i Centralne Biuro Śledcze Policji, bazując na materiałach Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Znaleziona broń nie należy do Ministerstwa Obrony Narodowej ani polskiego wojska, co potwierdził PAP rzecznik resortu Janusz Sejmej.

Dalsza część tekstu pod tweetem

Dobrzyński wyjaśnił, że sprzęt pochodzi od podmiotu prywatnego, który ma koncesję na handel bronią.

Jako pierwsza o sprawie poinformowała Telewizja Republika, według której kontenery znaleziono na terenie aeroklubu w Laszkach. RMF FM podało z kolei, że znaleziony sprzęt to systemy przeciwlotnicze.

Dobrzyński: to broń przeciwlotnicza

Broń przeciwlotnicza, swego rodzaju wyrzutnie – powiedział rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński pytany o to, jaki rodzaj broni został znaleziony w hangarze na lotnisku na Podkarpaciu. Dodał, że według jego wiedzy broń miała trafić na Ukrainę.

Porównał tę broń „do tego – co były komendant policji Szymczyk przywiózł z Ukrainy i odpalił w Komendzie Głównej Policji”.

Zaznaczył, że z informacji, które posiada, broń ta powinna wyjechać na Ukrainę.

Magazyn nie był nadzorowany, co jest skandalem. Tego typu broń musi być odpowiednio przechowywana i dozorowana

– podkreślił.

Niezabezpieczone kontenery z bronią znaleziono na terenie aeroklubu w Laszkach. Dobrzyński oraz rzecznik MON Janusz Sejmej podkreślili, że broń nie należy do polskiego wojska.

Exit mobile version